W okamgnieniu – recenzja filmu

Choć science-fiction wielu osobom kojarzy się przede wszystkim z epickimi historiami, toczącymi się gdzieś w odległym kosmosie i spektakularnymi scenami akcji, gatunek ten ma także do zaoferowania wiele kameralnych i skromnych opowieści, które są niemniej wciągające. Jedną z najnowszych tego typu produkcji jest film W okamgnieniu, który niedawno zadebiutował na Disney+.

Reżyserem filmu jest Andrew Stanton, który powinien być dobrze znany miłośnikom sci-fi. Na swoim koncie ma pracę przy animacjach takich jak WALL-E, czy Potwory i spółka, a także popularnych serialach, np. Stranger Things, For All Mankind, czy Problem trzech ciał. Jego najnowsza produkcja, W okamgnieniu jest pierwszym pełnometrażowym filmem aktorskim od Johna Cartera z 2012 roku, choć jest to zdecydowanie skromniejsza opowieść od blockbustera sprzed ponad dekady.

Na film składają się trzy historie, których akcja toczy się w różnych okresach historii Ziemi. Mimo dzielących je dziesiątek tysięcy lat, współgrają ze sobą i tworzą jedną opowieść o ludzkiej kondycji, przemijaniu i miłości. Przedstawione tu trzy wątki koncentrują się na prymitywnej rodzinie sprzed ok. 47 000 lat, współczesnej antropolożce Claire, badającej dawne szczątki oraz astronautce Coakley ze statku kosmicznego lecącej w kierunku układu Kepler w dalekiej przyszłości.

W okamgnieniu koncentruje się na pokazaniu, że bez względu na to jakie mamy czasy, więzi międzyludzkie opierają się na tych samych wartościach. Wszyscy poszukujemy w życiu oparcia, jesteśmy gotowi poświęcić się dla najbliższych, a przede wszystkim, wszyscy prędzej, czy później będziemy musieli zmierzyć się ze śmiercią. Andrew Stantonowi udało się naprawdę dobrze te ludzkie pragnienia pokazać.

Film w wielu momentach potrafi naprawdę poruszyć i przemówić do serca widza. Niestety, nie obyło się tutaj bez kilku mankamentów, które sprawiają, że W okamgnieniu dość szybko umyka z naszej pamięci. Po pierwsze, dotyczy to formuły filmu, która jest znana i sprawdziła się już w wielu innych, popularnych tytułach takich jak chociażby Magnolia, Babel, Tajne przez poufne, czy Pulp Fiction. Choć tam mieliśmy więcej punktów wspólnych niż w produkcji Hulu, to jednak były one o wiele bardziej oryginalne. Film Stantona pod tym względem nie wnosi nic nowego i ciekawego.

Poza tym, choć film trwa niecałe półtorej godziny, to i tak ma się wrażenie, że tempo jest bardzo powolne, a historie mogłyby prędzej przejść do sedna. Bohaterowie nie są tak angażujący jak byśmy sobie tego życzyli, a całość jest wyjątkowo sentymentalna, a czasem wręcz ckliwa. Z początku wydaje się, że będzie to ambitna opowieść, ale czar szybko pryska.

Tak naprawdę, najbardziej interesujący jest tutaj wątek prehistoryczny, który wymagał od aktorów najwięcej wysiłku i zaangażowania. Po względem historycznym, fabularnym i wizualnym prezentuje się zdecydowanie najoryginalniej i po prostu najlepiej. Jestem wręcz przekonany, że gdyby W okamgnieniu skupiło się na rozwinięciu tej historii, film wypadł by o niebo lepiej. Pomysł był jednak zupełnie inny, a przez to produkcja mimo początkowego zainteresowania mnie nie zachwyciła.

Choć film opiera się na schemacie, który tutaj się nie sprawdza, to ma jeden mocny punkt. Warstwa emocjonalna poszczególnych historii jest szczera i w pełni do mnie trafiła. Rashida Jones, Kate McKinnon, Jorge Vargas, Tanaya Beatty i Skywalker Hughes dobrze wykonali powierzone im zadanie. Gdyby tylko całość została inaczej opakowana, mógłbym określić ten tytuł mianem jednej z perełek 2026 roku. Niestety, do mnie ta forma nie trafiła. Jako ciekawostkę możecie sprawdzić W okamgnieniu, ale nie róbcie sobie zbyt wielkich oczekiwań.

Ocena: 5,5/10

Zdjęcia: Hulu

Leave a Reply