„Klasa Skrytobójców” Tom I – Misja: Zabić nauczyciela!

Któż z nas nie miał w szkole takiego nauczyciela, którego egzystencję najchętniej wymazałby z tego świata? Niestety taka okazja nie jest nam dana w prawdziwym świecie. Co innego w świecie komiksów, a konkretnie mangi, choć relacja nauczyciel-uczniowie w klasie, którą za chwilę wam przedstawię jest co najmniej specyficzna.

Koro-sensei, bo taki przydomek nadali mu jego uczniowie, nie jest typowym nauczycielem. Który belfer jest w stanie poruszać się z szybkością 20 machów oraz zniszczyć 70% księżyca? A na dodatek dysponuje jeszcze mackami niczym u ośmiornicy i na co dzień ubiera się jak rektor uniwersytetu.

W liceum Kunigaoka pojawił się nagle i szybko odcisnął piętno na klasie, której samowolnie został wychowawcą. A jest to nie byle jaka klasa, bo klasa 3-E złożona z najgorszych i najsłabszych uczniów w całej szkole. Mają nawet specjalnie oddzielony od reszty liceum budynek przeznaczony wyłącznie dla nich. Cała szkoła, a przede wszystkim jej dyrektor, mają o nich niskie mniemanie, choć jak z czasem się okazuje, nie do końca słusznie.

Wróćmy jednak do naszego głównego bohatera i tytułowej klasy skrytobójców. Skrytobójców, bo uczniowie dostają nie lada zadanie i to od rządu Japonii. Dowiadują się, że ich nowy wychowawca, to potwór, który zniszczył księżyc, a w ciągu roku ma zamiar zniszczyć całą Ziemię! W związku z tym ktoś szalony wpadł na pomysł, że to właśnie dzieciaki załatwią nauczyciela.

Szalony pomysł, nawet jak na mangę. Z początku historia ma bardzo humorystyczny wydźwięk, od samego wyglądu Koro-senseia, aż po pomysł z jego uśmierceniem. Po jakimś czasie, fabuła staje się nie tyle poważniejsza, co pouczająca, w końcu jesteśmy w szkole.

Koro-sensei uczy swoją klasę absolutnie wszystkiego. Stąd pojawiają się rozdziały poświęcone konkretnym przedmiotom. W pierwszym tomie są to choćby baseball, matematyka, czy zajęcia z gospodarstwa domowego. A w międzyczasie uczniowie próbują zabić nauczyciela. Co ciekawe, on sam od czasu do czasu odrobinę ułatwia im to zadania, zawsze w taki sposób by nauczyli się czegoś pożytecznego.

Jednak „Klasa skrytobójców” jak sam tytuł wskazuje, to nie tylko Koro-sensei, ale także jego uczniowie. Na jedną z głównych postaci wyrasta Nagisa Shiota, narrator opowieści będący w zasadzie absolutnie przeciętnym chłopakiem, którego głównym „atutem” jest to, że łatwo można ucharakteryzować go na dziewczynę.

Oprócz niego poznajemy jego pozostałych kolegów, którzy w różnych rozdziałach mają większą lub mniejszą rolę. Czytelnik dowiaduje się jakie są ich mocne strony, których sami oni mogli nie dostrzegać. Wśród nich jest choćby Akabane Karma, który po dłuższej nieobecności powraca do szkoły i zaskakuje skalą swojego talentu, jest Sugino, zagorzały baseballista, który jednak utracił zamiłowanie do tego sportu, są także łobuzy na czele z Ryoma Terasaka.

Nad powodzeniem zadania czuwa wysłany przez rząd Tadaomi Karasuma, były żołnierz, pracownik Ministerstwa Obrony, później także nauczyciel wychowania fizycznego który przekazuje uczniom wszystkie techniki jakie mogą im pomóc w zgładzeniu potwora.
Już sama okładka I tomu zaprasza do siebie czytelnika. Z jej żółtej głębi Wyłania się tajemniczy, wyszczerzony uśmiech i zadajemy sobie pytanie „Czy to jest jakiś żart? Czy oni tak na serio?”, aż w końcu zdajemy sobie sprawę, że musimy się dowiedzieć o co tu chodzi.

Jeśli chodzi o warstwę graficzną mangi, to jej autor  Yusei Matsui potrafi świetnie oddać charakter postaci już samym jej wyglądem. Łatwo orientujemy się czy ktoś ma złe czy dobre pobudki. Do tego, biorąc pod uwagę różnorodność tematów jakie porusza w poszczególnych rozdziałach, stara się dokładnie odwzorować wszelkie aspekty szkolnego ucznia, oczywiście mając na względzie nieprzewidywalnego Koro-senseia, który to życie urozmaica. Jednocześnie żadna z postaci nie jest przekombinowana i zostaje zachowana równowaga pomiędzy treścią, a rysunkiem.

I tom „Klasy skrytobójców” nie tylko rozśmiesza, ale także zachęca do nauki, do szukania własnego talentu i jego kultywowania. Z jednej strony, fabuła  może wydawać się zbyt czytelna, gdyż każdy rozdział to inny dzień nauki, ale z drugiej strony, odsłaniane są przed nami tajemnice głównego bohatera, który wprowadza element nieprzewidywalności i sprawia, że nikt nie jest w stanie przewidzieć jak ta historia się zakończy. To jest klasa, do której naprawdę warto zajrzeć, nawet w wakacje, nawet po latach bez nauki.

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s