„Ave, Cezar” – Hollywood w wersji Coenów

W ubiegłym  roku, premierę na DVD miał najnowszy film braci Coenów, „Ave, Cezar!”. Jakiś czas temu ta pozycja wpadła w moje ręce i miałem wobec niej wielkie oczekiwania, nie miałem bowiem obejrzeć filmu gdy był wyświetlany w kinach. Jak się znowu okazuje, nie wierzcie zwiastunom, bo później możecie się zawieść. Tak jak ja w tym przypadku.

Wszyscy chcą pracować z braćmi Coen, ponieważ są oni gwarancją dobrej jakości scenariusza i często zakręconej opowieści. Stąd w „Ave, Cezar!” takie gwiazdy jak George Clooney, Josh Brolin, Ralph Fiennes czy Scarlett Johansson. Głównym bohaterem jest Eddie Mannix, producent który musi poradzić sobie ze zniknięciem swojej największej gwiazdy. W założeniu miał on być spoiwem całej historii, w praktyce wyszło to nie najlepiej.

Temu filmowi wyraźnie czegoś brakuje. Są bowiem dobre dialogi, niespodziewane zwroty akcji, a klimat lat 50. XX wieku zostaje świetnie odwzorowany. Ostatecznie jednak historia wydaje się być bez sensu, a zakończenie nie przynosi żadnej puenty. Pojawiają się wątki i postacie jak, np. Hobie Doyle, czy DeeAnna Moran, które do fabuły absolutnie nic nie wnoszą.

Jedyną rzeczą jaka sprawiła mi przyjemność z seansu „Ave, Cezar” jest Baird Whitlock odgrywany przez George’a Clooneya, który w tej roli naśmiewa się sam z siebie, a także innych odtwórców głównych ról w epickich filmach. Prostota tej postaci, a jednocześnie podziw jaki wzbudza w innych, zdają się nie mieć równych. Aż dziw bierze, że pomimo tylu znanych nazwisk jakie przewijają się przez 110 minut, nikt tak naprawdę nie przykuwa zainteresowania widza, a pozostaje jedyne zastanawiać się po co niektórzy jak Jonah Hill zostali tam upchnięci.

„Ace, Cezar!” nie ma w sobie nic z poprzednich dzieł Coenów. Nie ma tu ani przemyślanej i błyskotliwej komedii, ani brutalnego i mrocznego realizmu. Ot film do odbębnienia. „Nijaki” to słowo, które niestety najlepiej podsumowuje tę pozycję, a miało być tak pięknie. Więc jeśli nie macie nic do roboty, albo macie jakieś nudne zadanie do wykonania jak choćby prasowanie czy gotowanie, to jak najbardziej w tle możecie puścić „Ave, Cezar!”, nic nie stracicie.

Ocena: 6/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s