„Detektyw” sezon 3. – Nowi ludzie, nowa sprawa, nowa jakość

Po czterech latach przerwy powrócił serial, który najpierw skradł serca krytyków i widzów, był powiewem świeżości i popisem świetnego aktorstwa, a potem niesamowicie nas zawiódł (szczególnie pod względem pokręconej fabuły) i przyniósł sporo kłopotów twórcy oskarżonemu o plagiat. Nowa odsłona powraca do korzeni i wychodzi jej to na dobre.

Wszystko zaczyna się od zniknięcia dwójki rodzeństwa, Willa i Julie Purcell. Dzieci jadą się bawić i już nie wracają do domu. Ich ojciec najpierw próbuje sam je odszukać, a dopiero później powiadamia o wszystkim policję. W ten sposób trafiamy na głównych bohaterów, prowadzących śledztwo detektywów Haysa i Westa.

W ramach ośmiu godzinnych odcinków przyglądamy się śledztwu prowadzonemu w trzech okresach czasu – latach 80., 90. oraz współcześnie. Wcielający się w Wayne’a Haysa Mahershala Ali już jako podstarzała osoba udziela wywiadu w ramach programu dotyczącego sprawy sprzed lat. Jak się niedługo okazuje, nawet on sam nie może ufać swoim wspomnieniom ze względu na problemy z pamięcią.

Najnowszy sezon „Detektywa” powoli wprowadza nas w ponure i smutne krajobrazy Arkansas. Można odnieść wrażenie, że nie dzieje się zbyt wiele, ale to wszystko przez bardzo skrupulatne przedstawienie fabuły, skupienie się na odczuciach bohaterów, a przede wszystkim na ich pracy. Nie będę ukrywał, takie spokojne i dopracowane wprowadzenie było dla mnie pierwszym sygnałem, że produkcji warto ponownie dać szansę.

Na każdym etapie śledztwa pojawia się wiele poszlak i naprawdę ciężko domyślić się, kto jest sprawcą zaginięcia Julie. Z czasem odnaleziony zostaje bowiem jedynie chłopiec, niestety zmarły, a policjanci skupiają się na odnalezieniu jego siostry.

W trakcie toczącej się sprawy przyglądamy się jak oddziałują na nie siły zewnętrzne. Nie wszyscy są bowiem zainteresowani zakończeniem wszystkiego zgodnie z prawem. Gdy śledztwo zdaje się nigdzie nie zmierzać, przełożeni dwójki detektywów nie wahają się wrobić jednego z podejrzanych, przeciwko któremu nie znaleziono jednak dowodów. Gdyby nie polityka, ta sprawa mogła wyglądać zupełnie inaczej.

Jeśli chodzi o aktorstwo, to mógłbym tutaj rozpływać się nad panem Ali czy partnerującym mu Stephenie Dorffem, którzy nawzajem czynią swoje występy lepszymi. Prawda jest jednak taka, że przez cały sezon z dużym komfortem i bez żadnego narzekania i analizowania oglądałem serial, a to jest oznaką dobrze wykonanej roboty przez całą obsadę, żeby tylko wspomnieć Scotta McNairy czy Carmen Ejogo.

W serialu oprócz samego śledztwa przewija się wiele interesujących wątków. Nasi detektywi służyli w armii i często wspominają o walce w Wietnamie. Do tego dochodzą jeszcze kwestie, nazwijmy to romantyczno-rodzinne, gdy śledzimy jak detektyw Hays poznaje swoją przyszłą żonę oraz jak toczą się losy jego rodziny. W jego przypadku poruszona zostaje także kwestia zaników pamięci, które mają istotny wpływ na zamknięcie całej sprawy.

Twórca serialu, Nic Pizzolatto funduje nam również kilka smaczków. Dowiadujemy się, że wydarzenia z trzeciego sezonu serialu mają miejsce w tym samym świecie, co fabuła pierwszego sezonu, gdy przeprowadzająca z Haysem wywiad reporterka wspomina sprawę detektywów Cohle’a i Harta. Z pewnością zaskoczyło to oraz ucieszyło niejednego fana serii.

Warto również wspomnieć o oryginalnej ścieżce dźwiękowej oraz fantastycznym intro (utwór „Death letter”), które doskonale wprowadza widza w ton opowiadanej historii. Muzyka potrafi momentami przyprawić człowieka o zawał serca, w szczególności gdy zwiastuje nadchodzące zagrożenie. Dźwięki strun skrzypiec momentami jeżyły mi włosy na głowie. Tutaj gratulacje należą się T Bone Burnett, którego efekty pracy znajdziecie TUTAJ.

Co do samego zakończenia i rozwiązania śledztwa, to odniosłem wrażenie iż zostało zbytnio rozciągnięte, a twórca nie do końca wiedział jak chce to wszystko zamknąć. Ostatnia scena powinna w pewnym sensie doprecyzować nam jakie było jego przesłanie autora, co chciał nam powiedzieć, ale tych scen jest kilka i nie do końca przypadło mi to do gustu.

Podsumowując, można śmiało powiedzieć, że „Detektyw” powrócił do świata żywych. Mrożąca kre w żyłach i trzymająca w napięciu historia w połączeniu z doskonałą obsadą, to wszystko, a nawet więcej niż oczekiwałem. Swoją klasę potwierdza dwukrotny zdobywca Oscara, Mahershala Ali, a pan Pizzolatto dostaje ode mnie kredyt zaufania i liczę, że jeszcze zobaczymy jego kolejne prace. HBO po raz kolejny udowadnia że jest domem dla najlepszych produkcji telewizyjnych.

Ocena: 8,5/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s