„Rick and Morty” Tom I i II – Szalony dziadek i jego wnuk podbijają komiks

Serial „Rick i Morty” szturmem podbił serca widzów. Raptem trzy sezony i 31 odcinków, a wydano już płyty z muzyką, koszulki, figurki oraz wszelkiego rodzaju inne gadżety. Nie powinien zatem nikogo dziwić fakt, że bohaterowie kreskówki trafili w końcu na karty komiksu. Tylko czy udało się sprostać wyzwaniu? Sprawdźmy.

Na każdy z tomów komiksu wydanego w Polsce przez Egmont składa się pięć rozdziałów i dodatkowe, krótkie historyjki. Historie są oryginalne i szybko przekonacie się, że spokojnie mogłyby trafić do serialu. Za scenariusz do wszystkich z nich odpowiada Zac Gorman. O nim oraz pozostałych twórcach możecie poczytać na samym końcu tomów.

Jeśli chodzi o grafikę, to podobnie jak w animacji jest tutaj ta charakterystyczna niedoskonałość postaci i świata. Trzeba jeszcze pochwalić całość za bardzo dobre jakościowe wykonanie. Stosunek ceny do jakość jest tutaj jak najbardziej adekwatny, a poszczególne tomy bardzo ładnie będą prezentować się na waszych półkach.

Niektóre z historii  przytoczonych w pierwszych dwóch tomach komiksu zostały podzielone na kilka rozdziałów, inne mieszczą się w jednym rozdziale. Stąd jedne są bardziej absorbujące, a inne możemy potraktować jako jednorazową rozrywkę.

Twórcy nie hamują się w swoich pomysłach. Czerpią zarówno z serialu jak i z własnej wyobraźni. W ten sposób możecie zobaczyć znajome twarze jak choćby Stracha Terry’ego czy Łechtaczy Kul, ale także zupełnie nowych, oryginalnych bohaterów, np. Profesora Tocka – detektywa czasowego – czy rodzinę Smithów z alternatywnej rzeczywistości.

Jest tu ratowanie świata, oglądanie telewizji, są sny i inne wymiary. Nie brakuje bluźnierstw, choć zostały one ocenzurowane. Twórcy żartują sobie ze wszystkiego, zaczynając od tchórzostwa i seksualnych fantazji Morty’ego, kończąc na pijaństwie Ricka i gapowatości Jerry’ego.

Pierwsze dwa tomy komiksu „Rick and Morty” jak najbardziej zachęcają do jeszcze głębszego poznania pokręconego uniwersum stworzonego przez Dana Harmona i Justina Roilanda. Rozrywka jest tu nie mniejsza niż w przypadku oglądania serialu, a kolorowe historie przez długi czas zostaną wam w pamięci.

Ocena: 7/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s