„Perry Mason” sezon 1. – Nowy stary detektyw na dzielnicy

XXI w. rządzą detektywi. Oczywiście, w kinie i telewizji. W ciągu ostatnich dwóch dekad mieliśmy na to szereg przykładów. Część z nich bazowała na stworzeniu zupełnie nowych postaci jak, np. w serialu „Luther” czy „True Detective”. Inne opierały się na istniejących już historiach i bohaterach, by wspomnieć chociażby o kilku wersjach Sherlocka Holmesa. Dziś do grona tych drugich dołącza jeden z mniej znanych w Polsce, Perry Mason.

Robert Downey Jr. to nie tylko świetny aktor, ale jak się okazuje, także niezły producent. W parze ze swoją żoną Susan prowadzą firmę Team Downey, która jakiś czas temu wyprodukowała dla stacji HBO swój pierwszy serial.

Perry Mason, to detektyw/prawnik kryminalny, który w amerykańskiej popkulturze pojawił się w latach 30. XX w. i doczekał się wielu filmów kinowych i telewizyjnych, audycji radiowych oraz seriali. Dzisiaj powraca w zupełnie nowej odsłonie Z Matthew Rhysem w tytułowej roli.

Pierwszy sezon serialu, na który składa się 8 odcinków, opowiada historię porwania i morderstwa niemowlęcia oraz prowadzonego w tej sprawie śledztwa. Angażuje się w nie Perry Mason, prywatny detektyw zmagający się z traumą I wojny światowej, rozwodem, nie widywaniem się ze swoim dzieckiem oraz sprzedażą należącej do jego rodziny ziemi. Bohater nie wie jeszcze, że ta sprawa odmieni jego życie.

Serial wyróżnia się przede wszystkim niezwykłym klimatem noir. Charakterystyczne dla niego jest miasto pokazane nocą, historia tocząca się w cieniu, mroku, balansowanie na granicy dobra i zła, czy zanurzanie się w świat zbrodni, gdzie rzadko zdarzają się w pełni szczęśliwe zakończenia. To wszystko ma właśnie „Perry Mason” i jest to podstawowy powód, dla którego warto poświęcić mu czas.

Trzeba podkreślić świetną grę aktorską i zapadające w pamięć postacie. Prym wiedzie tu oczywiście główny bohater, według mnie brawurowo zagrany przez Matthew Rhysa. Nie wiem jak on to zrobił, ale udało mu się zaprezentować bardzo skomplikowaną, pełną kontrastów osobowość, a dokonuje tego zaczynając od tego niechlujnego wyglądu, aż po najmniejsze gesty. Widać po nim zmęczenie życiem i aż chce się faceta pocieszyć i to pomimo tego, że często popełnia błędy, a jego wybory pozostawiają wiele do życzenia.

Niedużą, lecz ważną rolę ma John Litgow wcielający się w Eliasa Bircharda „E.B.” Jonathana, mentora i pracodawcę Masona, człowieka z zasadami, ale również tajemnicami. Sekrety mają tu w zasadzie wszyscy, jedne są mniejsze, inne większe, ale wszystkie mają wpływ na ich życie. Świetnie spisał się Shea Whigham, etatowy aktor drugoplanowy, który potrafi wydobyć 100% możliwości z odgrywanych przez niego bohaterów. W pamięć zapada też Tatiana Maslany jako siostra Alice McKeegan, charyzmatyczna kaznodziejka, w przypadku której zastanawiamy się na ile jej „praca” jest udawana, a na ile one naprawdę wierzy we wszystkie swoje słowa.

Największy problem mam ze scenariuszem. Być może dlatego, że nie jest on taki szablonowy jak to często się dzieje w przypadku detektywistycznych historii. Nie ma tu żadnej oczywistej drogi od jednej wskazówki do drugiej, aż do zakończenia śledztwa, ujęcia sprawcy/sprawców i ich skazanie bądź uniewinnienie oskarżonych. W pewnym momencie wszystko wydaje się być już rozwiązane, ale dochodzi się do tego okrężną drogą, a i tak nie oznacza to rozwiązania sprawy. Ten sposób przedstawienia fabuły nie przypadł mi do gustu, miałem wręcz wrażenie, że czegoś tu zabrakło.

Powyższemu nie pomaga z pewnością tempo akcji, które jest dość powolne i jednostajne. To może zniechęcić niektórych widzów do oglądania. Pewne wady scenariusza rekompensuje jednak świat przedstawiony. Naprawdę szybko poczułem się częścią Ameryki okresu międzywojennego, z charakterystycznymi dla niego zachowaniami ludźmi, tłem historycznym i kulturowym.

„Perry Mason” miał być miniserialem. Osiem odcinków i koniec. Wyniki oglądalności oraz pozytywne oceny widzów i krytyków sprawiły jednak, że powstanie drugi sezon serialu. Osobiście, uważam, że to dobra wiadomość, gdyż produkcja ma jeszcze sporo do poprawy, przede wszystkim jeśli chodzi o scenariusz, a bohaterowie mają naprawdę dużo do zaoferowania. Sam Mason na przełomie tych kilku epizodów w pewnym stopniu się zmienia i jestem ciekaw gdzie może zajść. Polecam.

Ocena: 7/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s