„Space Sweepers” – Koreańskie kino familijne w kosmosie

Mieliśmy już sporo różnych filmowych wizji naszej przyszłości. Większość z nich zakłada niezwykły rozwój technologiczny naszego świata, co nie oznacza, że są one optymistyczne. Wiele tytułów zakłada bowiem, że z naszą planetą za kilkadziesiąt czy kilkaset lat będzie nie najlepiej, a ludzkość zostanie zmuszona do opuszczenia Ziemi bądź stawienia czoła katastrofie. Tak też jest w najnowszym koreańskim filmie produkcji Netflixa, pt. „Space Sweepers”, który tę poważną kwestię potrafił obrócić w niesamowitą komedią science-fiction.

Mamy 2092 r. Ziemia powoli zmierza ku zagładzie, a korporacja UTS na czele z jej prezesem Jamesem Sullivanem tworzy nowy dom dla ludzkości, naśladujący ekosystem naszej rodzimej planety. Ma nim być Mars, a w całej operacji ma pomóc nowoczesna technologia. Problem polega jednak na tym, że jedynie 5% populacji będzie mogło tam zamieszkać, a reszta musi walczyć z zanieczyszczonym powietrzem i zbliżającym się końcem świata.

Na Ziemi ludzie cierpią, a na jej orbicie nie jest wcale lepiej. Wybrani żyją w luksusie, reszta zaś stara się wiązać koniec z końcem, mierząc się z horrendalnymi podatkami i opłatami narzuconymi przez UTS. Wśród tych drugich znalazła się m. in. załoga statku „Zwycięzca”, która zajmuje się odnajdywaniem kosmicznego złomu, a następnie jego sprzedażą. Jego członkowie, to wygadany i chciwy android Bubs, były gangster Tiger Park, genialna i nie dająca sobie w kaszę dmuchać pani kapitan, kosmiczna piratka Jang oraz były wojskowy i pilot Tae-ho. Naprawdę barwna gromadka.

Nastawiona na zarobek załoga „Zwycięzcy” przypadkiem odnajduje na jednym z wraków małą dziewczynkę i dość szybko kojarząc fakty zasłyszane w mediach, uznaje ją za niebezpiecznego androida „Dorotkę”, która ma posiadać broń masowego rażenia. Jeszcze szybciej wpadają oni na pomysł porwania robota i zażądania za niego sowitego okupu. Nie wszystko idzie po ich myśli, a z czasem okazuje się, że dziewczynką związana jest wielka intryga, w którą bohaterowie zostają wplątani.

„Space sweepers”, to pełna akcji, efektów specjalnych i humoru produkcja, która powinna stanowić świetną rozrywkę dla każdego widza. Oprócz efektownych scen kosmicznej rozwałki oraz pościgów znalazło się tu miejsce na pokazanie jak głównie bohaterowie funkcjonują jako swego rodzaju rodzina, tym bardziej gdy opiekowali się wcześniej wspomnianą dziewczynką. To właśnie dzięki tym scenom dostajemy wgląd w ich przeszłość, lepiej rozumiemy kim są, dlaczego znaleźli się w takim miejscu, a nie innym i możemy się z nimi utożsamić, czy nawet im współczuć.

W gruncie rzeczy, fabuła nie jest zbyt skomplikowana, choć film w wielu momentach potrafi zaskoczyć widza. Być może wynika to z faktu, że oprócz nieco nudnawego początku, będącego wykładem Jamesa Sullivana na temat obecnego stanu Ziemi i jej przyszłości, produkcja wciąga na całego. Gdy akcja rusza z kopyta, to praktycznie ani na chwilę się nie zatrzymuje.

„Space sweepers”, to świetny block buster, któremu niczego nie brakuje by dobrze się przy nim bawić. Wszystko, od efektów specjalnych, przez fabułę oraz kreacje aktorskie, aż po reżyserię stoi na wysokim, międzynarodowym poziomie, a fakt że jest to produkcja koreańska tylko uatrakcyjnia seans, wprowadzając do historii egzotyczny element. Oglądanie filmu sprawiło mi tak wielką przyjemność, że jakiekolwiek błędy czy absurdy jakie mogły się w nim pojawić umknęły mojej uwadze. Zbierzcie całą rodzinę i zasiądźcie do seansu, a szybko poprawi wam się humor.

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s