„W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” – Bond w nowej odsłonie na minus

Po pięciu filmach z serii przygód o agencie 007 w końcu przyszedł czas na większe zmiany. Z serią pożegnał się odtwórca głównej roli Sean Connery (jak się później okazało, tylko na chwilę), ale to niejedyna zmiana, choć z pewnością największa. Zapraszam do nowego rozdziału w długiej historii Jamesa Bonda.

George Lazenby, model, grający głównie w reklamach, bez doświadczenia aktorskiego, dostaje główną rolę w jednej z najbardziej dochodowych i najbardziej wyczekiwanych przez widzów serii filmów sensacyjnych. Nie wiem jakie wówczas były opinie fanów i krytyków gdy ta wiadomość ujrzała światło dzienne, ale dziś w dobie Internetu, po obejrzeniu pięciu tytułów o Jamesie Bondzie stwierdzam, że to po prostu nie mogło skończyć się dobrze.

Lazenby musiał wejść w buty ikony jaką jest Sean Connery. Co więcej, musiał sprostać roli, którą jego poprzednik ukształtował w fantastyczny sposób, nie tylko jej dorównując, ale także dając od siebie coś ekstra. Zadanie nie należało zatem do najłatwiejszych, choć scenarzyści postarali się i stworzyli oryginalną jak na całą serię historię, z wieloma nowymi elementami.

Fabuła filmu zaczyna się dość nietypowo. Obserwujemy jak Bond śledzi jakąś będącą w opałach i nie dającą sobie pomóc kobietę. Nie wiemy czy jest na misji, czy może ma taki kaprys, możemy jednak być przekonany, że jest bardzo zainteresowany ową tajemniczą damą. W końcu 007 lubi wyzwania na polu relacji damsko-męskich. Choć próbuje ona oprzeć się Bondowi, kończy się to w sposób oczywisty, ale na tym się nie kończy.

Okazuje się bowiem, że Bond jest na tropie lidera organizacji WIDMO, nieuchwytnego Ernsta Stavro Blofelda, a można wręcz powiedzieć, że stał się on obsesją agenta. By zdobyć informacje na temat jego aktualnego miejsca pobytu, 007 jest nawet w stanie… zakochać się! Z czasem mamy uwierzyć, że niby rzeczywiście się zakochał, jakby tego było mało, jego wybranką okazuje się być wspomniana wcześniej tajemnicza dama, Tracy di Vicenzo, córka korsykańskiego mafiosa!

„W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” przenosi nas w piękne, śnieżne Alpy. Dzięki temu mamy okazję zobaczyć jak Bond radzi sobie na nartach, co z pewnością wielu z was rozbawi. Scen kaskaderskich jest sporo, ale stoją one na różnym poziomie. Najbardziej rozbawiły mnie ogromne gogle, które przywdziewał tajny agent, zupełnie nie pasujące do faceta z klasą jakim jest 007.

Jak zwykle mamy tabun pięknych pań, chyba nawet ich rekordową ilość. Sama historia wydaje się być rozciągnięta do granic możliwości i pełno w niej przestojów, z których niewiele ciekawego wynika. Jest po prostu nudno w czym nie pomaga pan Lazenby w roli Bonda. Jest mało przekonujący, sztywny i brakuje mu charyzmy. Może i jest przystojny, ale to zdecydowanie za mało. Nie dorównuje kreacji Seana Connery’ego pod żadnym względem przez co seans filmu jest momentami katorgą.

Nawet do samego obrazu można mieć zastrzeżenia, bo chwilami wydaje się on być rozmyty, trochę jakby twórcy filmu cięli koszty w trakcie jego kręcenia. Muzyka również nie robi zbyt wielkiego wrażenia, choć tym razem przez większość czasu odstąpiono od charakterystycznego motywu. Nie zapada ona w pamięć i niespecjalnie poprawia wrażenia z seansu.

W krótkiej biografii George’a Lazenby, który możecie przeczytać na Filmwebie dowiadujemy się, że „mimo słabo przyjętej kreacji aktora jako agenta 007 w filmie, uważany jest on za jeden z najlepszych z serii”. Nie mógłbym się bardziej nie zgodzić. „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości”, to do tego momentu najsłabsza i najnudniejsza historia z Jamesem Bondem w roli głównej. Tytuł nie trzyma w napięciu i wcale nie ma w nim aż tak ciekawej i oryginalnej akcji jakich spodziewalibyśmy się po przygodach tajnego agenta. Zmiana kierunku nie wyszła producentom na dobre i spokojnie możecie pominąć te wypociny Bonda.

Ocena: 5/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s