„Big Bad Beetleborgs” – Piękne żuki z dzieciństwa

W czasach dzieciństwa sporo poranków i wieczorów zajmowało mi oglądanie seriali skierowanych do młodszej części widowni. W czasach gdy w telewizji królowali Power Rangers, Saban zaproponował inną wersję tego serialu, który miał coś wspólnego z żukami, mowa bowiem o „Big Bad BeetleBorgs”.

Najprościej rzecz ujmując, są to Power Rangers w wersji dla dzieci. Trójka dzieciaków z Charterville, Drew, Jo i Roland, jest zaczytana w komiksach o BeetleBorgach i marzy o tym by jednego dnia stać się nimi. Gdy trafiają do opuszczonego domu na wzgórzu Hillhurst, spotykają w nim Flabbera, ducha, który postanawia spełnić ich życzenie. Tym samym wypuszcza jednak na wolność potwory z komiksu, a dzieciaki muszą bronić miasta przed ich atakami. Tak zaczęła się przygoda, która na długo zapadła mi w pamięć. 

Jak to bywa w serialach Sabana i Levy’ego, sceny walk i efekty specjalne nie są na najwyższym poziomie. Zresztą od seriali lat 90. nie powinniśmy zbyt wiele wymagać. Prawda jest jednak taka, że głównym odbiorcą serialu byli najmłodsi, a to co miał do zaoferowania jak najbardziej wystarczyło by zawładnąć wyobraźnią 9-latka, którym byłem.

W każdym z 88 odcinków pojawiają się kolejne potwory, a w większości przypadków BeetleBorgi z łatwością się z nimi rozprawiają. Może to być nieco denerwujące, nawet dla dziecka, gdy przy pierwszym starciu zostają oni pokonani. Z czasem autorzy to zauważyli i doszli do wniosku, że nacisk położą bardziej na komedię niż przygodę. Jest bowiem zgraja postaci, które nagminnie dostarczają masę humoru, a są to stworzenia zamieszkujące Hillhurst.

Prócz tego, że każdy z Borgów ma inny kolor i charakterystyczne dla siebie bronie, to dzieciak posiadły również specjalne moce. Jo zyskała super siłę, Roland szybkość, a Drew umiejętność telekinezy. W pierwszym sezonie trójka przyjaciół mierzy się z Vexorem i jego poplecznikami, w kolejnym zaś, już jako BeetleBorg Metallix, stają naprzeciwko Nukusa, Horribelle i Vilora.

Na największą uwagę według mnie zasługują, jak już wspomniałem, mieszkańcy opuszczonego domu. Flabber co rusz potrafi się zmienić dzięki swojej magii, przez co uśmiech nie schodził mi z twarzy, często odnosząc się także do popkultury. Prócz niego w domu przebywają potwory, które zawsze chcą zjeść dzieciaki i są to Frankenbeans, wampir Hrabia Fangula, Mumek oraz wilkołak Wiluś.

Może się wydać, że to tani chwyt, tworzyć kolejny serial na wzór Power Rangers, ale Big Bad BeetleBorgs, daje zdecydowanie więcej rozrywki niż sztuk walki. Do tego dialogi, szczególnie te komediowe, stoją na wysokim poziomie i widać, że autorzy się do tego przyłożyli. Po kilkunastu latach obejrzałem serial ponownie i wcale nie wydał mi się z perspektywy tak długiego czasu głupi, bo potwory wyglądają śmiesznie, a efekty specjalne są tanie. Magia pozostała i z pewnością warto przekazać ją kolejnym pokoleniom.

Ocena: 7,5/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s