Berserk – Tomy 1-3

Krew, flaki, kiszki. Nie, to nie przepis na jakieś staropolskie danie, ale w dużej mierze zawartość jednego z najbardziej kultowych tytułów ze świata japońskiej mangi, pt. „Berserk”. Choć opisana w nim historia rozpoczęła swój żywot ponad 30. lat temu, dopiero teraz sam miałem okazję do niej dołączyć i jak szybko się przekonałem, doskonale wpasuje się w mój czytelniczy gust. Na dobry początek zacznijmy od trzech pierwszych tomów tej niezwykłej opowieści.

Świat przemierza tajemniczy „Czarny Szermierz”. Na imię mu Guts. Ma jeden cel. Zgładzić Apostołów, dawniej ludzi, a teraz istoty sprzymierzone z demonami, które w zamian za największe poświęcenie otrzymały równą im moc. Póki co, nie wiemy dokładnie dlaczego bohater ma taką misję, ale szybko dostrzegamy, że przy jej wykonaniu zupełnie się nie cacka, jest bezwzględny, a zabijanie wydaje się nawet sprawiać mu przyjemność.

Guts, to twardziel jakich mało. Nosi na swym ciele wiele śladów smutnej historii, o której zaczynamy dowiadywać się jednak dopiero pod koniec tomu trzeciego. Jednooki, ze sztuczną ręką i ogromnym mieczem na plecach sprawia wrażenie gość, któremu na niczym i nikim nie zależy. Jest chamski, opryskliwy i zupełnie nie zwraca uwagi na uczucia innych. Jednocześnie jest waleczny, odważny i nieustraszony. Szybko dostajemy jednak pewne sygnały, że może to być tylko poza, a twardziel skrywa wiele ludzkich emocji i nie jest tylko owładnięty rządzą zabijania.

W kontraście do głównego bohatera poznajemy małego, sympatycznego, latającego, a przy okazji nagusieńkiego elfa imieniem Puck. Odnosi się do siebie jakby był mężczyzną choć jak widać gołym okiem brakuje mu jednej ważnej rzeczy w kroku. Jest on przeciwieństwem Gutsa. Zależy mu na innych, nawet jeśli dopiero co ich poznał. Bije od niego dobro i bezinteresowność, a przy okazji wprowadza on do tej mrocznej i poważnej historii sporo humoru. Elf i wojownik natrafiają na siebie zupełnie przypadkiem, a ten pierwszy postanawia ruszyć w podróż za „Czarnym Szermierzem”, choć od samego początku wydaje się to być nie rozsądne. Coś jednak przyciąga magiczną istotę do człowieka, coś ją w nim fascynuje i tak zaczyna się podróż pełna przemocy, walki i rozlanej krwi.

W trakcie trzech pierwszych tomów główny bohater nie tylko staje naprzeciw wspomnianych już Apostołów, ale także rozprawia się z zastępem nieumarłych czy demonem snu. Jest niezwykle zmotywowany, a na drodze do osiągnięcia swojego celu nie stanie mu nic, ani nikt. Jeśli będzie musiał po drodze wypiąć w pień setki niewinnych ludzi, to zapewne to zrobi. Guts, to naprawdę fascynująca i skomplikowana postać, a z każdym kolejnym rozdziałem czytelnik zastanawia się czy rzeczywiście może w nim tkwić jakieś dobro.

W tej części historii, o której dzisiaj wam opowiadam, znalazło się mnóstwo brutalnych scen walki. Choć momentami mogą one wydawać się do siebie podobne, w końcu to jedna wielka siekanina, to konkretne plansze mangi zapadają w pamięć, choćby sam początek i uprawiający seks Guts, który tak naprawdę zastawia pułapkę na potwora albo pięknie i czysto przecięta głowa wojownika opętanego przez demona. Takich obrazów jest tutaj całe mnóstwo, więc jeśli macie słaby żołądek lub łatwo was przestraszyć i nie lubicie mieć koszmarów, to odradzam wam lekturę „Berserka”.

Warstwa wizualna dla mnie stoi na najwyższym poziomie. Oszałamiające są te wszystkie detale ludzkiego i demonicznego ciała, krew wystrzeliwująca w każdym kierunku, czy rozcinane na różne sposoby części ciała. Sposobów na śmierć jest tutaj cała masa, a to dopiero trzy tomy! Aż nie mogę się doczekać co pan Kentarou Miura jeszcze wymyślił w kolejnych rozdziałach! Ale śmierć, to nie wszystko. Autor doskonale potrafił oddawać emocje, zarówno jeśli chodzi o głównego bohatera jak i o jego przeciwników oraz wszystkie pozostałe postaci tej historii. Strach, gniew, bezsilność, rozpacz, to tylko niektóre z uczuć idealnie narysowanych w mandze.

Co zaś tyczy się samej fabuły, to jak już wspominałem, punkt wyjścia jest prosty. Krucjata Gutsa. Z czasem poznajemy jednak jej szczegóły, a na jaw wychodzą ciekawe tajemnice. W samej mandze mieszają się różne inspiracje, poczynając od głównego bohatera. Berserk, według wielu podań to nieustraszony nordycki wojownik, który ogarnięty szałem walki zyskiwał niezwykłą potęgę. Oczywiście odnosi się to do naszego bohatera. Poza tym mamy również pewne nawiązania do biblii i do samego kościoła katolickiego. Walka z herezją, wyznawcy diabła, demony, no i oczywiście Apostołowie. Z kolei sam świat przedstawiony czerpie inspiracje z średniowiecznej Europy, a przynajmniej tak można wnioskować z pierwszych rozdziałów tego tytułu.

„Berserk” pociąga swoją mieszanką brutalności i tajemniczości. Najlepszy w tej historii do tego momentu był chyba fakt, że autor powoli buduje historię, a gdy zdradza nam jakieś fakty dotyczące Gutsa, innych bohaterów czy samego świata, to robi to w sposób zdawkowy, pozostawiając czytelnika w sferze domysłów. A to ktoś rzuci jakąś nazwą jak to ma miejsce w przypadku Apostołów albo nagle pojawia się tajemniczy przedmiot, w tym przypadku jest to żywy kamień Beherit, a to zostajemy wyrwani z głównego wątku i zupełnie niespodziewanie poznajemy pochodzenie głównego bohatera i jego przyszłość. Jesteśmy trzymani w napięciu, w klimacie mroku i okrucieństwa, czekając na to jakie jeszcze granice zostaną przekroczone.

Najciekawszy element tych trzech tomów stanowi zdecydowanie sześcioczęściowa historia zatytułowana „Aniołowie strzegący pragnień” i starcie Gutsa z bezwzględnym Hrabią, które prowadzi nas blisko prawdziwego celu bohatera i niespodziewanego spotkania z najpotężniejszymi demonicznymi istotami „Ręką Boga”. Co jeszcze bardziej zaskakujące niż nagłe zrzucenie do innego wymiaru, dowiadujemy się o powiązaniu „Czarnego Szermierza” z piątką mocarnych postaci, w związku z czym coraz dokładniej maluje się przed nami jego historia. Trzeba przyznać, że pan Miura potrafi zrzucić na czytelnika prawdziwą bombę i to mu się ceni!

„Berserk” wciągnął mnie na całego. Pomimo wszechobecnej przemocy, jest to powoli otwierająca się przed nami rozbudowana historia zemsty, pragnienia jednego człowieka, które jest silniejsze niż śmierć. To fantastyczne sceny walki, popisy brutalnej fantazji i zwroty akcji z innego świata. Nie musiałem długo czytać by czuć się zachęconym do dalszej lektury, choć zdaję sobie sprawę, że taki surowy, mroczny klimat pełen okrucieństwa, tylko dla dorosłych, nie przypadnie każdemu do gustu. Dla mnie manga okazała się być strzałem w dziesiątkę i już niebawem mam zamiar opowiedzieć wam o dalszych losach Gutsa!

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s