Recenzja serialu „Jan Serce”

Nie od dziś Polska dobrymi komediami stoi. Klasyków tego gatunku jest w naszym kraju na pęczki, od „Misia” i „Kingsajzu”, przez „Seksmisję”, „Kilera” i „Poranek Kojota”, aż po „13 posterunek”, „Świat według Kiepskich” czy „Rodzinę Zastępczą”. Mnie najbardziej pociągają jednak takie tytuły, które balansują na granicy komedii i dramatu, a w taką definicję serialu świetnie wpisuje się kultowa produkcja w reżyserii Radosława Piwowarskiego, pt. „Jan Serce”.

Serial z 1982 r. opowiada o miłosnych perypetiach tytułowego Jana Serce, samotnego 39-latka, warszawskiego kanalarza, który opiekuje się swoją kochającą matką, razem z kolegami z pracy kibicuje Polonii Warszawa i tylko w miłości mu nie idzie. Każdy z dziesięciu odcinków skupia się na relacjach bohatera z kobietami oraz ich wpływem na jego życie. Czasem prowadzą one do komicznych sytuacji, innym razem do tragedii.

Jan Serce to brawurowa rola Kazimierza Kaczora. Wciela się on w z jednej strony idealistę i romantyka, a z drugiej zwyczajnego faceta, który lubi się napić z kolegami, czy pójść z nimi na mecz. Jego życie kręci się wokół poszukiwań wymarzonej połówki oraz samotnej matki, która całą swoją miłość przelała właśnie na Janka. To taka dobra dusza, którą coraz rzadziej można spotkać. Jakby tego było mało, to wielką miłością bohatera okazuje się być żona jego brata Piotra, Małgosia.

Dla mnie serial okazał się być fantastycznym odkrywaniem PRL-u, którego nie miałem okazji doświadczyć w żadnym stopniu (rocznik 1991). Dzięki seansowi kolejnych odcinków zobaczyłem jak wyglądało zwyczajne życie Polaków w latach 80. minionego wieku, jak wyjeżdżali na wczasy, umawiali się na randki, brali wolne w pracy i zdobywali informacje bez Internetu, czy po prostu się bawili.

Choć serial kręci się przede wszystkim wokół świetnego występu wcześniej wspomnianego Kazimierza Kaczora, to na ekranie oglądamy całą plejadę polskich gwiazd w najwyższej formie. „Jan Serce” dał mi możliwość poznania takich aktorów i aktorek jak Jan Himilsbach, Jadwiga Kuryluk, Anna Nehrebecka, Wiesław Michnikowski, Stanisław Brudny czy Jadwiga Jankowska-Cieślak. Postacie są tu świetnie napisane i szybko zapadają widzowi w pamięć. Bohaterowie i bohaterki zyskują sobie naszą sympatię gdyż są bardzo charakterystyczni, a przede wszystkim nie są idealni. Ich wady wychodzą na pierwszy plan i często są źródłem najzabawniejszych fragmentów serialu, np. kolega Jana, kanalarz Józef Kieliszek, który lubi sobie wypić w pewnym momencie przestrzega przyjaciela przez zgubnymi skutkami alkoholu, o których przeczytał w „Trybunie Ludu”, twierdząc że sam już się nie napije choć już w następnym epizodzie o tym zapomina.

Nasze oko przykuwa już sama czołówka, bardzo oryginalna, bo obrazkowa, pełna wizerunków głównego bohatera. W tle przygrywa nam z kolei pełna żalu, ale i nadziei melodia „Uciekaj moje serce” skomponowana przez Seweryna Krajewskiego, odpowiedzialnego za muzykę w całym serialu. Cała ścieżka dźwiękowa jest zresztą świetna, podkreślająca te najważniejsze, często dramatyczne czy straszne momenty w życiu Jana choć również te radosne, pełne miłości.

Zaimponowały mi nie tylko poszczególne odcinki oraz pokręcone historie Jana oraz jego sympatii, Lusi, Danuty, czy Gabi, ale także to jak rozplanowano fabułę całego serialu. Wszystkie wydarzenia i postaci zostały dokładnie zaplanowane i nic nie dzieję się tu przypadkiem. Niektóre wątki wracają do nas po jakimś czasie, gdy zupełnie się ich nie spodziewamy. Najlepiej sprawdza się to w przypadku finału serialu, gdy wydaje nam się, że ta historia nie może się dobrze skończyć.

„Jan Serce” to serial, który daje nadzieję wszystkim romantykom, wszystkim osobom samotnym. Podobnie jak tytułowy bohater nie należy się poddawać, gdyż miłość może być na wyciągnięcie ręki. Choćby prowadząca do niej droga miała być naprawdę kręta i pełna wybojów, jeśli tylko wytrwamy także i my możemy doznać tego najpiękniejszego uczucia na świecie jakim jest właśnie miłość.

Ocena: 9/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s