Recenzja komiksu „Vreckless Vrestlers”

W Polsce nie ma zbyt wielu fanów wrestlingu. To specyficzna dyscyplina sportu/rozrywki, która na całym świecie ma jednak rzesze miłośników. Piszę o tym nie bez przyczyny, gdyż całkiem niedawno trafiłem na bardzo interesujący komiks, który zabiera czytelnika w wrestlingowe klimaty. Co prawda, nie ma zbyt wiele wspólnego z tym co możemy oglądać w telewizji, ale jest to niewątpliwie historia oryginalna i zwariowana, a nosi tytuł „Vreckless Vrestlers”.

Komiks autorstwa Łukasza Kowalczuka opowiada o Międzywymiarowej Lidze Wrestlingu, w której panuje tylko jedna zasada – brak zasad! Na kolejnych stronach zbiorczego wydania oglądamy turniej pełen oryginalnych bohaterów ze wszystkich zakątków wszechświata. Jest waleczny kot, reptilianin, pseudokibic czy wiking.

„Vreckless Vrestlers” pozbawione jest dialogów. Czytamy jedynie krótkie opisy poszczególnych postaci, stanowiące wprowadzenie do turniejowych walk. Dalej liczy się już tylko ostra nawalanka ograniczona jedynie przez wyobraźnię autora. Kupa mięśni, wyrywanie kończyn, miażdżenie przeciwnika, nadprzyrodzone moce, jest tutaj wszystko czego dusza zapragnie.

Komiks został bardzo ciekawie narysowany. Składają się na niego trzy kolory – zielony, czarny i biały. Można by pomyśleć, że będzie to stanowiło poważne ograniczenie możliwości autora, ale wcale tak nie jest. Dzięki takiemu doborowi kolorów konkretne sceny bardziej zapadają nam w pamięć. Historia jest przez to kolorowa, błyszcząca i wyolbrzymiona niczym wrestling w latach 80. ubiegłego wieku.

„Vreckless Vrestlers” czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Nie sposób jest przewidzieć w jaki sposób potoczy się fabuła komiksu, kto zostanie zwycięzcą turnieju i jakie będą tego konsekwencje. Oprócz samej fabuły autor uraczył nas kilkoma grami logicznymi typu znajdź różnice czy wykreślanka, a na sam koniec możemy zobaczyć kolorowe okładki poszczególnych zeszytów.

Wydany przez Kulturę Gniewu komiks to świetna rozrywka, w szczególności dla fanów wszelkiego rodzaju akcji i bijatyk. Science-fiction i sztuki walki zostały tu doskonale połączone, a wszystko zostało podlane niezwykłym poczuciem humoru i pewnymi nawiązaniami do świata popkultury minionego wieku. Jest to historia prosta, ale tę prostotę przewyższa oryginalność, która sprawia, że ciężko jest tu się do czegokolwiek przyczepić. Nic, tylko czytać!

Ocena: 7,5/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s