Recenzja mangi „Ranma 1/2” wydanie specjalne tom 2

Miłość ma różne oblicza i nie zawsze powstaje od pierwszego wejrzenia. Najlepszym tego przykładem jest relacja dwójki bohaterów kultowej mangi autorstwa Rumiko Takahashi „Ranma 1/2”. Ranma i Akane, to para narzeczonych, lecz nie za sprawą gorącego uczucia lecz zaaranżowanego przez ich ojców związku. Mijają kolejne dni i ich nietypowy związek powoli się rozwija choć wciąż daleko tu do słowa na m. Po krótkiej przerwie wracamy do niezwykłej komedii romantycznej z twistem – Ranma pod wpływem gorącej wody zmienia się w dziewczynę.

Drugi tom specjalnego wydania mangi, o które pokusiło się wydawnictwo J.P.F. wprowadza do historii nową dynamikę. Tym razem nie mamy bowiem do czynienia z wieloma krótkimi opowieściami, lecz trzema wątkami rozłożonymi na 17 nowych rozdziałów. Pojawiają się nowe postaci, nowi rywale, a raczej rywalki, a autorka zalewa nas zarówno dużą ilością humoru jak i mnóstwem niczym nieograniczonej akcji.

Ten tom stoi pod znakiem rywalizacji. Nie są to jednak zwykłe rywalizacje, gdyż mają w sobie typowe dla autorki poczucie humoru. I tak, pojawia się zupełnie nowa, tajemnicza bohaterka. Kodachi „Czarna Róża” specjalizuje się w gimnastyce artystycznej, a jej spotkanie z Ranmą powoduje, że zakochuje się w chłopaku. Jej styl ma jednak to do siebie, że zanim przychodzi do rywalizacji na macie, stara się pokonać swoich wrogów, stosując nieczyste zagrywki jeszcze przed pojedynkiem. Traf chce, że dochodzi do jej walki z Akane, reprezentującą Liceum Furinkan. I jeszcze jedna ważna rzecz. Kodachi jest ekspertką w gimnastyce, lecz nie zwykłej, a bojowej!

W kolejnych rozdziałach przyglądamy się przygotowaniom Akane do pojedynku, a także próbom wywinięcia się Ranmy od uczuć „Czarnej Róży’, której chłopak nie darzy sympatią. W całą sytuację wplątuje się jeszcze Ryoga, rywal głównego bohatera, który stara się namieszać zarówno pod swoją prawdziwą postacią jak i w formie świni, co wiąże się z jego klątwą. Humoru i nieoczekiwanych akcji jest tutaj co nie miara, a podsumowaniem wątku jest przezabawna, dynamiczna walka w ringu, którą ostatecznie toczy nie Akane, lecz Ranma.

Stąd, dość nieoczekiwanie, przenosimy się na lodowisko. Także i w tym miejscu dochodzi do pewnych niesnasek, a centralne miejsce w tym wątku zajmuje wspomniany Ryoga, tyle że jako Piguś. I znów szykuje nam się nie lada pojedynek. Tym razem pojedynek par w łyżwiarstwie figurowym. Oczywiście bojowym łyżwiarstwie figurowym, inaczej byłoby naprawdę nudno. Dobrze wiemy, że zarówno Ranma jak i Akane bić się potrafią, ale ich umiejętności jazdy na łyżwach, w szczególności zaś umiejętności głównego bohatera, pozostawiają wiele do życzenia. A na szali znajduje się opcja posiadania Pigusia! Akane za nic do tego nie dopuści. Może gdyby wiedziała, że tak naprawdę jest to Ryoga, zmieniłaby zdanie? O tym przekonacie się poznając tę historię.

Na koniec autorka wprowadza kolejną postać. Znów zrzuca na nas nie lada niespodziankę. Ta niespodzianka to chińska wojowniczka, której urażona duma i chęć zemsty na Ranmie sprowadziła aż do Japonii. Sęk w tym, że poszukuje ona żeńskiej wersji bohatera. Gdy zostaje pokonana przez jego prawdziwą, męską formę dochodzi do komicznego zwrotu akcji. Pocałunek dwójki jest równoznaczny z ich zaręczynami! Akane ma zatem rywalkę, z którą ma stoczyć zabójczy pojedynek. O jego wyniku przekonamy się jednak dopiero w kolejnym tomie „Ranma 1/2”.

Nowe bohaterki, które pojawiają się na kartach mangi, to charakterne babeczki. Nie dają sobie w kaszę dmuchać, a ich największym problemem wydaje się być kierowanie uczuciami, co ostatecznie przeszkadza im w realizacji wyznaczonych sobie celów. Co zaś tyczy się Ranmy i Akane, to w tym tomie ewidentnie widać, że uczucie między nimi naprawdę istnieje, ale nie są skorzy do jego okazywania i wciąż nie akceptują faktu, że coś ich łączy. Cały czas znajdują jakieś wymówki dla sytuacji, w których potrafią poświęcić się dla siebie, zamiast wprost powiedzieć o swoich emocjach.

Ten drugi tom, to również mnóstwo akcji, a co za tym idzie pomysłowe sceny dynamicznych walk. Nie musimy się wysilać by poczuć jak obrazy przed naszymi oczami się poruszają, a poszczególne postacie walczą z całych swoich sił. Wrażenie robią zarówno pełne szczegółów wizerunki nowych postaci jak i te wszystkie momenty, w których autorka skupia się na odczuciach Ranmy, Akane, Kodachi i innych.

Pod żadnym względem historia zaoferowana nam przez Rumiko Takahashi w drugim tomie mangi nie obniża poziomu. Wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej dajemy się wciągnąć w tę niezwykle zabawną komedię romantyczną ze sztukami walki w roli głównej. Pozytywne wrażenia potęguje doskonałe wydanie specjalne od wydawnictwa J.P.F. Jestem niezmiernie ciekaw jak potoczą się dalsze losy Ranmy i czy jego związek z Akane będzie miał szczęśliwe zakończenie.

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s