Serial fantasy z wielkim potencjałem – recenzja serialu Koło Czasu – sezon 1.

Mijający 2021 r. należał do bardzo przyjaznych względem miłośników fantasy. Mieliśmy prawdziwe zatrzęsienie tytułów z tego gatunku, zarówno w kinie jak i w telewizji. Zielony Rycerz, Wyprawa do Dżungli, Mortal Kombat, Cień i Kość, Arcane, Łasuch, by wymienić kilka z nich. Na jedną z najbardziej wyczekiwanych produkcji musieliśmy jednak czekać niemalże do samego końca roku.

O czym jest Koło Czasu

19 listopada zadebiutował jeden z największych i najambitniejszych projektów Amazona. Koło Czasu będące adaptacją liczącego sobie aż 14 tomów cyklu fantasy autorstwa Roberta Jordana wystartowało z trzema odcinkami, zabierając widza do świata przeznaczenia i walki ze złem. By pokonać jego uosobienie, tzw. Czarnego prowadzone są poszukiwania Smoka, który według proroctwa albo ocali świat albo doprowadzi do jego zagłady.

Poszukiwania prowadzi Moiraine Damodred i jej strażnik Al’Lan Mandragoran. Od lat przeszukują kolejne miejsca, aż w końcu w najmniej oczekiwanym z nich natrafiają na to czego tak długo szukali. Jest jednak pewien haczyk. Nie odnajdują tylko jednej osoby, która ma być rzekomym Smokiem, a cztery! Władająca magiczną mocą kobieta będzie musiała dojść do tego, kto z nich jest wybranym i dopilnować by Smok nie przeszedł na stronę zła.

Grupka bohaterów najpierw podróżuje w kierunku bezpiecznej przystani jaką jest Biała Wieża, siedziba Aes Sedai, grupy przenoszących Moc kobiet. Stamtąd Moiraine planuje wyruszyć do samego centrum zła by odnaleźć Czarnego i uchronić świat przed ciemnością. Tak pokrótce prezentuje się zarys fabuły pierwszego sezonu serialu.

Ten początek i wprowadzenie do serialowego Koła Czasu był dla mnie problematyczny. Mnóstwo skomplikowanych imion, nazw i terminologii. Do tego dochodzą jeszcze legendy i wierzenia, nie wszystkie dobrze wytłumaczone, przez co można w tym wszystkim nieco się pogubić. Jest mowa o Smoku, o Pęknięciu Świata, jest magia i są potwory, a ja cały czas czułem jakby coś mi umykało. Dopiero po obejrzeniu wszystkich ośmiu odcinków lepiej zrozumiałem tę historię i odkryłem dodatkowe materiały dostępne na Amazon Prime, które rozwiały moje wątpliwości. Szkoda tylko, że nie zostały włączone do serialu, w końcu nie każdy może wiedzieć, że takowe istnieją.

Piękne widoki i problematyczni bohaterowie

Pierwszą rzeczą jaka rzuci się wam w oczy przy oglądaniu serialu będą cudowne zdjęcia. Krajobrazy, które widzimy sprawiają wrażenie żywcem wyjętych ze świata fantasy, przez co pozwalają nam lepiej wczuć się w klimat historii. Co ciekawe, pierwszy sezon Koła Czasu kręcono w naszym sąsiedztwie. Ekipa przebywała w Czechach, Słowenii czy Chorwacji, resztę zdjęć uzupełniono zaś przy użyciu efektów specjalnych najwyższej jakości.

Samym oglądaniem tego świata można się w nim zakochać, a jak jest z jego bohaterami. Niestety, na starcie wypadają oni dosyć blado. W szczególności odnalezieni przez Moiraine wybrańcy. To grupka przyjaciół z małej wsi Dwie Rzeki, która w swoim krótkim życiu nie wyściubiła nosa poza jej granice. Mamy córkę gospodarza, pasterza i jego dwóch przyjaciół. Nie charakteryzują się oni niczym nadzwyczajnym. To zwyczajni młodzi ludzie. Dopiero wraz z rozwojem przygody, na którą wyruszają poznajemy ich lepiej, zgłębiając ich wady i zalety, ale ostatecznie, odniosłem wrażenie, że pierwszy sezon powiedział nam bardzo mało na ich temat. Znacznie lepiej wypadają postacie z drugiego i dalszego planu, które czasem pojawiają się na ekranie tylko w jednym czy dwóch odcinkach.

Problem z głównymi bohaterami po części wynika z niewielkiego doświadczenia aktorów i aktorek w pracy przy takiej produkcji. Choć Josha Stradowski, Marcus Rutherford, Barney Harris, czy Madeleine Madden mają w swoich CV różne produkcje, to ciężko porównywać je do mającego zostać hitem, nową Grą o Tron serialu. Z drugiej strony trzeba nadmienić, że to dopiero początek tej historii. Twórcy w trakcie kolejnych odcinków podrzucają widzowi wskazówki, które pozwalają ekscytować się nadchodzącą przyszłością postaci oraz kierunkiem ich rozwoju.

Wady i zalety Koła Czasu

Pierwszy sezon Koła Czasu ma według mnie dwa podstawowe problemy. Pierwszym z nich jest tempo akcji. Przez większość odcinków jest ono na tyle powolne, że oglądanie serialu bardzo się dłuży, a w sumie to tylko osiem godzin spędzonych przed telewizorem. Oczywiście, mamy dynamiczne i spektakularne sceny walki, pościgi. I tu dochodzimy do drugiego problemu. Akcja przeplata się z dużymi ilościami mdłych i nudnych dialogów. Wydawało mi się jakby wszyscy zgodnie próbowali przedłużać to co nieuniknione. Jeśli miało to służyć budowaniu napięcia, to wyszło to dosyć słabo.

Wracając jednak do tego co powinno zachęcić was do oglądania serialu. Twórcy wplatają do fabuły wiele tajemnic, których odkrywanie sprawia nie lada frajdę. Odpowiedzi na wiele pytań zostają nam podrzucone pod sam nos, ale z początku ich nie dostrzegamy. Finał, który zbiera część wątków w całość stanowi pod tym względem majstersztyk. Nagle orientujemy się, że wszystko mieliśmy wyłożone jak na tacy, ale nie potrafiliśmy złożyć tej układanki w całość. Pomysłodawca serialowego Koła Czasu pan Rafe Judkins sprawił, że aż do finału nie byłem w stanie przewidzieć kto jest Smokiem, ani którą stronę wybierze.

Podsumowanie

Zresztą, sam finał pierwszego sezonu to zdecydowanie najlepszy odcinek Koła Czasu, taki na jaki warto było czekać te kilka tygodni. Nie tylko wyjaśnia wiele wątków, jest pełen zaskoczeń i wartkiej akcji, ale także pozwala wierzyć nawet największym malkontentom, że kolejna część historii będzie ciekawsza, barwniejsza, że po prostu będzie się ją lepiej oglądać. Nie mam bowiem wątpliwości co do potencjału jak ma serial. Po prostu jak na razie nie w pełni go wykorzystano.

Plakat: IMDb

Zdjęcia: Amazon Prime

Jedna myśl w temacie “Serial fantasy z wielkim potencjałem – recenzja serialu Koło Czasu – sezon 1.

  1. Największe odkrycie serialu to Czechy, pięknie nakręcone i stanowiące znakomitą i nieograną scenerię. Co do zaskoczeń cóż kto czytał książki żadnych specjalnych nie przeżył a kto polega na filmie to jeszcze wiele przed nim. Na dłuższą metę jednak ta pompatyczność high fantasy w wydaniu „Koła..” będzie męcząca bo cykl się niemożebnie rozwlekł a to nie jest „Gra o tron” i dylematy są często… na poziomie książek dla nastolatków. W ogóle to książki były grzeczniejsze od serialu (w odróżnieniu od „Gry…” która literacki pierwowzór w sporej mierze cenzurowała).

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s