Polityczny manifest w obliczu końca świata – recenzja filmu Nie patrz w górę

Co byście zrobili gdyby jako pierwsze osoby na świecie dowiedzielibyście się o nadchodzącym zagrożeniu dla naszej planety? Zagrożeniu tak niebezpiecznym, że niemal na 100% skończy się ono zagładą całej cywilizacji ludzkiej! Większość osób słusznie uznałaby, że trzeba jak najszybciej poinformować o tym władzę by ta zaczęła działać, tylko czy ludzie u samego szczytu zachowają się jak trzeba?

Tak prezentuje się punkt wyjścia jednego z najbardziej wyczekiwanych filmów Netflixa tego roku. Nie patrz w górę w reżyserii Adama McKaya opowiada historię dwójki astronomów, która odkrywa lecącą w stronę Ziemi kometę, która może doszczętnie zniszczyć planetę. Prezydent USA ma jednak ważniejsze rzeczy na głowie, więc bohaterowie muszą wziąć sprawy w swoje ręce i na własną rękę próbują obwieścić ludziom co czeka ich za niecałe 6 miesięcy.

Choć film promowany jest jako komedia i jest tutaj sporo humoru, to ciężko uznać go za typowy przykład produkcji z tego gatunku. Nie patrz w górę porusza bowiem wiele ważnych tematów. Jednym z najważniejszych jest tutaj pokazanie tego jak indywidualne interesy polityków są dla nich ważniejsze niż dobro ogółu. Wydźwięk tej kwestii jest tym mocniejszy, że dotyczy to jednej z najważniejszych osób na świecie, prezydent USA.

Nie tylko komedia

Szybko dostrzegamy pewne nawiązania do współczesnej polityki Stanów Zjednoczonych Ameryki. Grana przez Meryl Streep prezydent Orlean to w gruncie rzeczy Trump w spódnicy. Otaczają ją przytakujący sługusi na czele z jej synem, rzuca nośnymi hasłami, wleką się za nią kontrowersje, ale to wszystko działa na publikę i pomaga jej zdobyć przychylność wyborców.

Ciekawie pokazany został wątek reakcji na nadchodzącą katastrofę. Główny bohater dr Mindy jest bardzo zestresowany całą sytuacją, jest niemalże na skraju ataku paniki, ale to i tak nic w porównaniu z jego doktorantką. Kate Dibiasky, która jako pierwsza zobaczyła kometę momentami wpada wręcz w histerię i choć z początku wydaje się być wyluzowaną i zimną jako lód studentką, to szybko dostrzegamy jak wylewną emocjonalnie osobą jest Kate.

Historia dwójki głównych bohaterów jest dodatkowo o tyle interesująca, że pokazuje jak w przypadku tak nośnej informacji jak nadchodzący kataklizm można stać się bohaterem albo pośmiewiskiem. Tym pierwszym zostaje dr Mindy, który zaskakująco dobrze radzi sobie przed bohaterami i staje się twarzą misji ratowania świata. Choć Mindy i Kate mają te same cele, to dziewczyna staje się z kolei memem. Jej panika na żywo w telewizji powoduje, że cały świat uważa ją za wariatkę. Mindy bryluje w telewizji, na okładkach czasopism, a nawet w reklamach. Wdaje się w romans i nie przypomina już spokojnego i rodzinnego człowieka jakim był na początku. Z kolei Dibiasky pogrąża się w swoim szaleństwie, aż w końcu odpuszcza.

Nie patrz w górę, czyli aktorski gwiazdozbiór produkcji Netflixa

Świetny scenariusz, reżyseria oraz gwiazdorska obsada czynią Nie patrz w górę tytułem, który trzeba zobaczyć. Oprócz Leonardo DiCaprio i Jennifer Lawrence w filmie zobaczycie m. in. Arianę Grande grającą przerysowaną do granic możliwości młodą gwiazdę muzyki pop, Marka Rylance’a jako nowego Steve’a Jobsa, Cate Blanchett jako nie stroniącą od alkoholu reporterkę o zaskakujących możliwościach intelektualnych, a także Tylera Perry’ego, Timothee Chalameta, Jonah Hilla, czy Roba Morgana.

Grę aktorską gwiazdorskiej obsady można by długo chwalić. Wiele osób gra tutaj postaci, w których prawdopodobnie widzowie nigdy by sobie ich nie wyobrażali. DiCaprio nie jest tu seksownym i odważnym bohaterem, a wykładowcą astronomii w średnim wieku z żoną, dwójką synów i całą litanią problemów zdrowotnych. Streep, która swego czasu brawurowo zagrała Margaret Thatcher, tutaj staje się przerysowaną prawicową polityczką, przedstawicielką konserwatywnej części USA, w której iloraz inteligencji oraz kwalifikacje do pełnienia stanowiska wątpi większość z nas. Rylance jako wielki biznesmen, projektant, milioner, wizjoner, itp. mówiący delikatnym, cieniutkim głosikiem to połączenie Elona Muska, Steve’a Jobsa i Jeffa Bezosa, która wypada komicznie. Widać, że obsada dobrze bawiła się swoimi rolami.

Film balansuje na granicy satyry i parodii z elementami dramatu. Tempo akcji jest tutaj raczej spokojne, a reżyser stara się nam przedstawić jak najszerszy obraz tego jak świat może zareagować w sytuacji nadchodzącej apokalipsy. Choć w dużym stopniu ta sztuka mu się udaje, to Nie patrz w górę ma swoje mankamenty. Pierwszym z nich jest jego długość 145 minut. W wielu momentach ma się wrażenie, że twórcy grają na czas i nie potrzebnie przedłużają historię. Nie czuć tu wielkiego wzrostu napięcia i oczekiwania na to jaki będzie finał, a przez to chwilami produkcja nuży.

Podsumowanie

Z jednej strony McKay stara się w wiarygodny sposób pokazać zachowanie ludzi świata nauki, polityki oraz zwyczajnych członków społeczeństwa i robi to wyśmienicie. Jednakże z drugiej strony, część z postaci to karykatury znanych osób, często absurdalnie bohaterowie działający w absurdalny sposób, co powoduje dysonans. Na przykład, czy nie jest dziwne to, że gdy świat dowiedział się już o komecie, żaden kraj poza USA nie podjął żadnych konkretnych działań by zapobiec zagrożeniu? Nikt mi nie powie, że Rosja czy Chiny nie dysponują odpowiednimi środkami i nie polepszyłoby to ich wizerunku. Takich bezsensownych wątków jest tutaj więcej i za każdym razem zastanawiałem się „ale jak to?”.

Długo czekaliśmy na premierę nowego filmu reżyser takich tytułów jak Vice, Big Short, czy Sukcesja. Oczekiwania były tym większe gdy weźmiemy pod uwagę gwiazdorską obsadę. Ostatecznie, otrzymaliśmy tytuł ważny z punktu widzenia współczesnych problemów naszego świata, z dużą dawką humoru mieszającego się z dramatem. Mam jednak wrażenie, że Nie patrz w górę brakuje pewnej równowagi, zdecydowania się czy film mamy traktować na serio czy na żarty. McKay chyba sam nie był do końca pewien co dorzucić do kotła, a co z niego wyjąć. Nowy tytuł Netflixa wypada pod każdym względem poprawnie, a wręcz dobrze. Świetne żarty i zapadające w pamięć postaci mogą jednak nie wystarczyć by widz wytrwał do samego końca tej dłużącej się historii.

Zdjęcie: Netflix

Plakat: Filmweb.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s