Też nie mogliście się doczekać finału turnieju o miano najsilniejszego wojownika? Trzeci tom Dragon Ball Full Color zostawił czytelników z nie lada zwrotem akcji. Goku odzyskał ogon, a na niebie pojawił się księżyc w pełni. To mogło oznaczać tylko jedno. Czy Jackie Chun zdoła pokonać bohatera w postaci wielkiej małpy? Czy nasz bohater wygra turniej? I co czeka nas dalej? Zapraszam do poznania dalszej części historii autorstwa Akiry Toriyamy.

Dragon Ball to manga, w której najważniejsza zawsze była przygoda. Przygoda pełna akcji, humoru, czasami absurdu, zawsze dająca nadzieję, a przede wszystkim wciągająca. Nie inaczej jest w czwartym już tomie specjalnego wydania klasyka, który ukazuje się nakładem wydawnictwa J. P. F.

Tym razem poznajemy kulminację wielkiego turnieju oraz ruszamy z Goku w podróż w poszukiwaniu smoczej kuli z czterema gwiazdkami. Jak już jednak zdążyliśmy się przekonać, na smocze kule polują źli ludzie. Ostatnim razem był to Pilaf, a tym razem jest to siejąca postrach Armia Czerwonej Wstęgi. Nasz bohater będzie mógł wykazać się nabytymi podczas treningów umiejętnościami, a my będziemy mieli okazję zobaczyć nowe miejsca i poznać nowych bohaterów.

Ogromne wrażenie robią te kolorowe karty mangi, skupiające się na walkach Son Goku. W szczególności dotyczy to rozwiązania pojedynku między bohaterem, a Jackiem Chunem, choć nie tylko. Świetnie oddają ich dynamikę i nieprzewidywalność. Poza tym, na horyzoncie pojawia się nowy przeciwnik i z miejsca wydaje się być zupełnie naturalny. Czytelnik nie myśli sobie „co to za Armia Czerwonej Wstęgi?” tylko przyjmuje kolejne wydarzenia z zaciekawieniem. Przynajmniej tak było w moim przypadku, zarówno gdy czytałem mangę pierwszy raz jak i teraz gdy wracam do niej po latach.

Uwielbiam poczucie humoru Akiry Toriyamy. To jak nabija się z technik ninja, ze stereotypu, że android stworzony przez antagonistów musi być zły, ale chyba najbardziej rozśmiesza mnie prostota Goku, który wbrew pozorom dysponuje sporym ilorazem inteligencji, tylko że ten ujawnia się jedynie w trakcie walk.

Podobnie jak w poprzednich tomach mangi tak i tym razem na sam koniec czeka nas specjalny dodatek. Autor opowiada w nim między innymi jak wpadł na pomysł Wieży Muskułów i kolejnych przeciwników Goku. Samo wydanie po raz kolejny stoi na wysokim poziomie i jest po prostu piękne, nie tylko dla fanów Dragon Balla, ale miłośników mangi w ogóle. Czekam na następny tom!

Leave a Reply

%d bloggers like this: