Ostatni gwóźdź - okładka książki

Wciągające serie często mają to do siebie, że z wielkim zaciekawieniem wypatrujemy ich finału. Jak ta historia może się zakończyć? Jak ostatecznie potoczą się losy bohaterów? Kto przeżyje, a kto umrze? To tylko niektóre z pytań jakie sobie przy tej okazji zadajemy. Oczekiwania czytelników zawsze są wysokie, a autorom nie zawsze udaje się im sprostać. Na szczęście, tego problemu nie miał Stefan Ahnhem w książce Ostatni gwóźdź.

Ostatnia, szósta część cyklu przygód szwedzkiego policjanta Fabiana Riska to godne podsumowanie wciągających, mrocznych kryminałów. Przez kilka lat zżyliśmy się z bohaterami stworzonymi przez szwedzkiego autora. Jednych pokochaliśmy i wspieraliśmy, innych nienawidziliśmy. Ich historia w słodko-gorzki sposób kończy się na kartach nowej książki wydawnictwa Marginesy.

Kilka wątków spiętych w całość

W trakcie czytania kolejnych stron rozwijają się trzy główne wątki. Jeden dotyczy sprawy tajemniczego morderstwa, a może samobójstwa. Śledztwo prowadzi niedawno awansowany Jan Hesk. Drugi koncentruje się na Dunji Hougaard i jej staraniach zdemaskowania okropieństw dokonanych przez Kima Sleiznera, szefa wydziału zabójstw kopenhaskiej policji. W ostatnim wątku wracamy z kolei do Fabiana Riska, jego rodzinnego dramatu oraz chęci ukarania winnych śmierci jego syna.

Każdy z wyżej opisanych wątków rozwija się swoim własnym tempem. Ostatni gwóźdź skacze od jednej części historii do następnej, co wcale nie wybija nas z czytelniczego rytmu. Jesteśmy ciekawi jak te wszystkie elementy ostatecznie się połączą. Choć spodziewamy się szczęśliwego zakończenia, to ani przez chwilę nie jesteśmy go w stanie przewidzieć.

Ostatni gwóźdź – świetny finał świetnej historii

Książka Stefana Ahnhema trzyma nas w napięciu aż do finału. Ta atmosfera podenerwowania i podekscytowania towarzyszy nam przez większość fabuły, aż w końcu staje się nie do wytrzymania. Autor po mistrzowsku buduje zakończenie swojej historii. Rzuca bohaterom przeszkody pod nogi i atakuje ich kolejnymi zwrotami akcji. Udaje mu się zachować świeżość i oryginalność, choć wiele motywów, którymi operuje jest dobrze znanych czytelnikom kryminałów.

Ostatni gwóźdź oprócz atmosfery i zaskakującego finału zapamiętam przede wszystkim za sprawą postaci Kima Sleiznera. Po pięciu tomach serii myślałem, że ten okropny człowiek osiągnął już szczyt zła. Okazuje się jednak, że nie przekroczył jeszcze wszystkich granic. Dał już się poznać jako osoba bezczelna, egocentryczna i brutalna. Nawet gdy na jego drodze pojawiały się poważne przeszkody, ten zachowywał pewność siebie. Jest jak skandynawska wersja Homelandera z serialu The Boys, tylko że bez nadprzyrodzonych mocy.

Podsumowanie

Co ważne i ciekawe, Ahnhem pozwala czytelnikowi dobrze odnaleźć się w tej historii nawet jeśli nie czytali poprzednich tomów serii. Przede wszystkim udaje mu się usatysfakcjonować największych fanów Fabiana Riska i pozostałych skandynawskich policjantów. Daje nam momenty zapierające dech w piersiach, przyprawiające nas o gęsią skórkę, mrożące krew w żyłach, a także bardzo przyjemne dla najwierniejszych miłośników jego książek. Musicie sami się o tym przekonać!

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki chciałbym podziękować wydawnictwu Marginesy.

Leave a Reply

%d bloggers like this: