Prey - główna bohaterka filmu

W dzieciństwie często bywa tak, że rodzice pozwalają nam na coś, choć nasz wiek na to nie pozwala. Nie mam tu na myśli żadnych niedozwolonych substancji. Myślę o filmach z określoną kategorią wiekową. Dla mnie takie specjalne pozwolenie wiązało się z obejrzeniem dość przerażającego tytułu jakim jest Obcy – 8. pasażer Nostromo. Wywarł na mnie ogromne wrażenie i do dziś pozostaję wielkim fanem serii. Inaczej rzecz się miała ze stworzoną kilkanaście lat później marką Predator, która właśnie doczekała się kolejnej części zatytułowanej Prey.

To już piąty film osadzony w uniwersum Predatora, nie licząc serii Alien vs. Predator. Prey zabiera nas do początków XVIII w. Tam śledzimy losy plemienia rdzennych mieszkańców Ameryki, a konkretnie Naru. Dziewczyna nie chce tak jak inne kobiety zajmować się gotowaniem, zbieraniem ziół, czy przygotowywaniem lekarstw. Chce zostać wielkim łowcą jak jej brat, a zdolności jej nie brakuje.

Prey – nowy początek czy kolejny nieudany film z serii?

Film to w zasadzie jedna wielka próba bohaterki. W pierwszych scenach Prey widzimy na jakim poziomie są jej umiejętności. Potrafi świetnie tropić zwierzynę, ale odnosimy wrażenie, że czegoś jej brakuje. Czy jest to doświadczenie, czy celność, czy może instynkt, Naru w najważniejszych momentach nie jest w stanie wykonać zadania. Wkrótce może to się jednak zmienić, gdyż nieoczekiwanie na terenach Komanczów zjawia się przybysz z innego świata. Co tu robi? Poluje na najsilniejszą możliwą ofiarę.

Twórcy produkcji w bardzo przemyślany sposób najpierw rozrysowują nam poszczególnych bohaterów filmu, ich charaktery, działania, motywacje. Poznajemy Naru, a następnie reżyser Dan Trachtenberg daje nam wgląd w kolejne kroki Predatora. Wszystko zmierza ku nieuchronnej konfrontacji ludzi z kosmitą. Choć ci pierwsi zdają się być skazani na porażkę, to wierzymy, że uda im się przezwyciężyć potężnego rywala. Pytanie brzmi: jak?

Coś nowego, świeżego, oryginalnego

Muszę przyznać, że Prey nadaje całej serii oryginalności i świeżości. Twórcy filmu nie kombinują z efektami specjalnymi, nie starają się prześcigać z konkurencyjnymi produkcjami sci-fi. Skupiają się na marzeniu Naru i wokół tego budują historię. Choć jest w tym pewna prostota, a opowieści o kobietach przezwyciężających pewne stereotypy mieliśmy już mnóstwo, to czujemy, że mamy przed sobą tytuł jedyny w swoim rodzaju.

Prey - Predator wyłaniający się z mgły

Film potrafi utrzymać widza w napięciu. Wydaje nam się, że ostatecznie Predator pokona Komanczów, czy pojawiających się nieco później francuskich traperów. Okazuje się jednak, że nasi bohaterowie są bardzo pomysłowi, podobnie zresztą jak twórcy, a ich doświadczenie w polowaniu, a przede wszystkim przetrwaniu czyni ich godnymi rywalami dla obcego. Prey serwuje zwroty akcji jakich dawno nie widziałem w tego typu produkcjach. Ciężko jest spokojnie wysiedzieć do samego końca, wiercąc się w miejscu w oczekiwaniu na to czym jeszcze reżyser nas zaskoczy.

Prey – przenieśmy się do świata Komanczów

Cóż można powiedzieć o aktorstwie? Film koncentruje się przede wszystkim na Naru (w tej roli Amber Mdthunder). Moim zdaniem naprawdę wiarygodnie wypadły jej starcia z traktującymi ją z góry pobratymcami, a w szczególności jej zmagania z samą sobą, gdy pragnie wszystkim udowodnić, że jest w stanie zostać łowcą tak jak mężczyźni, że to nie jest tylko jej fanaberia.

Oprócz samej fabuły i akcji, naszą uwagę do filmu przyciągają piękne zdjęcia. Cudownie prezentują się krajobrazy ziem Komanczów, za które posłużyły tereny Kanady. Czuć tę jedność z naturą, którą kojarzymy z rdzennymi mieszkańcami Ameryki. Co więcej, świetnie wpasowuje się tu nasz przybysz z kosmosu. Dla Indian jest demonem, lecz widz może odnieść wrażenie, że to po prostu kolejny z łowców tak jak wspomniani Komancze polują na jelenie, czy niedźwiedzie, a biali ludzie często polują na tubylców, tak Predator poluje w poszukiwaniu najsilniejszego przeciwnika.

Prey - główna bohaterka, Naru

Podsumowanie

Prey to trzymający w napięciu film akcji, który pokazuje, że czasem w najprostszych pomysłach tkwi przepis na najciekawszą historię. Jeśli czuliście już znużenie serią Predator, to ten tytuł może na nowo rozniecić w was iskrę fana tej franczyzy. Są momenty dające do myślenia jak rola kobiety w społeczeństwie. Są spektakularne walki z oryginalnymi rozwiązaniami jak chociażby finałowa konfrontacja bohaterki i kosmity. Nie zapominajmy o brutalności, lejącej się na wszystkie strony krwi i akcji dla miłośników takich produkcji. Tych też tu nie zabrakło. A nagrodę MVP otrzymuje pies Naru Sarii, który niejeden raz skradł moją uwagę i modliłem się by przetrwał do końca. Kawał świetnej rozrywki.

Ocena: 7,5/10

Zdjęcia: Disney Plus

Leave a Reply

%d bloggers like this: