Glee - plakat serialu

Żałujecie czasem, że dany film czy serial nie miał premiery gdy byliście młodsi? Jest kilka takich tytułów, które mogłyby inaczej ukształtować moje życie, gdyby tylko zadebiutowały w okresie mojego dojrzewania. Jedną z takich produkcji, na które załapałem się odrobinę zbyt późno jest muzyczny fenomen zatytułowany Glee.

Glee – gdzie znaleźć? kim są twórcy? ile sezonów?

Serial stacji FOX trafił do mnie na pierwszym roku studiów. Nie byłem do końca szczęśliwy, a wyższe nauczanie dało mi w kość. Nagle usłyszałem o tytule, który wykorzystuje często bardzo popularne utwory muzyczne i szturmem zdobywa serca nie tylko młodych widzów. Tak oto zaczęła się moja przygoda z Glee.

Twórcami produkcji jest trio Ryan Murphy, Brad Falchuk, Ian Brennan. Miłośnikom seriali te nazwiska nie będą obce. Panowie współpracowali ze sobą przy wielu projektach, które zdobyły ogromną popularność wśród widzów. Wśród nich można wspomnieć serię American Horror Story, a także takie tytuły jak Ratched, Hollywood, Wybory Paytona Hobarta, czy Halston.

Wszystkie sześć sezonów serialu dostępne jest na platformie Disney Plus. Postanowiłem skorzystać z tej okazji i przypomnieć sobie dlaczego kilka, kilkanaście lat temu nie mogłem oderwać się od tego tytułu. Większość moich przemyśleń na temat Glee nie uległa zmianie. Powiedziałbym wręcz, że odbieram tę produkcję pozytywniej niż w przeszłości, pomimo jej widocznych wad.

Jak to się zaczęło?

Serial kręci się wokół licealnego chóru, gdy przejmuje go jego były członek, a obecny nauczyciel języka hiszpańskiego Will Schuester. Musi zaczynać od zera i choć jest kilka osób zainteresowanych dołączeniem do tego przedsięwzięcia, to generalnie młodzież postrzega chór jako frajerstwo. Dla większości to dno szkolnego łańcucha pokarmowego. Dlatego jego członkowie w kolejnych odcinkach spotykają się z ostracyzmem i wyszydzaniem wśród swoich rówieśników.

Problem polega na tym, że do uczestnictwa w międzyszkolnych zawodach chór New Directions potrzebuje więcej osób. Zainteresowanych jednak brakuje. Dopiero z czasem, z różnych pobudek, dołączają inne osoby. Wśród nich mamy cheerleaderki chcące zniszczyć chór od środka, zaszantażowanego przez nauczyciela rozgrywającego oraz jego kolegów z futbolowej drużyny.

Chór pełen jest sprzeczności i konfliktów, a pan Schue (jak nazywają go uczniowie) będzie musiał pogodzić ze sobą grupę. Musi to zrobić, gdyż w innych przypadku Glee przestanie istnieć! Kolejne odcinki odkrywają sekrety i barwne charaktery poszczególnych uczniów, rozwijając relacje między nimi, a przede wszystkim pokazując, że muzyka często pozwala nam wyrażać własne uczucia niż zwykłe słowa.

Glee - bohaterowie serialu

Niezwykli bohaterowie

Jedną z najważniejszych, a zarazem najtrudniejszych kwestii z jakimi musieli poradzić sobie twórcy Glee była obsada. W końcu serial opowiada o grupie nastolatków. Trzeba było zatem odnaleźć wielu młodych ludzi, którzy nie tylko musieli dobrze sprawdzić się przed kamerą, lecz także mieć przynajmniej odrobinę talentu muzycznego.

Trzeba przyznać, że ta sztuka im się udała. Część aktorów/aktorek znaleźli na Broadwayu, innych w tradycyjnych castingach. Jedni mieli doświadczenie filmowe, czy serialowe, kolejni teatralne, a inni nie mieli go w ogóle. Do tego z czasem w serialu pojawiało się coraz więcej rozpoznawalnych twarzy, poczynając od jednej z najważniejszych postaci granej przez Jane Lynch, przez Neila Patricka Harrisa, aż po Gwyneth Paltrow.

Według mnie, nie ma tutaj źle obsadzonej roli. Z czasem pojawiają się co najwyżej wtórne postaci, ale zostańmy przy bohaterach Glee. Wspominałem już o entuzjastycznym nauczycielu panu Schue, lecz nie mówiłem, że to fan kamizelek z doskonałą fryzurą. Najbardziej utalentowaną, a zarazem najbardziej irytującą bohaterką jest Rachel. Chce mieć wszystkie solówki dla siebie i marzy o Broadwayu. Podkochuje się w szkolnym rozgrywającym Finnie. Ten z kolei nie chce dołączyć do New Directions, ale męskich „głosów” w szkole jest niewiele, a chłopak coś zaśpiewać potrafi. Choć zgrywa twardziela, ma wiele kompleksów jak każdy nastolatek.

Jest też jąkająca się Tina, jeżdżący na wózku inwalidzkim Artie, obdarzona nieziemskim głosem Mercedes Jones oraz ekstrawagancki, zawsze szykownie ubrany, skrywający swoje prawdziwe „ja” Kurt Hummel. Ta grupka nastolatków stanowi punkt wyjścia dla chóru, który z czasem zdobywa członków z drugiego bieguna szkolnej popularności. Mamy cheerleaderskie trio knujących, zawistnych lasek – Quinn, Santanę i Brittany oraz futbolistów na czele z siejącym postrach „Puckiem” oraz Mike’a i Matta.

Glee - bohaterowie w trakcie występu

Glee – magia muzyki

Ten serial to muzyka. Nowe, wykonane przez obsadę, wersje popularnych, choć nie tylko, utworów. W trakcie sześciu sezonów mieliśmy odcinki poświęcone konkretnym artystom, np. Michaelowi Jacksonowi, Britney Spears, Madonnie czy Steviemu Wonderowi. Był odcinek w pełni poświęcony piosenkom z musicalu Rocky Horror Picture Show, czy albumowi Rumours zespołu Fleetwood Mac. Był również epizody, w których bohaterowie śpiewali mieszanki łączące ze sobą różne utwory.

Utworom muzycznym często towarzyszyły złożone i oryginalne układy taneczne. Oczywiście, piosenki nagrywane były wcześniej w studio. Dopiero później obsada musiała na planie wszystko ze sobą zsynchronizować. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem pod wrażeniem pracy jaką w ten serial włożono. Nie dość, że aktorzy i aktorki musieli nauczyć się swoich kwestii, to jeszcze zapamiętać tekst piosenek i układy taneczne, a następnie jak najlepiej zagrać to przed kamerą.

Glee dało mi możliwość poznania wielu współczesnych utworów oraz przypomnieniu zespołów, wokalistów i piosenek, które kiedyś pokochałem. Młodzi widzowie mogli tu po raz pierwszy usłyszeć o Beatlesach czy Journey, z kolei nieco starsze osoby w końcu dowiedziały się o co chodzi z tą Lady Gagą lub kim jest Adele.

Co z historią?

Wiecie już od czego to się zaczęło, wiecie jak mniej więcej wyglądał schemat poszczególnych odcinków, ale co z fabułą? Czy serial przez sześć sezonów był w stanie utrzymać wysoki poziom i przyciągnąć widza czymś więcej niż piosenkami i tańcami? Odpowiedź na to pytanie niestety brzmi nie.

Pierwsze trzy sezony koncentrują się na staraniach członków New Directions, którzy chcą zdobyć z chórem mistrzostwo kraju. Poszczególne odcinki pokazują również ich życiowe zmagania. Dodatkowo, odcinki bardzo często poruszają ważne społeczne kwestie takie jak dyskryminacja ze względu na rasę, orientację seksualną, czy nawet samo zainteresowanie śpiewaniem. Twórcy mówią o ludzkich dramatach, o zdradzie, śmierci, problemach uczniów z akceptacją samych siebie. Wszystkie te elementy składają się w zgrabną całość, a dramat idealnie przeplata się z komedią. No i jest jeszcze świetna muzyka.

Po trzecim sezonie, gdy dzieciaki z liceum McKinleya w końcu spełniają swoje szkolne marzenie fabuła się załamuje. Z jednej strony twórcy chcą pokazać losy absolwentów, a z drugiej pokazywać kolejne koncerty chóru, w którym zostało jeszcze kilku głównych bohaterów serialu. Formuła Glee zaczyna się rozjeżdżać, a historie postaci, które opuściły już mury szkoły po prostu robią się nudne.

Obsada się rozrasta, pojawia się coraz więcej znanych osób w rolach epizodycznych. Nowi uczniowie znikają po nieco ponad jednym sezonie. Można odnieść wrażenie, że robi się z tego bardziej reklama konkretnych artystów niż inspirująca młodzież historia. Najgorzej wypada jednak ostatni sezon, gdy twórcy próbują podsumować całość i na szybko, w ciągu raptem 13 epizodów pozamykać wszystkie wątki i napisać szczęśliwe zakończenie. Stąd moje odczucia po pierwszym seansie całości Glee nie były tak pozytywne jak dziś.

Podsumowanie

Gdy kolejny raz przysiadłem do serialu dostrzegłem jednak ogrom pracy oraz skalę talentów, które były niezbędne by Glee osiągnęło sukces. Dziś jeszcze większe wrażenie robią na mnie opisane przez twórców trudności nastolatków, a także dorosłych. Historia pokonywania życiowych przeszkód jest jeszcze bardziej inspirująca niż te kilkanaście lat temu. Powtórka z rozrywki była dla mnie wspaniałym doświadczeniem, pozwalającym mi rozliczyć się z własną przeszłościom. Wszystkie wady serialu odeszły na bok, gdyż ostatecznie liczy się przesłanie, a to dla każdego widza będzie pozytywne.

Ocena: 7/10

Zdjęcia: Filmweb

Leave a Reply

%d bloggers like this: