Turn up Charlie

Do tej pory nie miałem okazji obejrzeć zbyt wielu oryginalnych komedii Netflixa. Co do tych, które widziałem mam mieszane odczucia. Są choćby świetne After Life czy The Kominsky Method, ale znajdzie się także miejsce na takie nieporozumienia jak Insatiable czy Marlon. Właśnie mam za sobą seans kolejnej komedii i zastanawiam się do której kategorii ją zaliczyć. Jej tytuł to Turn up Charlie.

Turn up Charlie opowiada on historię tytułowego Charliego – w tej roli Idris Elba – DJ’a, który po latach od jego jedynego hitu stara się powrócić na szczyt świata muzyki. Jego droga jest jednak zakręcona, bo zostaje opiekunem 11-letniej córki przyjaciela z dzieciństwa.

Brzmi to troszeczkę niedorzecznie, tym bardziej że nigdy nie widziałem Elby w komediowym wydaniu. Wiedziałem jednak, że w czasach młodości sam był DJ’em, więc wiedział za co się bierze. Stworzył i wyprodukował ośmio-odcinkowy serial, w którym wygląda jak ryba w wodzie.

Dobra muza, świetny Elba, przyjemne oglądanie

Niecałe cztery godziny. Tyle zajęło mi obejrzenie Turn up Charlie. Najmocniejszym punktem programu jest Charlie i jego relacja z dziewczynką, Gabby. Zarówno Elba jak i młoda Frankie Hervey wypadli świetnie, zarówno w chwilach zabawnych jak i poważnych, bo tych tu nie brakuje.

Kolejny wielki plus należy postawić przy muzyce, w końcu jest to serial, który zabiera nas za kulisy świata DJ’ów. Nawet osoba, która nie słucha muzyki klubowej musi docenić idealnie dobrane utwory, tym bardziej w zestawieniu ze zdjęciami. Wszystkie sceny imprez robią wielkie wrażenie, aż chce się skakać w górę.

Turn up Charlie ginie w tłumie

Jest tu jednak dużo absurdów. Facet po 40. mieszkający z siostrą, w zasadzie bez pracy. Co więcej porządnie się nie stara i nie idzie z duchem czasu. Nawet specjalnie nie próbuje zdobyć normalnego zajęcia. Cała fabuła opiera się o przypadek. Mógł wcale nie spotkać swojego kumpla ze szkoły, który przypadkiem jest mężem znanej DJ. Trochę to naciągane.

Jakby tego było mało, to sama historia jest bardzo prosta i przewidywalna. Nie ma tu chwil zaskoczenia. Gdy na horyzoncie pojawia się seksowna współpracownica, od razu wiemy w jakim kierunku to zmierza., a gdy do bohatera zbliża się matka Gabby, czuć napięcie seksualne i problemy, które w związku z tym nadejdą.

Podsumowanie

Pomimo wszystkich tych wad, Turn up Charlie ogląda się bardzo przyjemnie. Seans mija błyskawicznie. Serialowe wydarzenia są dynamiczne, cały czas coś się zmienia. Pomagają w tym niezłe bity, świetny i zabawny główny bohater. Przede wszystkim pomaga historia, która momentami jest tak głupia, że aż zabawna. Gdy zbliża się weekend i nie macie żadnych planów, możecie pozwolić sobie na niezobowiązującą i relaksującą rozrywkę jaką jest ten serial.

Ocena: 6,5/10

Leave a Reply

%d bloggers like this: