Wielka Brytania. Lata 70. XX wieku. Rośnie bezrobocie, a młodzież nie ma czego ze sobą zrobić. Otaczająca ich rzeczywistość jest szara, nijaka i konserwatywna. Rodzi się w nich poczucie buntu i wkrótce stanie się ono fundamentem ideologii ruchu punk. Na szczęście nie wszyscy poddają się tej przeciętności. Ludzie wciąż marzą, a jedną z takich osób jest Steve Jones, który snuje plany podboju sceny muzycznej. Nie zdaje on sobie jeszcze sprawy jaki wpływ na jej rozwój będzie miał jego zespół, o historii którego opowiada serial Pistol.

Nie lada ekipa stoi za powstaniem tego sześcioodcinkowego serialu. Jego reżyserem jest laureat Oscara za film Slumdog. Milioner z ulicy Danny Boyle. Z kolei scenariusz przy udziale głównego bohatera tej produkcji napisał Craig Pearce, który ma na swoim koncie chociażby niedawny hit Elvis, a także takie tytułu jak Wielki Gatsby, Moulin Rouge!, czy Romeo i Julia. Powstał on na podstawie książki Lonely Boy: Tales from a Sex Pistol.

Zespół, który odmienił muzykę

Słowo chaos idealnie opisuje nie tylko losy Sex Pistols, lecz także sam serial. Cały czas coś się dzieje, są koncerty, rozróby, dużo seksów i nie zapominajmy o narkotykach. A gdzieś w samym centrum znajdują się bardzo ciekawe historie poszczególnych osób zaangażowanych w ten muzyczny projekt. Na szczęście pod nawałem powyższych elementów nie ginie człowiek i jego uczucia, bo według mnie właśnie ten aspekt produkcji jest kluczowy w Pistol.

Muszę przyznać, że w swoich rolach fantastycznie wypadają młodzi aktorzy. Większości z nich zapewne nie skojarzycie, a dla niektórych z nich jest to telewizyjny debiut. Co jednak najważniejsze, wypadają tutaj bardzo naturalnie. Odgrywane przez nich postaci są barwne i charyzmatyczne, co niewątpliwie ułatwiło im pracę. Nie możemy zapominać, że oprócz muzyki, która jest w tej historii oczywiście ważna, Pistol opowiada też o życiowych tragediach, o odrzuceniu przez rodziców, uzależnieniu od narkotyków, o zdradzie. Nie są to proste i przyjemne tematy, a obsada spisuje się na szóstkę z plusem.

Pistol, czyli jeden wielki chaos

Historia zespołu jest równie fascynująca co chaotyczna. Razem z członkami zespołu przechodzimy drogę od nikomu nieznanych dwudziestolatków do muzyków śpiewający utwór z pierwszego miejsca listy przebojów. Wzlotów jest tutaj tyle co upadków. Niektóre z wydarzeń wydają się wręcz niepojęte, a czasem nawet absurdalne, a opierają się one na faktach. Tutaj można wspomnieć o wokaliście i tekściarzu, którym był John Rotten. Nie mogłem się powstrzymać od śmiechu gdy dowiedziałem się, że członkiem Sex Pistols miał być John Rotten, ale nie ten John Rotten.

W serialu mamy wiele dziwnych, oryginalnych momentów. Jest wariatka ze szpitala psychiatrycznego, która chodzi z torbą, w której jest jej martwe niemowlę. Grana przez Maisie Williams Pamela pewnego dnia postanawia swoją drogę do pracy, którą pokonuje pociągiem, przebyć w całkowicie prześwitującym stroju. Albo kleptomańskie wybryki Steve’a, który na samym początku Pistol kradnie sprzęt muzyczny dla swojego zespołu.

Danny Boyle świetnie czuje chaotyczny klimat opowiadanej tu historii. Zwinnie przechodzi od komedii do tragedii, odpowiednio podkreślając te momenty serialu. Bardzo dobrze zarysowuje również tło kulturowe i zachodzące w Wielkiej Brytanii zmiany w trakcie wzrostu popularności Sex Pistols. Idealnie dopasowuje też ścieżkę dźwiękową, na której słyszymy utwory artystów, których młodzież wówczas słuchała, takich jak David Bowie.

Pistol

Nie obyło się bez wad

Pistol nie jest jednak biografią idealną. Z postaci najsłabiej wypada menedżer zespołu Malcolm McLaren. To za sprawą występu Thomasa Brodie-Sangstera, który po prostu nie pasuje do tej roli. Cały czas widziałem w nim dzieciaka, a nie trzydziestolatka, potrafiącego knuć i spiskować by osiągnąć swoje cele. A jest to bardzo ważny bohater tej historii, co w pewnych momentach wytrąca naszą koncentrację.

Rozumiem, że te czasy były naprawdę szalone, a Sex Pistols w szaleństwie odnajdywali się najlepiej. Jednakże, mam wrażenie, że twórcy serialu z pewnych zabiegów narracyjnych korzystali za często. Przede wszystkim związek Steve’a z ambitną Chrissie, który wydaje się mieć istotne znaczenie dla fabuły, w pewnym momencie zostaje odstawiony na bok, jakby bez finału.

Pistol

Podsumowanie

Dla mnie seans serialu Pistol był zwariowanym doświadczeniem. Czuję, że dobrze poznałem tych ludzi, ich muzykę, a przede wszystkim ich marzenia i motywacje. Punk nigdy nie będzie moim stylem, ale w tej chaotycznej ideologii odnajdujemy sens. Tym bardziej w dzisiejszych czasach, gdy tak wielu rzeczy nam się wciąż zabrania. Produkcja jest zarówno pouczająca jak rozrywkowa, a zatem każdy z dojrzałych widzów znajdzie tu coś, co może go zainteresować.

Zdjęcia: IMdb

Leave a Reply

%d bloggers like this: