Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy

Pamiętam, że ogłoszenie o pracach nad serialem osadzonym w uniwersum Władcy Pierścieni wywołały u mnie falę ekscytacji. Niestety, u wielu innych osób było inaczej. Jak zwykle znaleźli się malkontenci, krytykujący pomysł przedstawienia historii sprzed filmów, która nie jest w pełni i tylko oparta na twórczości J. R. R. Tolkiena. W końcu po latach oczekiwań otrzymaliśmy niesamowite telewizyjne widowisko, kryjące się pod tytułem Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy.

Ośmioodcinkowy pierwszy sezon serialu Amazona to nie lada widowisko! Zaczyna się dość spokojnie, a wręcz skromnie. Poznajemy kolejnych bohaterów tej historii oraz ich wątków. Z czasem wydarzenia zaczynają przyspieszać, a widzowi pozostaje już tylko czekać jak kawałki tej układanki się ze sobą połączą. Jest Tolkienowsko, bardzo w duchu filmów Petera Jacksona, a jednocześnie twórcom udaje się skorzystać z pewnych rozwiązań kojarzących nam się ze współczesnymi produkcjami.

Poznajmy głównych bohaterów tej historii. Zimna jak lód i sztywna jak kłoda Galadriela prowadzi kampanię na rzecz nie zapomnienia, że choć Sauron zniknął, nie oznacza to, że zginął. Wojowniczka jako jedyna wierzy, że zło gdzieś się kryje i jeszcze zaatakuje i robi wszystko by do tego nie dopuścić. Z kolei zawadiacki, szarmancki, zabawny i inteligentny Elrond bawi się z krasnoludami. No może nie do końca się bawi, udaje się po pomoc przy budowie wspaniałej kuźni.

Mamy też Harfootów, czyli protoplastów Hobbitów, źródło dobrego humoru, jedności z naturą i bardzo intrygującego wątku. Nori Brandyfoot spotyka bowiem tajemniczego jegomościa, który spadł z nieba i włada niezwykłą mocą! Nie wie jednak do końca kim jest, ani skąd pochodzi, no i dla małych Harfootów jest przerażający. Mamy też wątek relacji na linii ludzie-elfy, a nawet pewien romans! Generalnie, dzieje się!

Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy

Ekscytujący powrót do Śródziemia

Powiem wam, że oglądając kolejne odcinki czułem ekscytację tym w jakim kierunku podąża ta historia. Fantasy zawsze kojarzyło mi się nie tylko z walką dobra ze złem, ale przede wszystkim z przygodą, z podróżą w nieznane. Po drodze zdarzą się wzloty i upadki, ale sama podróż będzie niezapomnianym doświadczeniem. Tak właśnie jest w przypadku serialu Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy.

Efekty specjalne są bardzo dobre, nie ma za dużo green screenu, a przynajmniej go nie dostrzegamy. Walki potrafią być bardzo dynamiczne, spektakularne i po prostu oryginalne. Czuć magię, strach przed nadchodzącym złem, czy wolność Harfootów. Powrót do Śródziemia należy uznać za bardzo udany. Mamy okazję ujrzeć ważne momenty z jego historii, na które nie znalazło się miejsca w filmach. Widzimy powstanie Mordoru i trzech Pierścieni, odkrycie Mithrilu, czy wyczekiwany powrót Saurona.

Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy

Podsumowanie

Uważam się za fana Władcy Pierścieni. Przede wszystkim jestem jednak miłośnikiem dobrej telewizyjnej i kinowej rozrywki. Taką właśnie otrzymałem, oglądając serial Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy. Po niezbyt interesującym Kole Czasu otrzymaliśmy widowisko fantasy przez wielkie F! Widać, że ten pierwszy sezon został dokładnie opracowany. Piękne zdjęcia i klimatyczna muzyka idealnie wpasowują się w świat wykreowany przez Tolkiena. Obsada wydaje się być świetnie dobrana, no może za wyjątkiem Galadrieli, choć problemy z tą postacią mogą bardziej wynikać ze scenariusza niż gry aktorki. Poza tym jest po prostu wyśmienicie. Fani Śródziemia nie powinni się zawieść.

Zdjęcia: Amazon Prime

Leave a Reply

%d bloggers like this: