Glass Onion - plakat

Pamiętam, że gdy trzy lata temu miała miejsce premiera filmu Na noże byłem ciekaw czym wszyscy się tak podniecają. Po jego obejrzeniu stwierdziłem, że jest to przyzwoita pozycja, ale poza kilkoma elementami mnie nie zachwyciła. Jednym z tych elementów była postać Benoit Blanca. Teraz ekscentryczny detektyw powraca w zupełnie nowych okolicznościach. Tylko czy film zatytułowany Glass Onion wypada lepiej niż poprzednia część? Przekonajmy się.

Ekscentrycy zamknięci na prywatnej wyspie

Historia zaczyna się naprawdę ciekawie. Poznajemy grupkę bardzo charakterystycznych, jakże zróżnicowanych bohaterów. Z pozoru wydaje się, że nic ich nie łączy. Mamy naukowca, youtubera i jego dziewczynę, panią gubernator, gwiazdę świata mody. Wszyscy otrzymują tajemnicze pudło-zagadkę od niejakiego Milesa Brona. Z czasem dowiadujemy się, że to miliarder, a wspomniane postaci to jego przyjaciele, którzy co roku wspólnie się spotykają.

Tym razem ich bogaty znajomy postanowił zaplanować własną śmierć, a jego przyjaciele mają wskazać zabójcę. W tym celu zaprosił ich na swoją prywatną grecką wyspę. Piątym kołem u wozu okazuje się być wspomniany Benoit Blanc, który również otrzymał zaproszenie, ale Brona nigdy nie poznał. Mamy zatem pierwszy element tajemnicy, gdyż to nie miliarder go zaprosił! Więc kto?

Spotkanie, które ma być jedną, wielką zabawą, z czasem przeradza się w miejsce zbrodni. Zanim jednak do tego dochodzi, dostrzegamy, że relacje łączące Brona z jego poszczególnymi kolegami i koleżanki mają różne podteksty. Każdy coś mu zawdzięcza, każdy jest od niego w jakiś sposób zależny i czegoś od niego chce. Rian Johnson powoli odkrywa przed nami kolejne warstwy intrygi, która zaskoczy niejednego widza.

Świat i jego bohaterowie

Siłą filmu Glass Onion są jego bohaterowie. Od razu łapiemy się na tym, że w jakimś stopniu są to wyolbrzymione, a wręcz karykaturalne wersje różnych osób, czy to polityczki, czy influencera, itd. Scenariusz nakreśla nam ich sposób bycia, a przede wszystkim życiowe motywacje, które okazują się być istotne dla rozwiązania nadchodzącej zagadki. Najlepiej wypada tu Dave Bautista jako umięśniony, wymachujący spluwą samiec alfa, opowiadający swoim fanom brednie o męskiej dominacji. Obok niego w pamięć zapada również Edward Norton jako zlepek różnych bogaczy połączony w jedną, naśmiewającą się z nich postać.

Oprócz bohaterów bardzo istotny jest też sposób w jaki reżyser wprowadza nas do filmu. Spodobał mi się fakt, że przedstawione tu wydarzenia mają miejsce w trakcie pandemii Covid-19. Ciekawie wypada też powolne budowanie narracji oraz to, że Rian Johnson stara nam się ukazać tę historię jako wielkie widowisko. Gdy grupka bohaterów w końcu się spotyka, w tle rozbrzmiewają epickie dźwięki niczym z Lawrence’a z Arabii i spodziewamy się, że będzie „grubo”.

Glass Onion

Niestety, to powolne tempo w pewnym momencie zaczyna być nieco uciążliwe. Do momentu wywracającego całą historię do góry nogami dochodzi mniej więcej dopiero po godzinie seansu! Z drugiej strony, ta pierwsza część filmu intryguje, a widz nie wie czego się spodziewać. To ta druga, w gruncie rzeczy ważniejsza część Glass Onion jest niestety przewidywalna. I to pomimo tego, że zwrotów akcji jest co nie miara, a Rian Johnson dwoi się i troi by namieszać nam w głowie.

Ostateczny werdykt

Generalnie, nie miałem wielkich oczekiwań co do Glass Onion, podobnie jak w przypadku filmu Na noże. Obsada (Daniel Craig, Kate Hudson, Edward Norton, Kathryn Hahn, Jessica Henwick i inni) robi wrażenie, to prawda. Odcięcie bohaterów od świata, a tym samym również ograniczenie możliwości Blanca to dobry pomysł. Sposób, a przede wszystkim kolejność odkrywania przed nami tajemnic także wzmaga naszą ciekawość. Jednakże, w momencie gdy rozpoczyna się ostatni rozdział tej historii, niespecjalnie czujemy, że stawka jest wysoka. W zasadzie było mi obojętne co się okaże, a na koniec wyszło na to, że miałem dobre przeczucie co do sprawcy morderstwa.

Być może do tej pory powstało już zbyt wiele takich historii i ciężko jest zaskoczyć widza. Bez względu na ciekawą formę, czy świetnych aktorów, liczy się dobra historia, a ta mnie po prostu nie porwała. Myślę, że osoby, które nie widziały pierwszej części serii Riana Johnsona mogą mieć tu niezłą frajdę. Gorzej z widzami, którzy regularnie oglądają detektywistyczne produkcje. Tym poleciłbym prędzej jakiś serial niż nowy film Netflixa.

Glass Onion

Ocena: 6/10

Leave a Reply

%d bloggers like this: