Choć z niejedną komedią miałem już do czynienia, rzadko trafiam na komiksy, w których to właśnie humor napędza fabułę. Zazwyczaj jest on jednym z często ważnych elementów całości. Tym bardziej, nie miałem jeszcze do czynienia z taką historią, która byłaby parodią. Aż do dzisiaj, bo dzięki wydawnictwu Nagle! w moje ręce trafił Komisarz Toumi.
Francuska ilustratorka, Anouk Ricard przedstawia nam perypetie dwójki funkcjonariuszy policji. Bohaterowie jej komiksu nie są jednak ludźmi, lecz zwierzętami. Żeby było jeszcze lepiej, to kot i pies! Komisarz Toumie to parodia detektywistycznej historii, która pokazuje nam dwójkę bohaterów, prowadzących kolejne absurdalne śledztwa.
Główny bohater, komisarz Toumi (buldog), zaczynał jako talent w szkole policyjnej, by ostatecznie zostać stereotypowym, może trochę żałosnym detektywem. Trzyma się zasad, jest old-schoolowy, lubi palić, ma szalone koszmary, głównie spowodowane współpracą ze swoim partnerem. Stucky, wierny mu, ale całkowicie pozbawiony ilorazu inteligencji kot, częściej przeszkadza niż pomaga i tylko cudem został gliną. Para wydaje się jednak idealnie współpracować, uzupełniając się w szalony sposób.

Na komiks składa się sześć krótkich, absurdalnych śledztw. Bohaterowie w żadnym razie nie wyglądają realistycznie, lecz przypominają raczej karykaturalne, antropomorficzne zwierzątka. Wyglądają zarówno słodko jak i naiwnie, trochę jak z książeczek dla najmłodszych. Kontrastuje z tych jednak ich usposobienie, nieraz wulgarny język, czarny humor i brak poprawności politycznej. Historie składają się z prostej, ale przejrzystej formuły, a na koniec, nasz bohater, w absurdalnym zwrocie akcji rozwiązuje sprawę, co nieraz ma chaotyczny finał.
Słodkie, sprawiające niewinne wrażenie zwierzątka jako psychopaci i szaleńcy. Właśnie ten kontrast przede wszystkim sprawia, że Komisarz Toumi to przezabawna i wciągająca lektura. Slapstick, parodia kryminalnych historii, a na dodatek bardzo fajne, polskie tłumaczenie, które sprawia, że historia staje się bardziej swojska. Miałem tak wielką frajdę z czytania komiksu, że w ogóle nie przeszkadzał mi schemat tych śledztw i śmiałem się przy każdym z nich.

Lekki i oryginalny koncept stojący za komiksem sprawia, że mamy ochotę szybko do niego powrócić. Naprawdę szkoda, że to tylko kilka historyjek, bo chciałoby się pośmiać jeszcze więcej z kolejnych perypetii Toumiego i Stucky’ego. Nie jest to długa, epicka opowieść, tylko krótka, zabawna dawka absurdu, w sam raz na jedno popołudnie, czy wieczór. Gorąco zachęcam do przeczytania.
Ocena: 7/10
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania komiksu chciałbym podziękować wydawnictwu NAGLE!
We własny egzemplarz komiksu możecie zaopatrzyć się pod poniższym linkiem: https://www.naglecomics.pl/komisarz-toumie/3-232-197

