Super Mario Galaxy Film – recenzja filmu

Kontynuacje filmów mają to do siebie, że widz ma już wyrobione pewne zdanie po obejrzeniu ich poprzedniej części. Ma też pewne oczekiwania, a te mają być prawo tym większe, im większy sukces odnosi dana produkcja. Zwłaszcza, gdy na całym świecie zarobiła ponad miliard dolarów. Z takim właśnie przypadkiem mamy do czynienia w najnowszej koprodukcji Universal Pictures i Nintendo, czyli Super Mario Galaxy Film.

Po roku przerwy powracam do magicznego świata, Królestwa Grzybów, gdzie nadprzyrodzone moce są na porządku dziennym. Zawsze znajdzie się jednak ktoś, kto ma niecne myśli. Gdy dodamy do tego fakt, że pragnie zemsty i zamierza połączyć siły z dotychczasowym utrapieniem naszych bohaterów, czyli Bowserem, szykują się kłopoty. Kłopoty na galaktyczną skalę jak samy tytuł, Super Mario Galaxy Film sugeruje.

W dużym skrócie, film koncentruje się na próbach uratowania tajemniczej księżniczki Rosaliny, którą poznajemy na jego samym początku. Wraz z rozwojem fabuły i jej poszukiwaniem, na jaw wychodzą nowe fakty na temat bohaterki, ale także pozostałych postaci, zarówno nowych (Yoshi, Bowser Jr.) jak i tych, których zdążyliśmy już poznać w poprzedniej odsłonie. W międzyczasie dostajemy mnóstwo akcji i humoru, a całość zmierza w dość przewidywalnym kierunku.

Jeśli chodzi o styl, ton i humor, Super Mario Galaxy Film nie oferuje nam niczego nowego w porównaniu z poprzednią odsłoną serii. Dość umiejętnie balansuje on między próbami zaciągnięcia przed wielki ekran najmłodszych widzów, którzy niekoniecznie muszą znać ten świat, a udobruchaniem fanów gier wideo. Skoro już przy tych drugich jesteśmy, to warto podkreślić, że mamy tu całe zatrzęsienie odniesień do gier ze świata Mario. Od postaci, przez muzyczne motywy, aż po sceny akcji rodem z samych gier. Bałem się, że będzie tego trochę za dużo, ale są one na tyle dobrze zrealizowane, że mi to nie przeszkadzało.

Na plus zaliczam tutaj przede wszystkim postać Yoshiego. Bardzo fajnie został wprowadzony i świetna jest jego dynamika z Mario i Luigim. Scena, w której widzimy go zwiedzającego miasto i kołyszącego tyłeczkiem jest równie zabawna, co kojąca i nie zapomnę jej nigdy. No i jeszcze Toad trafnie komentujący, że „pojawił się znikąd i już jest częścią ekipy?”, o czym pomyślał zapewne każdy racjonalnie myślący widz. Yoshi został napisany idealnie i nie zdziwię się jak otrzyma w przyszłości własny film.

Bardzo pozytywnie oceniam także poczucie humor. Żarty są przeróżne, czasem ironiczne, kiedy indziej absurdalne, ale ich zdecydowana większość śmieszy. Śmiali się zarówno rodzice jak i dzieci zgromadzone na sali kinowej. Lękliwy Luigi, Mario przekomarzający się z Bowserem, to tylko wierzchołek góry lodowej. Uważam, że elementy komediowe dobrze sprawdziły się w Super Mario Galaxy Film. To samo dotyczy też muzyki, aczkolwiek tutaj największą frajdę będą miały osoby, które na grach wideo zęby złamały. Nieco inaczej rzecz się ma z samym scenariuszem.

Film jest równie nieskomplikowany jak poprzednia część. Po kontynuacji spodziewałem się jednak więcej. Niestety, akcja gna jak na złamanie karku. Choć historia jest kolorowa, a animacja wygląda przepięknie, to ma się wrażenie, że zamiast skupić się na głównym wątku, twórcy bardziej interesują się wciśnięciem jak największej ilości smaczków dla fanów franczyzy. Nie jestem przekonany, czy dzieciaki się w tym wszystkim połapią. Na dodatek, Mario sprawia wrażenie bardziej zepchniętego na dalszy plan. Logikę musimy odłożyć na bok, choć niejedna scena każe nam się zastanawiać jak do tego mogło dojść. Rozumiem fan service, ale nie kosztem rozsądku.

Super Mario Galaxy Film to według mnie solidna i równie dobra, co poprzednia część, animacja. Tylko i aż tyle. Liczyłem jednak na więcej niż dynamiczna kompilacja scen akcji, masa easter-egów i wizualna maestria. Historia, to w końcu najważniejszy element każdego filmu, a tutaj on leży. Najmłodsi raczej nie będą się tym przejmować i potraktują go jako fajną rozrywkę. Dorośli widzowie mogą jednak poczuć niedosyt, bo potencjał tego świata jest ogromny. Seansu i wydanych pieniędzy nie żałuję, bo jak oglądać tak piękną animację, to na wielkim ekranie.

Ocena: 6/10

Zdjęcia: Universal Pictures

Leave a Reply