Zabawa w pochowanego – recenzja filmu

Ślub i wesele są wydarzeniami, z którymi wiążemy same pozytywne chwile. Raczej nie zdarzają się małżonkowie, dla których ten dzień jest najwspanialszym w ich życiu. No chyba, że mamy do czynienia ze scenariuszem i w zwrocie akcji, jaki możemy zobaczyć tylko na wielkim ekranie, cudowny moment zamienia się w prawdziwy koszmar. Właśnie z taką historią mamy do czynienia w filmie Zabawa w pochowanego.

Zaczyna się zupełnie zwyczajnie i niepozornie. Grace wychodzi za mąż za Alexa. Poznaje jego bogatą rodzinę. Szykuje się do wieczornych igraszek po dniu pełnym wrażeń. W tym momencie atmosfera się jednak zmienia. Zaczynamy czuć, że coś jest nie do końca tak jak należy, gdy mężczyzna wspomina o rodzinnym zwyczaju, w którym bohaterka powinna wziąć udział. Brzmi on niewinnie, bo chodzi o losową grę. Kobieta nie zdaje sobie jednak sprawy, że wśród tych gier znalazła się śmiertelna rozgrywka, a jej wymarzony dzień zakończy się iście koszmarnie.

Film opowiada o zabawie w chowanego z morderczym „twistem”. Rodzina Alexa planuje bowiem schwytać Grace, wykonać jakiegoś rodzaju chory rytuał i ją uśmiercić. Tak zdecydował bowiem los. Dzięki temu, jesteśmy świadkami szalonej gry i walki o przetrwanie bohaterki. Błyskawicznie robi się krwawo i brutalnie, a suknie ślubnej już raczej nikt nie skorzysta. Mnóstwo akcji w połączeniu z dużą dawką czarnego humoru daje nam tutaj solidną, choć pozbawioną większych ambicji rozrywkę.

Pod względem elementów grozy, Zabawa w pochowanego nie jest w żadnym razie specjalnie oryginalnym, czy zaskakującym tytułem. Tym, co wyróżnia film są elementy czarnego humoru, ironii i absurdu, które sprawdzają się w tej historii świetnie. Uśmiałem się w niejednej sytuacji, a sam fakt, że produkcja nabija się z bogaczy, wyznających szatana i odprawiających nienormalne rytuały, był dla mnie nie tylko przezabawny, ale dziś jest też aktualny. Gdy zza oceanu dochodzą do nas wiadomości o kolejnych bezeceństwach milionerów i gwiazd Hollywood, taki scenariusz wydaje się wręcz realistyczny.

Generalnie, nie jest to tytuł, na który powinniśmy patrzeć przez pryzmat logiki, bo dla większości z nas, przedstawiona tu sytuacja jest niczym sci-fi. Przyznam jednak, że większość zachowań i reakcji Grace była dla mnie wiarygodna. W końcu pod wpływem adrenaliny jesteśmy w stanie robić nieludzkie rzeczy. Bohaterka, uciekając przed polującą na nią rodziną, takich czasem się dopuszcza. Widziałem jednak dużo o wiele bardziej nierealnych scenariuszy postępowania bohaterów, niż przedstawione w tym filmie. Dzięki temu, łatwiej i przyjemniej mi się to oglądało.

Same postaci prezentują się bardzo fajnie, a to też pomaga i sprawia, że Zabawa w pochowanego to dobra rozrywka. W pamięć zapadają nam ekscentryczni bogacze i w zasadzie całą obsadę można pochwalić za grę aktorską i dobre wczucie się w historię. Zwłaszcza ciągle coś wciągająca Emilie, siostra Alexa, która rozhisteryzowana, przypadkowo zabija członków własnej rodziny, nie potrafiąc obsługiwać jakiejkolwiek broni, jest tu źródłem wielu świetnych scen. No i jeszcze reakcje jej ojca w obliczu tych sytuacji. Można tylko się śmiać. Samara Weaving w głównej roli wypada bardzo naturalnie i przekonująco, nawiedzoną ciotkę Helene chyba każdy z widzów najchętniej udusiłby własnymi rękami, a dostaje się nawet najmłodszych, no bo kto nie marzył o tym by przywalić choć raz z piąchy dziecku by w końcu się zamknęło?

Choć Zabawa w pochowanego nie unika znanych współczesnym horrorom tropów. Jak dla mnie, akcja postępuje trochę za szybko, a momentów budowania napięcia nie ma tak wiele jakbym się tego spodziewał i nie są one wystarczająco mocne, że podskakujemy z siedzenia. No i jeszcze zakończenie. Nie będę go zdradzał, ale powiem tylko, że scenarzyści wybrali według mnie najprostszą i najsłabszą z opcji. Biorąc pod uwagę, że kontynuacja za chwilę trafi do kin, można przejść nad tym finałem do porządku dziennego, ale oglądając film bez tej wiedzy, można poczuć pewien zawód.

Mimo wskazanych wyżej wad, naprawdę dobrze się bawiłem. Sceny grozy generalnie nie są dla mnie zaskakujące, więc nie robiły tu na mnie ogromnego wrażenia, ale dzięki czarnemu humorowi, twórcy szybko złapali mnie na haczyk i sprawili mi sporo frajdy. Uważam, że mogło być lepiej i mam nadzieję, że w sequelu tak właśnie będzie.

Ocena: 6/10

Zdjęcia: 20th Century Studios

Leave a Reply