Nowe szaty króla 2: Kronk – Nowe wcielenie – recenzja filmu

Nie od dziś Disney dysponuje barwną galerią postaci, nie tylko głównych bohaterów. Nieraz w kultowych animacjach postaci z drugiego planu potrafiły skraść show. Praktycznie nigdy nie zdarzało się, by później otrzymywały one własny spin-off. Od każdej reguły są jednak wyjątki. W tym przypadku jest nią Kronk, którego zabawne perypetie śledzimy w Nowe szaty króla 2: Kronk – Nowe wcielenie.

Akcja sequela dzieje się po wydarzeniach z pierwszej części. Znalazły się w niej jednak sekwencje, które przypominają, co do tej pory się wydarzyło. Jeśli zatem ktoś pominął oryginał, to bez problemu odnajdzie się w świecie animacji, zaczynając od Nowe szaty króla 2: Kronk – Nowe wcielenie. W filmie, Kronk wydaje się prowadzić spokojne i udane życie jako szef kuchni. Jednakże, perspektywa przyjazdu ojca w odwiedziny zmienia absolutnie wszystko, wywracając codzienność bohatera do góry nogami.

Film koncentruje się na Kronku, który chce zrobić na ojcu świetne wrażenie i w końcu zasłużyć na jego pochwałę. Bohater chce mu bowiem udowodnić, że jest „człowiekiem sukcesu”. To z kolei ma wiązać się z posiadaniem żony, dzieci oraz własnego domu na wzgórzu. Tak się składa, że Kronk nie ma żadnej z tych rzeczy, choć jak opowiada kelnerce, a przy okazji także nam, to wszystko było na wyciągnięcie ręki. Tylko, że zaprzepaścił szansę, którą dostał od losu. Jak zatem poradzi sobie z odwiedzinami surowego taty?

Nowe szaty króla 2: Kronk – Nowe wcielenie to prościutka, przezabawna historia, która pozwala zabłysnąć jednej z najbardziej pozytywnych postaci pierwszej odsłony animowanej serii Disneya. Kronk, swoją gapowatością, rozmowami z wiewiórką oraz krótką pamięcią, zyskał wielu sympatyków wśród widzów i po kilku latach doczekał się własnego filmu. Nie brakuje w nim absurdalnego poczucia humoru, idealnie pasującego do bohatera, jego wewnętrznych monologów oraz tarapatów, w które z łatwością się pakuje. Mi sprawił większą frajdę niż pierwsza część.

Przesłanie filmu jest proste. Kłamstwo nie popłaca, nawet jeśli kłamiecie dla dobra ukochanych osób. W życiu trzeba być szczerym z samym sobą, o czym w przezabawny, a momentami także bolesny sposób przekona się poczciwy Kronk. Dodatkowo, animacja przypomina nam, że wiek to tylko cyferki, a starość nie musi oznaczać nudy i braku atrakcji. No, a miłość, moi mili, bez szczerości nie ma na nią szans. Jak zatem widzicie, jest tu trochę głębi, choć historia zdominowana jest przez humor.

Nowe szaty króla 2: Kronk – Nowe wcielenie to sequel, którego nikt się nie spodziewał, a który pozytywnie zaskakuje. Nie mamy tu w żadnym razie szczytu animacji, ani dramaturgii. Jest jednak bohater, który bawi, śmieszy i można się z nim w różnych sytuacjach utożsamiać. Jest absurd i slapstick, i sporo wpadającej w ucho muzyki. Film podąża według pewnego schematu i jest prosty jak budowa cepa, ale jest w nim serce, a to sprawia, że oglądamy go z ogromną przyjemnością. To świetna rozrywka dla dzieciaków, ale dorośli też się nie znudzą.

Ocena: 6,5/10

Zdjęcia: Disney

Leave a Reply