Kujima Utaeba Ie Hororo – recenzja anime

Anime potrafi sprzedać praktycznie każdy pomysł. Od walczących o pokój na planecie magicznych wojowniczek, przez zabójczego wojownika, przemierzającego postapokaliptyczny krajobraz, aż po dziewczyny zamieniające się w okręty wojenne. Przy niektórych z japońskich historii scenariusz o tajemniczym, przypominającym ptaka, gadającym stworzeniu, które pewnego dnia przenosi się na drugi koniec globu i zamieszkuje z pewną rodziną wydaje się być wyjątkowo skromny i przyziemny. Co nie oznacza, że nie warto go obejrzeć, a tytułem, o którym mowa, jest Kujima Utaeba Ie Hororo.

To jest jedna z najbardziej pozytywnych niespodzianek wiosennego sezonu w 2026 roku. No bo jest to dosyć niepozorna historia, która na pierwszy rzut oka wydaje się być kolejną komedią z absurdalnym punktem wyjścia, jakich w końcu w Japonii nie brakuje. Nie można by się jednak bardziej pomylić, gdyż szybko przekonujemy się, że jest to produkcja, która stawia na spokój, codzienność i drobne emocje, jakie łatwo jest nam nieraz przeoczyć.

Nie jest to anime o wielkich, epickich przygodach. Najważniejsze są tutaj rozmowy przy stole, niezręczne chwile między domownikami i stopniowe oswajanie się z kimś, kto z pozoru kompletnie tu nie pasuje. Nie należy jednak oceniać książki po okładce, co jest jedną z wielu lekcji, których serial nas uczy. Kujima jest jednocześnie dziwaczny i zaskakująco naturalny. Nie pełni roli maskotki. To postać, której obecność wpływa na wszystkich wokół, choć robi to niezwykle subtelnie.

Największą siłą serii jest atmosfera. Twórcy nie śpieszą się z opowiadaniem historii, pozwalając widzowi zwyczajnie pobyć z bohaterami, a zwłaszcza z Kujimą. Przez jego pryzmat poznajemy zwyczaje, kulturę i codzienność typowej japońskiej rodziny. Spokojne tempo doskonale temu sprzyja, czy chodzi o próbowanie nowych dań, lekcje języka rosyjskiego, rodzinne kłótnie, czy ukrywanie się przed innymi mieszkańcami. To produkcja, która świadomie wybiera spokojniejsze tempo i nie próbuje co kilka minut ratować uwagi widza nagłym zwrotem akcji.

Jeśli chodzi o humor, nie jest to typowa, współczesna komedia. W dużej mierze nie opiera się na krzykach, ani przesadnych reakcjach. Zamiast tego dostajemy komedię sytuacyjną, wynikającą z faktu, że nikt do końca nie wie, jak traktować swojego niezwykłego gościa. Obcować z nim jak ze zwierzęciem, czy człowiekiem? Czasami wystarczy jedno spojrzenie Kujimy albo zupełnie poważnie wypowiedziane przez niego zdanie, żeby wywołać u nas szczery uśmiech. Czasem mówi po rosyjsku, ślini się na widok japońskich dań, w których wyjątkowo zasmakował i stroi dziwaczne miny. Mnie to wyjątkowo śmieszy, choć wiem, że nie każdego widza rozbawi.

Co więcej, warstwa wizualna (studio Hibari) dobrze współgra z charakterem opowieści. Nie ma tu fajerwerków animacyjnych ani efektownych scen akcji, bo zwyczajnie nie są potrzebne. Ciepła kolorystyka, spokojna reżyseria i przyjemna muzyka budują klimat, który bardziej zachęca do relaksu niż ekscytacji. Najważniejsze, że Kujima i jego ruchy wypadają naturalnie i płynnie. Świetnie dopasowano również dubbing i pani Yuria Nara doskonale sprawdza się jako ptasi bohater.

Nie oznacza to jednak, że seria jest pozbawiona wad. Momentami można odnieść wrażenie, że twórcy zbyt mocno ufają cierpliwości widza. Niektóre odcinki kończą się właściwie bez wyraźniejszej puenty i polegają bardziej na obcowaniu z Kujimą i rodziną Koda, u której mieszka. Ja zżyłem się z bohaterami i przypasował mi zarówno humor jak i obyczajowy element historii, ale nie musi to trafić do gustu każdego widza. Jeśli ktoś oczekuje wyraźnej fabuły z jasno określonym celem, może poczuć pewien niedosyt.

Kujima Utaeba Ie Hororo to anime, które wymaga odpowiedniego nastawienia. Włączenie go z myślą o dynamicznej komedii albo fantastycznej przygodzie prawdopodobnie skończy się rozczarowaniem. Znacznie bliżej mu do spokojnych historii o relacjach międzyludzkich niż do typowych sezonowych hitów. No, a Kujima sprawdza się jako przenośnik ludzkich emocji, przypominający nam, że warto cieszyć się prostymi rzeczami, chwilami spędzonymi z rodziną i odkrywaniem uroków, otaczającego nas świata. Do mnie przemawia to w 100%, a finał serialu wręcz mnie wzruszył. Szkoda, że nie wróci z 2. sezonem, ale historię spięto piękną klamrą. Polecam.

Ocena: 7,5/10

Leave a Reply