SSS-CLASS Revival Hunter Odrodzenie tom 1 – recenzja komiksu

Koreańskie komiksy coraz mocniej przebijają się do współczesnej popkultury, czego najlepszym przykładem jest sukces Solo Leveling i jego animowanej adaptacji. Na horyzoncie pojawiła się już jednak kolejna historia, która w przyszłości może okazać się nie lada sukcesem na całym świecie. Mowa o serii, która właśnie zadebiutowała w Polsce nakładem wydawnictwa Waneko, a nosi tytuł SSS-CLASS Revival Hunter Odrodzenie.

Manhwa zabiera nas do świata, w którym pojawia się tajemnicza Wieża. Wypełniona jest różnego rodzaju potworami. Odważni, którzy stawiają im czoła nazywają się tytułowymi Hunterami – łowcami. Pokonując je zdobywają sławę, potężne umiejętności, a nawet bogactwo. W pewnym momencie powstaje nawet ranking najlepszych z nich. Nasz główny bohater, to jednak kompletny przegryw. Brzmi to wszystko znajomo i pewne podobieństwo do wspomnianego przeze mnie Solo Leveling widać tutaj gołym okiem. Fabuła przybiera jednak nieco inny kierunek.

Pozbawiony umiejętności i talentu, Kim Kongja marzy o tym by zostać kimś i tak jak najlepsi z najlepszych być wychwalany pod niebiosa, skończyć z nędzą, po prostu żyć po królewsku. Napędza go zazdrość wobec lidera rankingu, Yoo Soo-Ha zwanego Płomiennym Cesarzem. Pewnego dnia, gdy ta zazdrość osiąga absolutny szczyt, Wieża obdarza go najwyższego poziomu umiejętnością. „Chcę być jak Ty!” pozwala skopiować jedną umiejętność osoby, która go zabije. Wydaje się zatem, że jest to bezużyteczny skill, ale szczęście uśmiecha się do bohatera.

Będąc świadkiem zbrodni dokonanej przez Cesarza, zostaje przez niego zabity. Ku swojemu zdziwieniu budzi się jednak żywy! Okazuje się, że przejął jego skill – zdolność do cofania się w czasie o 24 godziny za każdym razem, gdy umiera. Tak oto postanawia użyć go, by pozbyć się na dobre numeru 1 w rankingu, a ta zemsta prowadzi go na pełną zwrotów akcji drogę na szczyt Wieży. Pierwszy tom wprowadza nas do tego świata, zdradzając nam podstawowe informacje na temat wspomnianej Wieży oraz łowców. Rozpoczyna podróż głównego bohatera, który zaczyna na samym dnie i powolutku zamierza piąć się na szczyt, a po drodze czeka go sporo niespodzianek i związanych z nimi niebezpieczeństw.

Zaczyna się to dosyć stereotypowo i nie sprawia wrażenia nad wyraz oryginalnego. Na tym etapie czułem jednak, że autorzy mają jakiś konkretny pomysł, nawet jeśli startują ze znajomego punktu wyjścia. Po kilku rozdziałach przekonałem się, że mam rację. Gdy Kongja zyskuje zdolności i zarysowuje sobie pewien cel do zrealizowania, akcja rusza z kopyta i zaczyna robić się ciekawie. No bo jak tu załatwić najsilniejszego możliwego przeciwnika? O dziwo, twórcy decydują się na dosyć logiczny pomysł, jednocześnie puszczając oczko do wielu historii z podróżami w czasie w tle i wypada to według mnie naprawdę świetnie.

Ciekawie robi się jednak później. No bo co zrobić, gdy tak wielki cel się zrealizowało, prawda? I tutaj znowu o rozwoju fabuły decyduje trochę szczęście, a trochę przypadek, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Robi się naprawdę nieprzewidywalnie, pojawiają się kolejne barwne i zróżnicowane postaci, a życie (patrz: twórcy komiksu) zdecydowanie nie ułatwia niczego bohaterowi. Jest to wszystko dynamiczne i zaskakujące. Choć autorzy nie odkrywają Ameryki i nie piszą na nowo gatunku, to jednak historia na tyle mnie wciągnęła, że po pierwszym tomie SSS-CLASS Revival Hunter Odrodzenie jestem ciekaw jak potoczą się dalsze losy Kongji.

Jeśli coś zasługuje tutaj z kolei na uniwersalną pochwałę, to z całą pewnością są to ilustracje. Kolorowe rysunki wypadają stylowo i oryginalnie. Czasami przebija z nich pewna prostota, ale przywiązanie do detali, rozplanowanie poszczególnych kadrów oraz projekty postaci robią bardzo dobre wrażenie. Jest jeszcze miejsce na rozwój, zwłaszcza jeśli chodzi o walki, których jest tu jednak zaskakująco niewiele, ale mamy kilka świetnych, brutalnych sekwencji utrzymanych w bardzo dobrym tempie. Zresztą, w ogóle tempo akcji w komiksie jest bardzo dobre, ani za szybkie, ani za wolne i bardzo naturalne.

Kongja, to typowy dla wielu azjatyckich komiksów bohater, który zaczyna od zera i idzie w górę. Na razie specjalnie nas nie zaskakuje i wypada dosyć przeciętnie, choć trzeba przyznać, że jego interakcje z innymi postaciami wypadają bardzo fajnie. Dobrą przeciwwagą jest dla niego na początku Płomienny Cesarz – arogancki, pewny siebie, przystojny, bogaty, no po prostu chodzący ideał. Okazuje się jednak, że skrywa mroczne tajemnice i ta druga, prawdziwa natura czyni go interesującym bohaterem. Jeszcze inaczej jawi się jego poprzednik na czele rankingu łowców, „Święty Szermierz” – Marcus Calenbury. Wycofany, elegancki dżentelmen, który jednak cały czas gada do siebie! Na koniec pojawia się jeszcze Cesarz Miecza, najbarwniejsza, najzabawniejsza, ale prawdopodobnie także najsilniejsza i najbardziej doświadczona postać. Wprowadza do historii dużo mile widzianego humoru.

Jak zatem oceniam pierwszy tom SSS-CLASS Revival Hunter Odrodzenie? Naprawdę pozytywnie. Jest potencjał na pełną akcji historię zarówno z humorem jak i z dramatem. Są momenty zabawne i są momenty krwawe, więc w każdym rozdziale można spodziewać się czegoś innego. Mimo schematycznego punktu wyjścia, autorzy zabierają nas później w podróż w nieznane i nieraz potrafią nas zaskoczyć. Jest fajny klimat i ilustracje, na których chce się zawiesić oko na dłużej, tym bardziej, że są w pełni kolorowe. Jestem zachęcony tym tomem i czekam na więcej!

Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania mangi chciałbym podziękować wydawnictwu Waneko.

Wydawnictwo Waneko - logo

We własny egzemplarz możecie zaopatrzyć się pod poniższym linkiem: https://sklepwaneko.pl/manhwa/waneko/sss-class-revival-hunter-odrodzenie/17607-sss-class-revival-hunter-odrodzenie-01-9788383895260.html

Leave a Reply