Saint Seiya – edycja specjalna tom 1 – recenzja mangi

Spośród popkulturowych wspomnień mojego dzieciństwa, w ostatnich latach wiele z nich odżyło dzięki filmom, serialom, czy nawet komiksom. Ta ostatnia kategoria tyczy się jednej z kultowych japońskich animacji, której pierwowzór mamy od niedawna okazję w pełni poznać za sprawą nowego wydania mangi Saint Seiya.

To historia, która łączy w sobie grecką mitologię, rycerski etos, ratowanie świata i nadprzyrodzone moce. Tak można by bardzo ogólnie opowiedzieć, czym są kultowi Rycerze Zodiaku. Osoby w moim wieku zapewne kojarzą ten tytuł za sprawą serialu, który transmitowany był w naszym kraju na RTL7, w cieniu Dragon Balla. Teraz nadarza się jednak świetna okazja by tę historię poznać tak, jak sobie autor tego zażyczył.

Zaczynamy od opublikowanego w latach 2017-2018 Saint Seiya Episode.0, który pokazuje nam, jakie wydarzenia pchnęły główną oś fabularną mangi do przodu. To tutaj widzimy narodziny nowego wcielenia Ateny w Sanktuarium, co zwiastuje nadejście Świętej Wojny z Hadesem. Kolejny istotny wątek to wybór nowego Wielkiego Mistrza Sanktuarium i związana z nim intryga, a następnie próba zabójstwa Ateny oraz ucieczka razem z niemowlęciem jej wybawcy, Aiolosa – bohatera, który zostaje uznany za zdrajcę. Na ten moment wiemy już jaka tragedia napędza dalszą część historii.

Głównym bohaterem mangi jest Seiya, sierota trenująca w Sanktuarium. Szkolony pod okiem Marin chce zdobyć potężną zbroję, by w końcu opuścić to miejsce i odszukać swoją siostrę. Choć ma odpowiednią motywację do ucieczki z wyspy, w treningu zdaje się jednak mocno obijać, a za rywala ma wielkiego chłopa, chciałoby się powiedzieć. Czy sprosta kolejnym wyzwaniom i zrealizuje wyznaczone sobie cele? Właśnie z takim pytaniem szybko zostawia nas Masami Kurumada, skutecznie zachęcając nas do śledzenie perypetii młodego bohatera.

Przede wszystkim trzeba zauważyć, że akcja mangi szybko posuwa się do przodu. Czy chodzi o prolog, czy główną historię, autor błyskawicznie zarysowuje wiele istotnych aspektów stworzonego przez siebie świata i niemal z miejsca wrzuca bohaterów w wir akcji. Nie ma się jednak poczucia, że gdzieś się spieszy. Nie trzeba nam bowiem wiele czasu, by dostrzec, że wydarzeń i postaci jest wiele, a trzeba to wszystko jakoś zmieścić, a dzięki żwawemu i naturalnemu tempu ta sztuka się tutaj udaje. Jednocześnie, nie miałem wrażenia, że jakieś istotne fragmenty fabuły na tym tracą i szybko się w nią wciągnąłem.

Początek wydawania mangi przypada na lata 80. i widać tutaj charakterystyczną dla tamtych czasów kreskę – czasem nieco kanciastą i uproszczoną, ale generalnie pełną ekspresji, dynamiczną, wypadającą genialnie w scenach akcji, ale też pokazującą mnóstwo detali, otaczającego bohaterów świata. Oko możemy zatem zawiesić zarówno na treningu i walce Seiyi, debiucie rycerzy i ucieczce Aiolosa jak i odwiedzając Sanktuarium, czy po raz pierwszy oglądając zbroję Pegaza. Moim zdaniem autor odnajduje zarówno w swoim stylu jak i w całej historii równowagę między akcją, dramatem i humorem, co oceniam na wielki plus pierwszego tomu.

Nie będę ukrywał, że w przypadku tej mangi mocno oddziałuje na mnie nostalgia i mile wspominam czasu oglądania anime w dzieciństwie. Dostrzegam jednak pewne nierówności, czy drobne mankamenty w tym pierwszym tome. Można mu zarzucić, że mocno skupia się na ekspozycji świata i bohaterów (Seiyi i Aiolosa), ale biorąc pod uwagę, że to początek historii, nie sprawiło to, że miałem mniejszą frajdę z czytania. O pewnych niedociągnięciach związanych z ilustracjami już wspomniałem, dodam zatem jeszcze, że w pierwszym tomie czuć pewną prostotę. Fabuła zapowiada się na rozbudowaną, ale na razie mocno wpisuje się w klimaty mang lat 80., więc jeśli ktoś zna ich mnóstwo, to Saint Seiya na tym etapie niekoniecznie musi go wciągnąć.

Dla mnie pierwszy tom, to nie tylko przyjemna i nostalgiczna podróż do prostszych i lepszych czasów. To klasyk, który ma niesamowity klimat, świetne postacie, imponujące zbroje i fajnie zarysowaną mitologię. Nie znając kontynuacji, spokojnie można stwierdzić, że to historia z potencjałem na świetną mangę akcji. Skoro wstęp jest wciągający, to później może być jeszcze lepiej! I z takiego punktu wychodzę, wyczekując na dalszy ciąg, który z wielką chęcią sobie przypomnę.

Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania mangi chciałbym podziękować wydawnictwu Waneko.

Wydawnictwo Waneko - logo

We własny egzemplarz możecie zaopatrzyć się pod poniższym linkiem: https://sklepwaneko.pl/mangi/waneko/saint-seiya-edycja-specjalna/17611-saint-seiya-edycja-specjalna-01-karta-postaci-9788383895369.html

Leave a Reply