Nadprzyrodzone moce i walka o przetrwanie świata, to dobrze znany miłośnikom japońskich animacji scenariusz. Co roku pojawia się kilka tego rodzaju produkcji, ale nigdy do końca nie wiadomo, która z nich okaże się być hitem. Nawet jeśli mangowy pierwowzór jest popularny. W tym miejscu pojawia się wiosenna nowość Petals of Reincarnation. Sprawdźmy zatem, czy mamy przebój, czy może wręcz przeciwnie.
Anime towarzyszy ciekawy i oryginalny punkt wyjścia. Wszystko rozchodzi się bowiem o talenty i odradzanie się znanych, historycznych postaci. Z pewnością takie nazwiska jak Newton, Einstein, czy Picasso coś wam mówią. Petals of Reincarnation bierze ten koncept i buduje wokół niego intrygującą mieszankę akcji, tajemnicy i dramatu. W zupełności wystarczy to by zaintrygować widza, nawet takiego, który zjadł zęby na takich produkcjach.
Głównym bohaterem jest Toya Senji, nastolatek dręczony brakiem celu i obsesją na punkcie bycia „kimś wyjątkowym”. Rodzinna tragedia sprawia, że dowiaduje się o istnieniu osób, które poprzez rytuał z Gałęzią Reinkarnacji mogą pozyskiwać talenty wielkich postaci historycznych. W tym sekretnym świecie spotykamy między innymi wcielenia wspomnianych już przeze mnie Newtona, Einsteina, ale także chociażby Juliusza Cezara, Teslę i wiele innych znanych nazwisk. Toya dołącza do organizacji „Forest of the Greats”, ale szybko odkrywa, że nie wszyscy używają swoich mocy w szlachetny sposób.
Tym, co początkowo przykuło mnie do historii jest fakt, że nasz bohater, po uzyskaniu mocy, która pozwala mu pozyskiwać talenty innych, postanawia „ukraść” je wszystkim, by stać się najbardziej utalentowanym na świecie. Nie jest to zbyt szlachetne postępowanie, a zwłaszcza niecharakterystyczne dla głównego bohatera i tym anime mnie zaciekawiło. Potem, niestety, w wyniku zaangażowania w misję organizacji i odkrywanie kolejnych sekretów, jego zdanie w tym temacie jednak się zmienia.

Pomysł jest naprawdę świeży i fajnie wykorzystany. W ostatnim czasie nie spotkałem się z równie oryginalnym. Talenty nie są przypadkowe – łączą się z osiągnięciami historycznych figur w kreatywny, czasem zaskakujący sposób (teleportacja od Einsteina to tylko początek). Dzięki temu opowieść zyskuje też pewien edukacyjny walor, a to zawsze cenię. Co więcej, świat budowany jest stopniowo, z tajnymi społeczeństwami, moralnymi dylematami i pytaniem: co byś zrobił, mając moc geniusza? Fabuła nie zdradza nam wszystkiego naraz i zostawia nas z wieloma niespodziankami.
Akcja bardzo rzadko stoi w miejscu. Walki opierają się na kreatywnym wykorzystaniu talentów, a nie tylko na surowej sile i umiejętnościach. 1. sezon ma kilka solidnych i zaskakujących zwrotów akcji, które podkręcają stawkę, nieraz kierując bohaterów na nową ścieżkę. Skoro już przy bohaterach jesteśmy, to oni również są mocnym punktem Petals of Reincarnation. Człowiek z każdym odcinkiem zastanawia się jaką jeszcze historyczną postać spotkamy i jak zostanie ona przedstawiona. Spotkanie z tymi „nowymi wersjami” znanych ludzi jest jedną z największych atrakcji. Ich projekty i osobowości często zaskakują w zestawieniu z tym, co o wiemy o ich pierwowzorach, a interakcje z Toyą dodają całości kolorytu.

1. sezon ma tylko 13 odcinków i przez to momentami czuć, że za dużo rzeczy dzieje się naraz. Trochę jakby twórcy chcieli jak najwięcej elementów fabuły oryginału upchnąć w jednym sezonie. Lubię szybkie tempo akcji, ale nie gdy, niektóre wątki sprawiają przez to wrażenie spłyconych, a relacje między bohaterami mogłyby zyskać na głębszym pokazaniu. No i jest jeszcze kwestia styli animacji, która bywa nierówna. W spokojniejszych scenach wygląda przyzwoicie, ale w dynamicznych akcjach brakuje jej czasem płynności, choć mangowy pierwowzór daje studiu Benten Film duże pole do popisu.
Po obejrzeniu 1. sezonu odniosłem wrażenie, że nie udało się tutaj w pełni wykorzystać potencjału tej historii. Czuję, że jest tutaj jeszcze miejsce na poprawę, tym bardziej, że sama fabuła jest wciągająca, a walki potrafią być naprawdę epickie. Wykonanie momentami pozostawia jednak nieco do życzenia. Mam pewien niedosyt i mocno liczę, że wspomniane błędy uda się jakoś naprawić w ewentualnej kontynuacji.

Petals of Reincarnation to ambitna produkcja z naprawdę ciekawym światem i konceptem, która niestety trochę potyka się o własne nogi. Jeśli lubicie shouneny o tożsamości, nadprzyrodzonych mocach, związanej z ich użyciem moralności, historyczne odniesienia, warto dać temu tytułowi szansę. Nie jest to jednak wizualne i fabularne arcydzieło. Zostawia apetyt na więcej i otwiera drzwi do interesującej kontynuacji.
Ocena: 6,5/10
