Wszystkie pełnoletnie osoby znają wzloty i upadki z okresu dojrzewania. Pierwsza miłość, presja rodziców, poszukiwanie celu i własnej ścieżki w życiu, to tylko niektóre z dylematów jakie stają przed młodymi ludźmi w tym wieku. Mistrzynią w ich pokazywaniu jest pani Ai Yazawa, a jednym z tytułów, które to udowadniają jest Paradise Kiss.
Dla przypomnienia, manga, w dużym skrócie, opowiada historię osiemnastoletniej licealistki Yukari, która przypadkowo zostaje wypatrzona na ulicy przez grupkę uczniów Technikum Artystycznego. Planują pokaz mody i uznali, że bohaterka idealnie nadawałaby się na ich modelkę. Ta z czasem coraz bardziej przekonuje się do nowych znajomych. Jak pokazuje drugi tom, ten wybór wywraca jej dotychczasowe życie do góry nogami.

W drugim tomie bohaterowie kontynuują przygotowania do pokazu mody. Coś już o nich wiemy, a teraz autorka stawia na rozwój poszczególnych postaci. Przede wszystkim dotyczy to Yukari, ale także George’a. Zresztą, jednym z głównych wątków jest właśnie zmieniająca się relacja wspomnianej dwójki. Zresztą najnowszy rozdział rozpoczynamy z mocnego akcentu, czyli pocałunku… pary? No, właśnie, czy zostaną parą, czy może to tylko przelotny romans? O tym także przyjdzie nam się przekonać w trakcie dalszej lektury.
Jak dla mnie, Paradise Kiss trzyma poziom w najnowszej części historii. Jest duża dawka realizmu i naturalności w tej mandze. Można utożsamić się z burzą uczuć, która rozpętała się w sercu głównej bohaterki. Dotyczy to też tego, że coraz częściej wydaje się kierować sercem w swoich wyborach. To z kolei prowadzi do scysji z matką oraz do dania szansy zupełnie innej życiowej ścieżce. Dlatego nie dziwi nas rezygnacja z nauki i poszukiwania pracy, czy z drugiej strony kłótnie z chłopakiem. Według mnie, świetnie zostały przedstawione te fragmenty fabuły.

Niezwykle wiarygodna i szczera jest przemiana głównej bohaterki ukazana w drugim tomie serii. Można by trochę narzekać, że bohaterowie z drugiego planu jakby bardziej stanowią tło historii niż w jej poprzedniej odsłonie. Jednakże, biorąc pod uwagę pewność z jaką rozwija swoją historię Yazawa, mniejsze pole do popisu dla Miwako, Isabelli i Arashiego mi nie przeszkadzało. No i przede wszystkim, mamy zwroty akcji. Nie jest taka, że wszystko jest „cacy”. Są kłótnie, napięcia i wielkie dramaty jak ucieczka z domu, czy porzucenie szkoły! Jest pewna nieprzewidywalność, która w połączeniu ze stabilnością czyni fabułę mangi naprawdę wciągającą.
W ten naturalizm autorka bardzo fajnie wplata swoje poczucie humoru. Lekkie, często ironiczne, rozładowujące pewne napięcie. W szczególności podoba mi się, gdy bohaterowie łamią „czwartą ścianę”, rozumiejąc, że są częścią mangi, czy nawet odwołując się do innych tytułów autorki („Isabello… Wyglądasz imponująco! Zwłaszcza w kolorze. [Niestety, mangi są czarno-białe]”). No, a same żarty bywają często autotematyczne. Do tego dochodzą jeszcze cechy charakteru naszych bohaterów, choćby nieporadność Yukari w świecie mody, czy okłamywanie mamy.

Co jeszcze? Oczywiście, ilustracje! Mnie rysunki pani Yazawy zawsze oczarowują. Od przywiązania szczególnej uwagi do detali (stroje, akcesoria, fryzury, itp.), aż po emocje bohaterów (miłosne uniesienia i pełne żalu i gniewu kłótnie). Sceny komediowe również zostały odpowiednio zaznaczone, zazwyczaj przez pewne uproszczenia i karykatury, dobrze odpowiadające żartom. Jest według mnie w stylu autorki pewien element prostoty, ale on działa na korzyść postaci i fabuły, w połączeniu z którą stanowi bliską ideałowi całość.
Drugi tom Paradise Kiss oceniam zdecydowanie na plus. Poziom nie spadł, a jedyne do czego mogę się przyczepić, to trochę mniej miejsca dla drugoplanowych postaci. Perypetie Yukari zdecydowanie dają do myślenia, a jednocześnie jest w nich sporo nieprzewidywalność. Naprawdę nie da się przewidzieć, czy ta historia będzie miała jakiś happy-end. Nikt nie jest tutaj idealny, a to sprawia, że opowieść staje się wiarygodniejsza, a przez poruszane w niej wątki, bliższa sercu czytelnika. Miałem frajdę i się nie zawiodłem.
Ocena: 7,5/10
