Janosik – recenzja serialu

Co by nie myśleć o okresie PRL-u, to zapisał się on pozytywnie w historii naszego kraju pod względem wielu niezapomnianych seriali telewizyjnych, do których po dziś dzień wielu widzów z przyjemnością wraca. Wśród tytułów, które w szczególności cenię i po prostu lubię, jedno z najwyższych miejsc zajmuje kultowy Janosik.

Historia luźno oparta na legendzie o tatrzańskim zbójniku zabiera nas na ziemie polskie pod zaborem austriackim, do początków XIX wieku. Młody góral kończy pomagać ojcu w wypasie owiec i opuszcza dom. Przez jego szlachetne serce szybko spotykają go jednak kłopoty. Stając w obronie chłopa zostaje aresztowany i wrzucony do lochów. Tam spotyka zbójników, a dzięki pomocy córki hrabiego Horvatha udaje mu się zbiec. Dołącza do wspomnianej bandy, niewiele później zostając jej liderem, Harnasiem.

Na serial, który zadebiutował w 1974 roku składa się trzynaście odcinków. Pokazują one kolejne perypetie Janosika i jego bandy, która niczym polski Robin Hood zabiera bogatym i oddaje biednym. Co nie znaczy, że nie zostawiają sobie trochę dóbr i talarów. Już sama czołówka obiecuje akcję, humor i dramat, a w połączeniu z kultowym dzisiaj motywem muzycznym zaprasza nas byśmy dołączyli do przygód głównego bohatera. No, a dzięki rekonstrukcji cyfrowej, możemy je oglądać w naprawdę przyzwoitej jakości, choćby w serwisie VOD TVP.

Od premiery minęło już ponad 50 lat, a w wielu aspektach produkcja imponuje po dziś dzień. Zacznijmy od samego scenariusza. Historie nie są skomplikowane, to fakt. Czasami pojawiają się jakieś zdarzenia, czy poczynania bohaterów, które każą nam zastanawiać się jaki to ma sens. Jak dla mnie są to jednak drobnostki i nie umniejszają one pewnej myśli przewodniej serialu. Z jednej strony ciemiężyciel dostaje bęcki, co daje nam sporo akcji, a z drugiej bohaterowie potrafią się przy tym dużo bawić, dzięki czemu nie brakuje humoru. W ten sposób, oglądając sami mamy niezłą frajdę, tym bardziej, że mamy tutaj świetnych aktorów i barwne postaci.

No, właśnie. Przede wszystkim, to bohaterowie skłaniają nas do dalszego oglądania. Przerysowany i komiczny Hrabia (Czechowicz) ciągle słucha się głupich pomysłów chciwego i aroganckiego Murgrabiego (Kociniak). Z możnymi przedstawicielami władzy kontrastują zbójnicy, może i prostolinijni, ale barwni, nie traktujący zwykłego człowieka z góry. Na ich czele mamy szlachetnego, niezwykle przystojnego i inteligentnego Janosika (Perepeczko). Jest silny i odważny, ale przede wszystkim wrażliwy na cierpienie ludzi. Mnóstwo humoru, często kradnąc show, wnoszą dwójka zbójników – Kwiczoł (Bilewski) i Pyzdra (Pyrkosz). Obaj sprytni, wygadani i dzielący się ludowymi mądrościami, często przekomarzają się ze sobą, myśląc głównie o piciu, jedzeniu i napełnieniu kiesy. Są przy okazji źródłem najzabawniejszych scen w całym serialu. Bohaterów jest oczywiście więcej, m. in. ukochana Janosika, Maryna, reszta zbójników, czy postacie epizodyczne. Zaznaczę jednak, że wszystkie stanowią o kolorycie produkcji.

Specjalne miejsce w moim sercu zajmują zdjęcia (Stefan Pindelski) i scenografia (Jan Grandys) do serialu. Janosik pokazuje nam przepiękne polskie, górskie krajobrazy, przypominając jak cudowna potrafi być Polska i że wypoczynku niekoniecznie trzeba szukać za granicą. Mamy tu okazję zobaczyć malownicze plenery, w tym rezerwat Przełom Białki pod Krempachami, Dolinę Chochołowską, zamek na Pieskowej Skale, zamek Ogrodzieniec, czy zamek w Niedzicy. Oczami wyobraźni przenosimy się w te miejsca, towarzysząc zbójnikom w ich przygodach.

Janosik to również niezapomniana ścieżka dźwiękowa, jakby idealnie skrojona pod zbójnickie perypetie w górskim krajobrazie. Dla mnie jest to jeden z najlepszych serialowych soundtracków w ogóle! Od momentów pełnych dramatu i napięcia, przez romans Janosika i Maryny, aż po nuty podkreślające góralszczyznę i polskie tradycje. Muzyka jest tutaj skrojona na miarę, naprawdę różnorodna i zapadająca w pamięć. Te melodie tworzą unikalną atmosferę serialu, są dynamiczne i pełne rozmachu, a przede wszystkim potrafią wydobyć z nas całe mnóstwo emocji.

Ten nasz polski western, bo w sumie tak można by określić Janosika, to wciągająca i dająca mnóstwo frajdy produkcja. Po prostu nie wiem jak można się z nią źle bawić. Zrealizowana z rozmachem, ze wspaniałą obsadą, zdjęciami, muzyką, solidnym scenariuszem i wieloma świetnymi dialogami. Nadal bawi Polaków, w tym mnie, mimo tylu lat na karku. Można tylko żałować, że to raptem 13. odcinków z niezwykle przejmującym finałem, w którym łezka niejednemu twardzielowi się w oku zakręci. Koniecznie sprawdźcie!

Ocena: 8/10

Zdjęcia: TVP

Leave a Reply