Tank Chair tom 2 – recenzja mangi

W dzisiejszych czasach najróżniejsze grupy społeczne moją mieć swojego bohatera. Nawet osoby poruszające się na wózku inwalidzkim. W końcu mamy mangę o niegdyś najlepszych zabójcy na świecie, który obecnie jest w stanie wegetatywnym, z którego budzi się na krótki okres czasu, tylko by zabijać wrogów. Oczywiście, poruszając się zmodyfikowanym wózkiem inwalidzkim. Czy w drugim tomie Tank Chair, bo o tym tytule mowa, coś zmieni się w kwestii jego stanu? Sprawdźmy to.

Na początek małe przypomnienie. Główni bohaterowie mangi to rodzeństwo Taira – Nagi (wspomniany najlepszy zabójca świata) i jego młodsza siostra Shizuka. Po ocaleniu siostry przed niechybną śmiercią, chłopak skończył jako warzywko. Świadomość odzyskuje na krótko, tylko gdy wyczuwa skierowaną w niego zabójczą intencję. W ramach rehabilitacji, siostra celowo naraża go na niebezpieczeństwa, jednocześnie zarabiając na zleceniach zabójstw.

W pierwszym tomie mieliśmy okazję przekonać się jak funkcjonuje Nagi oraz na co go stać, gdy już się przebudzi. Przekonaliśmy się, że Tank Chair to tytuł pełen brutalnej, krwawej i dynamicznej akcji. Teraz, czas by fabuła przybrała bardziej konkretnych kształtów. Wreszcie zaczynamy widzieć pewien kierunek w jakim będzie dalej zmierzała, wykrystalizują się konkretni bohaterowie, a nasze rodzeństwo będzie zmuszone do ucieczki, szukania sojuszników i przegrupowania się przed kolejnymi wyzwaniami.

Co nas czeka w tej części historii. Zajrzymy do zabójczej przeszłości Nagiego i poznamy tajemniczych asasynów z jeszcze bardziej tajemniczej Akademii. Niejaki Sensei, kolejna tajemnicza i równie bezwzględna postać, wysyła ich za rodzeństwem. Gdy sprawy nie układają się po jego myśli, wyciąga asa z rękawa, którym okazuje się być niezwykle utalentowany i przerażający Uzu. Czy uciekając po całej wyspie Guicheng uda im się przetrwać i odeprzeć czyhające na nich zagrożenie? Na poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie skupia się właśnie drugi tom mangi.

W drugim tomie mangi dostajemy kolejną dawkę brutalności, która jest zdecydowanym plusem całej serii. Została świetnie przedstawiona, z dużą dynamiki i nieprzewidywalnością. Krew leje się na wszystkie strony, czyli tak jak w tym przypadku być powinno. Pod tym względem jest naprawdę oryginalnie i pomysłowo. Dostajemy też więcej ekspozycji bohaterów, zwłaszcza jeśli chodzi o ścigające głównych bohaterów rodzeństwo Kurosaka (jakie są ich motywacje, skąd pochodzą i kim są). Co więcej, nowe postaci dobrze wpisują się w nietypowe realia świata zabójców.

Nie mógłbym nie pochwalić ilustracji, które są według mnie fantastyczne. Zachwycają detale zniszczeń jakie bohaterowie po sobie pozostają, a także wspominanej już przeze mnie kilka razy brutalności. Twórcy Robocopa by się jej nie powstydzili. Mamy tu jedne z najbardziej dynamicznych scen akcji we współczesnej mandze, a niesamowicie wygląda zwłaszcza Nagi ruszający do walki na swoim wózku w różnych wersjach. Warstwa wizualna zdecydowanie skłania do głębszej eksploracji tego świata, podtrzymując czytelnika w stanie ekscytacji przez niemal cały tom.

Z Tank Chair nie ma nudy. Może i nie jest to najgłębsza, najbardziej dramatyczna historia, ale sam pomysł na superzabójcę na wózku i zatrzęsienie brutalnej akcji, to coś, co takie misie jak ja lubią najbardziej. Ilustracje są świetne, dynamiczne i pełne życia, a fabuła nieprzewidywalna. Dwa tomy i na razie seria trzyma poziom. Ciekaw jestem jak z zakusami Senseia poradzi sobie dwójka głównych bohaterów i czekam na kolejną część historii.

Ocena: 7/10

Leave a Reply