Ghost in the Shell to jeden z największych klasyków gatunku science-fiction, nie tylko jeśli chodzi o japońskie produkcje. Do dziś powstało mnóstwo tytułów, wchodzących w skład tej franczyzy. O własną wersję pokusiło się nawet Hollywood. Teraz przyszła jednak pora na swego rodzaju powrót do korzeni. Zadebiutowała bowiem najbardziej wierna mangowemu pierwowzorowi adaptacja tej historii.
10-odcinkowy serial zabiera nas do niedalekiej przyszłości, do 2029 roku. Warto jednak podkreślić, że Masamune Shirow stworzył mangowy oryginał w 1989 r. Mamy tutaj niezwykle rozwinięty technologicznie świat. Granice między tym, co ludzkie, a co sztuczne zacierają się. W tym miejscu poznajemy Motoko Kusanagi, która dowodzi elitarną jednostką bojową i dołącza do Sekcji 9 w ramach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Tam walczy z przejawami cyberprzestępczości pod przewodnictwem Daisuke Aramakiego.
Osoby, które miały już wcześniej do czynienia z franczyzą, mogą być nieco zaskoczeni. Przede wszystkim nieco zmodyfikowanym klimatem, ale także stylem wizualnym tego anime. Moim zdaniem stanowią jednak one o sile tej wersji i nie zawodzą. Mamy więcej humoru, a postacie są bardziej kreskówkowe niż w filmie Mamoru Oshiiego, czy serialu Kenjiego Kamiyamy. Akcja wygląda jednak równie świetnie i dynamicznie jak we wskazanych tytułach. Studio Science Saru odświeża markę w spektakularny sposób, którego nie sposób nie docenić. Kwestią sporną jest jedynie to, czy komuś bardziej leży taka odsłona, czy może ta dojrzalsza i mroczniejsza z lat 90. i początku 2000.
Całość zamyka się w dziesięciu epizodach. Tempo jest szybkie, a motywem przewodnim jest pojawienie się tajemniczego hakera nazywanego „Władcą Marionetek”, którego tajemnica i działania przewijają się w tle, aż do finału, w którym na jaw wychodzi zaskakująca prawda. Oprócz tego, w poszczególnych odcinkach dostajemy historie na temat korupcji urzędników, wykorzystywania nowoczesnej technologii do przestępczości, kradzieży tożsamości, czy włamywania się do cyber-mózgów. W te historie wplecione zostały poza tym refleksje na temat ludzkiej natury, czy konsekwencji rozwoju technologicznego. Wszystkie te elementy doskonale się ze sobą zazębiają, tworząc intrygującą i wciągającą całość.

Na plus oceniam także główną bohaterkę, czyli major Kusanagi. Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu jej wersja z nowego anime. Jest bardziej bezpośrednia, zadziorna, a momentami wręcz bezczelna. Jest wygadana i wydaje się mieć zdecydowanie więcej charyzmy niż w innych iteracjach. Nawet w scenach akcji wypada w moich oczach ciekawiej i lepiej, idealnie pasując do klimatu animacji i jej stylu. Pomaga w tym również wspomniany przeze mnie humor, który często ma związek z postacią głównej bohaterki. Pod względem czysto rozrywkowym, serial z 2026 roku przebija według mnie poprzednie filmy i seriale.
Nie mogę też nie wspomnieć o pracy jaką studio Science Saru wykonało przy produkcji Ghost in the Shell. Jak już wspomniałem, anime wyróżnia się swoją dynamiką i kolorytem. Jest w nim jakby więcej życia niż w wersjach od Production I.G. Projekty postaci, co niektórych może zaskoczyć, są jak żywcem wyrwane z mangi Shirowa. Dodam, że panowie będą mieli na czym zawiesić oko i nie mam na myśli jedynie Motoko Kusanagi. Dodatkowo, z warstwą wizualną bardzo fajnie współgra ścieżka dźwiękowa, która stanowi świetny zbiór różnorodnych gatunków. Od elektroniki, przez motywy klasyczne, aż po popowe brzmienia. Świetnie odpowiadają one złożoności tej rzeczywistości, w której elementy ludzkie i cybernetyczne się ze sobą przeplatają.

Najnowsze, wierne mangowemu oryginałowi, podejście do Ghost in the Shell to jedna z największych perełek 2026 roku. Jak przedstawiać nam klasykę gatunku, to właśnie w takim wydaniu. Kryminał i sci-fi idealnie się ze sobą łączą, serwując widzowi kawał dynamicznej rozrywki. Nie giną przy tym filozoficzne rozważania Masamune Shirowa i po prostu nie ma nudy. Czy oczekujemy szybkiej akcji, czy głębokiej refleksji, każdy z tych elementów odnajdujemy tutaj w zróżnicowanym stopniu, a żaden odcinek nie jest tutaj identyczny. Jak dla mnie to dobry powód by zasubskrybować platformę Prime Video, gdzie znajdziecie to anime.
Ocena: 8/10
Zdjęcia: Science Saru
