Neko to Ryuu – recenzja anime

Popularność kotów w japońskiej popkulturze nie przestaje maleć. Wystarczy zauważyć, że co roku debiutuje przynajmniej kilka produkcji, w której te zwierzaki odgrywają istotną rolę. Nie inaczej było latem 2026 roku, ale żadne anime nie przykuło takiego zainteresowania widzów jak Neko to Ryuu.

Adaptacja serii light novel pod tym samym tytułem zabiera nas do świata magii. To tutaj, w pewnej jaskini znajdujemy smocze jajo. Niestety, smoczyca które je temat zostawiła zmarła. Z czasem pojawiła się tam jednak… ciężarna kotka. Ta nie tylko zajmuje się swoim potomstwem, ale również smokiem, który wykluwa się z tego jaja! Oczywiście, traktuje go jak swoje własne dziecko. Tak oto spajający całą historię bohater, ogromny, latający, ziejący ogniem i siejący postrach wśród ludzi smok zostaje takim nietypowym kotem.

Kolejne z dwunastu odcinków animacji studia OLM opowiadają historie, w których następne generacje kotów wchodzą w interakcje z ludźmi. Co jednak najważniejsze, jest to świat fantasy, a koty o których mowa, potrafią… czarować! Dokładnie. No i tak, większość z nich zamieszkuje las, polując, wychowując dzieci, ale także zajmując się choćby uprawą roślin, czy nauką magii. Inne wyruszają na przygody do miasta, współpracują z ludźmi, przekazują im swoją wiedzę na różne tematy.

Tak oto przedstawia się niezwykle ciepła i sympatyczna produkcja, która mi sprawiła mnóstwo frajdy. Elementem wspólnym jest tutaj nasz główny bohater nazywany Nekoryū – Smoczym Wujkiem, przez którego grotę przewija się mnóstwo kotów. On sam z kolei dawno postanowił, że będzie je chronił przed jakimikolwiek przejawami okrucieństwa ludzi, do którego są oni niestety zdolni. Anime zabiera nas do różnych okresów czasu, pokazując kolejne generacje zwierzęcych bohaterów. Jak dla mnie, fajnie było odkrywać, że, np. postać którą wcześniej poznaliśmy jako nieopierzonego, ale ambitnego i żądnego przygody księcia, potem widzimy już jako króla.

Opowieści są w dużej mierze pogodne, z solidną dawką humoru, zwłaszcza, gdy widzimy między różnicą perspektywy kotów i ludzi w danym temacie. Znalazło się jednak tutaj również miejsce na momenty dramatyczne i poruszające. Co zaś tyczy się samej tematyki, to spotkacie się z motywami rodzicielstwa, przemijania, dojrzewania, czy przełamywania pewnych uprzedzeń. Obserwujemy zwyczaje i zachowania kotów, które wielu z nas dobrze zna z własnych domów, ale w magicznej atmosferze. Świetnie zazębiają się ze sobą te elementy fantasy i prawdziwego życia.

Koty są tutaj naprawdę fantastycznymi bohaterami. Dostajemy całą ich gamę. Jedne ostrożniej podchodzą do ludzi, niektóre bardzo łatwo się z nimi zaprzyjaźniają, a jeszcze inne są po prostu ludźmi w jakiś stopniu zafascynowane. Mamy koty odważne i waleczne, ale także takie, które bardziej zainteresowane są dobrym jedzonkiem i porządnym snem. Mamy kocie zabawy i jak się okazuje, nawet zaskakująco wielka magiczna moc jaką tutaj dysponują, nie zmienia istoty kotów jaką kojarzymy z prawdziwego świata. To również świetnie pokazano w serialu.

Jeśli chodzi o styl animacji, to prezentuje się on naprawdę fajnie, ale nie doszukujmy się pod tym względem żadnego arcydzieła. Średniowieczno-magiczna otoczka fabuły wypada bardzo fajnie. Nie brakuje akcji, którą odpowiednio tutaj zaznaczono wraz z kocimi zaklęciami. Tempo jest co prawda powolne, ale pasuje do opisywanego klimatu. No, a samo anime z łatwością przenosi nas do innego świata i ja w trakcie oglądania nie dbałem o to, że fabuła poszczególnych odcinków mogła rozwijać się powoli. Po prostu chciałem tam zostać jak najdłużej, nawet jeśli miałbym nie tylko się radować, ale także smucić, bo na takie momenty znalazło się tutaj miejsce (np. w przypadku starzejącego się kota, którego koniec jest coraz bliżej).

Dla mnie Neko to Ryuu to jedna z tegorocznych perełek. Niby nie ma tu rozbudowanej historii, niesamowitych zwrotów akcji, czy dramaturgii jak u Szekspira. Jest jednak świetne połączenie magii, humoru i kocio-ludzkich relacji, które w moich oczach wypada idealnie. Naprawdę szkoda, że to jedynie dwanaście odcinków, bo chciałoby się ich zobaczyć zdecydowanie więcej. Gorąco zachęcam was do sprawdzenia tej pozycji.

Ocena: 7,5/10

Leave a Reply