Przyznam wam szczerze, że nie trafiłem jeszcze na historyczne anime, które by mnie nie zainteresowało i zaintrygowało. Japończycy potrafią w bardzo ciekawy i wciągający sposób przedstawiać historię różnych zakątków świata i ich społeczności. Na pierwszym miejscu są tutaj u mnie Vinland Saga, czyli opowieść o wikingach, a także Golden Kamuy, czyli XX-wieczna pogoń za ukrytym złotem wpisana w historię Japonii. Teraz, do grona tych produkcji dołącza opowieść z mongolskich stepów – Tenmaku no Jaadugar.
Nie jest to tylko i wyłącznie pozycja, która przybliża nam kulturę, zwyczaje i historie wielkiej Mongolii. Wielkiej, bo akcja anime zabiera nas do XIII wieku, gdzie potomkowie Czyngis-Chana, kontynuują jego kampanię, podbijając kolejne tereny. Serial to jednak coś o wiele więcej. To opowieść o zemście, przetrwaniu, potędze wiedzy oraz silnych i odważnych kobietach.
Główną bohaterką tej historii, która najpierw zabiera nas do średniowiecznego Iranu, jest Sitara i to z jej perspektywy oglądamy kolejne wydarzenia. Dziewczyna zostaje sierotą, a przez to niewolnicą. Choć początkowo nie zdaje sobie z tego sprawy, ma jednak szczęście. Trafia bowiem do rodziny, która daje jej szansę na rozwój, pozwalając jej na naukę, a nie jedynie opiekę nad panią domu i obowiązki typu sprzątanie, pranie, itp. Dzięki wiedzy pozyskanej od uczonych i z ksiąg zaczyna dojrzewać. Wkrótce ta idylla zostaje jednak przerwana przez najazd Mongołów.
Sitara trafia do kolejnej niewoli, ale tutaj nie jest już tak miło i przyjemnie. Poprzysięga zemstę za zabicie jej pani i przybranej rodziny. Nie będzie to jednak proste. Musi nauczyć się zwyczajów i zachowań Mongołów, zrozumieć ich kulturę, ale także poznać bliżej liderów swoich ciemiężycieli. Przenosimy się do świata polityki i intryg, gdzie wspomniana przeze mnie wcześniej wiedza, zdecydowanie przyda się bohaterce. Na jej szczęście, znajdzie na swojej drodze nieoczekiwane sojuszniczki.

Początkowo byłem nieco sceptyczny wobec tego tytułu, ale to ze względu na jego oprawę wizualną. Nie jest ona bowiem bliska realizmowi i gdzieś to gryzło mi się z historyczną tematyką. Tak było jednak tylko na początku. Gdy zacząłem już oglądać anime, a zaczyna się od godzinnego odcinka specjalnego, pewna prostota tego stylu przypadła mi do gustu. Pozwala on bowiem wysunąć na pierwsze miejsce emocje Sitary i innych bohaterek, a one odgrywają tutaj istotną rolę. Poza tym ruchy są płynne, a kolorystyka niezwykle żywa. Jest coś magicznego w tej animacji, a ja zostałem przez nią oczarowany.
Bohaterowie i bohaterki zapadają nam w pamięć. Nie są nijacy, a poza tym noszą na swych barkach pewien emocjonalny bagaż. Wraz z kolejnymi odcinkami część z nich się rozwija. Nie stoją oni jedynie w miejscu. Ich uczucia i relacje są naturalne. Poza tym, świetnie zostały one wpasowane w historyczne tło tej opowieści, które jest równie fascynujące. Choć poznajemy ją z jednej perspektywy, niezbyt przyjemnej dla mongolskiego narodu, to podkreśla ona również jego mocne strony jak chociażby kwestie strategii i wojskowości.

Tempo jest tutaj bardzo dobre, a rozwijający się na przestrzeni kolejnych odcinków Tenmaku no Jaadugar plan Sitary i Töregene (szósta żona Ögedeja, drugiego wielkiego chana) jest wciągający i intrygujący. Jak ktoś narzeka na brak silnych kobiecych postaci w filmach i serialach, to zdecydowanie powinien obejrzeć ten tytuł. Oczywiście, nie wszystkim musi do gustu przypaść ta tematyka, ale jeśli już tak będzie, to jestem przekonany, że znajdziecie w tej historii jedną z najlepszych produkcji 2026 roku. Studio Science Saru ponownie dało czadu!
Ocena: 8/10
