Sporo animacji z gatunku isekai, które przenoszą bohatera do innego świata, często łatwo popada w pewien schemat. Nieraz jednak rozpoczynają się one od oryginalnego i ciekawego punktu wyjścia, który zachęca do dalszego oglądania. Czy właśnie z takich przypadkiem mamy do czynienia w najnowszym anime Netflixa, zatytułowanym Thunder 3? Sprawdźmy to.
Mamy sobie taki bardzo kreskówkowy świat. Taki, który można skojarzyć z wieloma komediowymi anime w stylu chibi. W sumie nie dzieje się tam nic nadzwyczajnego. Pewien nastolatek ma już dość naprzykrzającej mu się młodszej siostry, która nie chce się od niego odkleić i po prostu kocha swojego starszego brata. Jemu jednak inne rzeczy w głowie. Kumple, dziewczyny, gry. No i jeśli chodzi o te ostatnie, to właśnie jedna pożyczona od nauczyciela płytka sprawia, że po jej odtworzeniu Pyontarō Tezuka, Hiroshi Ochanomizu i Tsubame Azuma przenoszą się do innego świata!
Zanim chłopaki przechodzą przez tajemniczy portal, najpierw robi to jednak wspomniana siostra Pyontarō, Futaba wraz z ich psem. Tytułowa trójka postanawia ją odnaleźć, ale ów świat po drugiej stronie telewizora jest zupełnie inny niż się spodziewali, a przy tym bardzo realny. No i ten 1. sezon skupia się na próbach odnalezienia Futaby przez przyjaciół, co oczywiście nie następuje tak łatwo jakby sobie tego życzyli. Po drodze będą bowiem powstrzymywać inwazję kosmitów, a nawet odkryją, że w tym świecie dysponują supermocami!
Kreskówkowe, „chibi” ciała tytułowej trójki w realistycznym świecie równoległym dają im ogromną, niemal superbohaterską siłę (są praktycznie niezniszczalni i mogą demolować otoczenie). Jest to zarazem świetny motyw komediowy, no bo kto by się spodziewał takiej siły w tych maleńkich ciałkach, a zarazem daje on animatorom pole do popisu w kwestii scen akcji i totalnej rozpierduchy, która te ze sobą niosą. Zresztą, w ogóle styl animacji wypada tutaj naprawdę fajnie, łącząc dwie kontrastujące ze sobą rzeczywistości, choć czasem widać jego pewne mankamenty. Ja na dłuższą metę nie miałem problemów z wykorzystanym tu CGI, charakterystycznym dla wielu animacji Netflixa.

Problematyczne jest tutaj przede wszystkim tempo akcji. Ma się wrażenie, że bez sensu bohaterowie tkwią w jednym miejscu, choć wiedzą co mają do zrobienia. No i jakby za dużo tu skakania od naszej trójki do Futaby, później do buntowników z realistycznego, a następnie z powrotem do ich rodzin z chibi świata. Punkt wyjścia jest fajny, ale potem nie czułem się zaangażowany w tę historię i dostrzegałem więcej dystrakcji od głównego wątku, które zwyczajnie mnie nudziły. Sami bohaterowie nie wnoszą też zbyt wiele charyzmy do fabuły, nie ma między nimi jakichś wielkich różnic i po prostu nie są interesujący.
Poza tym, alternatywny świat i związany z nim wątek okupacji Ziemi przez kosmitów i rebelii prezentuje się naprawdę intrygująco. Do tego dochodzi fajny kontrast dwóch rzeczywistości. Problemem jest jednak tempo akcji. Pierwsze odcinki stanowią solidne wprowadzenie, ale potem serial nie może zdecydować się na jak wątek położyć większy nacisk i krąży od jednego do drugiego. Przez to tytułowa trójka odchodzi nieraz na bok, a przecież oni są tutaj największą atrakcją! To przekłada się również na niezbyt satysfakcjonujący, bo strasznie długo ciągnący się w czasie finał sezonu.

Thunder 3 miał potencjał, by stać się jednym z najbardziej oryginalnych i najciekawszych tytułów 2026 roku. Świetne kontrasty i zaskakująca trójka głównych bohaterów w roli głównej. Niestety, zbyt długie skupienie na pobocznych wątkach, nierówne tempo i animacja weryfikują 1. sezon serialu, a potencjał nie zostaje w pełni wykorzystany. Warto jednak mieć nadzieję, że niedociągnięcia uda się skutecznie poprawić w zapowiedzianym już 2. sezonie.
Ocena: 6/10
