Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation sezon 1. – recenzja anime

Japończykom podróże do innych światów się nie nudzą. Stąd gatunek Isekai co roku dostarcza przynajmniej kilku animowanych produkcji. Co jakiś czas niektóre z nich okazują się nawet być przebojami. Jednym z takich tytułów z ostatnich lat jest Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation.

Ta historia, oparta na serii light noveli, pod tym samym tytułem, nie zaczyna się specjalnie oryginalnie. Tak jak w wielu opowieściach z tego gatunku, główny bohater jest nieszczęśliwy, ale w akcie pewnego bohaterstwa ratuje dziewczynę spod kół auta, samemu poświęcając własne życie. Tylko, że nie umiera, lecz budzi się jako niemowlę. Na dodatek w zupełnie innym świecie, którego sekrety wraz z wiekiem odkrywa. Mamy tu elfy, demony, różnego rodzaju potwory, no i oczywiście magię, a sam bohater zachował wspomnienia (przynajmniej ich część) z poprzedniego życia. Tak więc, standardowy pakiet w świecie fantasy. Czym więc anime to wyróżnia się na tle bardzo dużej konkurencji, że zostało przebojem?

Początkowo, z odcinka na odcinek obserwujemy jak główny bohater, teraz znany jako Rudeus Greyrat, dorasta i odkrywa talent do magii, który rozwija. Już jako dziecko, w jego życiu pojawiają się istotne postaci. Najpierw nauczycielka, Roxy Migurdia, później przyjaciółka, półelfka Sylphiette, a następnie dokształcana przez niego Eris Boreas Greyrat, przyszła głowa jej rodziny (podobieństwo nazwisk nie jest przypadkowe). W ten sposób mija kilka epizodów, aż w końcu, nieoczekiwania następuje kataklizm, który rozdziela rodziny i przyjaciół, w ten sposób napędzając fabułę serialu. W 1. sezonie Rudeus stara się odeskortować Eris do rodzinnego domu, a także odnaleźć własną rodzinę.

Sezon został podzielony na dwie części (odcinki 1–11 na wiosnę i 12-24 jesienią). Z jednej strony skupiamy się na dzieciństwie i dorastaniu Rudeusa, a następnie nadany zostaje mu pewien cel, gdy musi przemierzyć wiele kontynentów i pokonać kolejne przeciwności losu, by wrócić do domu i bezpiecznie dostarczyć tam Eris. Po drodze zyskuje nowych sojuszników, a razem ze wspomnianą dziewczyną i napotkanym wojowniku owianych złą sławą Superdów, Ruijerdem, stają się zgraną ekipą i przechodzą kolejne przygody. Wykorzystano tutaj znany schemat, ale historia okazuje się być tak wciągająca, a bohaterowie tak barwni, że nie obniża on oceny serialu.

Przede wszystkim, trzeba zaznaczyć, że świat przedstawiony jest bardzo dopracowany. Widać różnice między kontynentami i królestwami. Nie da się również nie zauważyć jak zostały zainspirowane rzeczywistymi państwami, czy kulturami. Samo otoczenie jest bardzo różnorodne, bo odwiedzamy pustkowia zamieszkane przez potwory, spokojną wieś, a także zatłoczone, wielkie miasta. Wszystkie te krajobrazy prezentują się bardzo fajnie, a przede wszystkim barwnie, ale to nie wszystko. Już w tym 1. sezonie, w przejrzysty i zrozumiały sposób są nam wykładane podstawy magii, walki, różnych ras i relacji między nimi, umiejętnie łącząc je z przygodami naszych bohaterów. Gdy w danym odcinku zastanawiamy się nad czymś, to często nie czekamy długo by poznać wyjaśnienie. Co nie znaczy, że nie brakuje tutaj tajemnic i absolutnie wszystko zostaje nam zdradzone na przestrzeni 24. odcinków.

Studio Bind, dla którego był to debiutancki projekt, wykonało kawał dobrej roboty przy animacji. Nie porównywałbym pod tym względem Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation do największych hitów fantasy, ale to jest 1. sezon, studio debiutuje i ma czas by stworzyć coś jeszcze bardziej niesamowitego w niedalekiej przyszłości, przebijając różne przeboje. Efekty magii, choreografia walk, detale tła i ekspresje postaci stoją jednak na świetnym poziomie i pewne niedociągnięcia w animacji zdarzają się rzadko. Najważniejsze jest to, że udaje się tutaj stworzyć niesamowity, unikalny klimat, który stanowi największą siłę serialu, dla mnie, stawiając go w tym aspekcie na równi z Frieren. U kresu drogi.

Oczywiście, swoją cegiełkę do sukcesu animacji dokładają wspomniani wcześniej bohaterowie. Fakt, że Rudeus zachował swoje wspomnienia z poprzedniego życia nadaje jego postaci głębi. Jesteśmy ciekawi jak te doświadczenia wpłyną na jego decyzje i przyszłość, ale to nie wszystko, co bohater ma nam do zaoferowania. Dochodzi jeszcze pewna, sprośna część jego osobowości, za sprawą od niemowlęctwa jest zainteresowany zaglądaniem pod spódnice i za biustonosza kobiet, zaczynając od matki, przez gospodynię, aż po jego nauczycielkę, a później też Eris. Ten komediowy element fajnie uzupełnia się w jego przypadku z dramatyczną przeszłością.

Na Rudeusie serial się nie kończy. Mamy tutaj Eris o wybuchowej osobowości, zazwyczaj kłócącą się z głównym bohaterem i powściągającą jego zboczone myśli. Z kolei Ruijerd to ostoja spokoju, ale zarazem mógłby zabić samym spojrzeniem i ma bardzo silnie zakorzenione zasady związane z zabijaniem złych osób. Jest przy tym opiekuńczy dla wspomnianej wyżej dwójki, będąc dla nich swego rodzaju zastępczym rodzicem w trakcie podróży, a zarazem nauczycielem. Trójka bardzo fajnie się uzupełnia i każde z nich ma nam coś ciekawego do zaoferowania, zarówno jeśli chodzi o rozrywkę jak i refleksyjne wątki związane z ich osobistymi dramatami i przeżyciami.

Pod względem humoru, anime robi doskonały użytek ze sprośnych myśli Rudeusa, odpowiednio akcentując w konkretnych scenach jego upodobania i walory płci pięknej. Do tego, w niemal każdym odcinku akcji mamy co nie miara, od spektakularnych walk w różnych stylach, przez magiczne popisy Rudeusa, aż po ratowanie niewolników, pościgi, czy ucieczki. Być może, nie każdemu przypasuje jednak dosyć spokojne tempo rozwoju fabuły w poszczególnych epizodach. Zwłaszcza na początku jest wolniejsze, bardziej skupione na postaciach, relacjach i codziennym życiu. Dla mnie, naprawdę dobrze pasuje jednak do historii, tworzy charakterystyczny klimat serialu, a poza tym, po krótkim czasie wiedziałem, że nie chcę szybko rozstawać się z tą produkcją.

W każdym momencie ta historia potrafi pchnąć fabułę w zaskakującym kierunku. Konkretne wątki idą do przodu, bohaterowie się rozwijają i dorastają, mijają miesiące, a nawet lata, a nagle może pojawić się ktoś niebezpieczny lub nastąpić kolejna katastrofa i priorytety zaczynają się zmieniać, a historia zyskuje nowe warstwy. Ta nieprzewidywalność wyrastająca ze schematu wielu odcinków w połączeniu ze wspomnianymi przeze mnie scenami akcji, stylem animacji, postaciami i klimatem. sprawia że ciężko oderwać się od serialu. Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation to wyjątkowo angażujące anime i już teraz nie mogę się doczekać by sprawdzić kolejny sezon, skoro 1. jest tak dobry!

Ocena: 8/10

Leave a Reply