„Długa noc” – Jeden wieczór może zmienić całe życie

W czasach, gdy w telewizji rządzą smoki i superbohaterowie, HBO postanowiło wrócić do korzeni i zaserwować nam coś innego od dzisiejszej rozrywki. Brutalność i seks odeszły w niepamięć, a w pierwszym szeregu postawiono na tajemnicę, ciężki ale wciągający klimat, a to wszystko w Nowym Jorku. To była naprawdę „Długa noc”.

Fabuła serialu skupia się na Nasirze Khanie, studencie z pakistańskiej rodziny, który wychował się w Queens. Wielka chęć wzięcia udziału w imprezie oraz seria niefortunnych zdarzeń, a przede wszystkim spotkanie z nieznajomą, doprowadza do tego, że jednej nocy jego życie zostaje wywrócone do góry nogami. Bohater wplątuje się bowiem w morderstwo, a wszystkie dowody wskazują na jego winę. Jest jednak pewien szczegół. Chłopak nie pamięta, aby cokolwiek złego uczynił. 

Morderstwo, które jest punktem wyjścia, pozwala na wprowadzenie kolejnych postaci, na czele z Jackem Stonem, świetnie sportretowanym przez Johna Turturro. Serial przez długi czas nie był realizowany, choć bardzo naciskał na to James Gandolfini, gwiazda „Rodziny Soprano”, który miał wcielić się właśnie w rolę prawnika. Następnie w wyniku śmierci aktora, jego miejsce zajął Robert de Niro, ale wobec innych zobowiązań zmuszony był opuścić projekt. Na szczęście ten, po kilku latach udało się wcielić w życie.

Bohaterowie serialu mają jedną cechę wspólną, każdy z nich ma swoją motywację i dba o swój interes. Jack Stone widzi w Nasirze okazję do zarobienia, policjanci z patrolu chcą jak najszybciej wrócić do domu, sierżant Box, który prowadzi śledztwo, chce zakończyć je tuż przed pójściem na emeryturę, a pani prokurator chce po prostu wsadzić „Naza” do więzienia. Z czasem jednak ich postępowanie ulega zmianie.

Z początku może się wydawać, że „Długa noc” to po prostu dobry kryminał, utrzymany w mrocznej atmosferze brutalnego morderstwa i tak właśnie jest. Z innej strony można stwierdzić, że jest to świetna prezentacja tego jak działa amerykański wymiar sprawiedliwości w takich przypadkach. Po obejrzeniu pierwszych odcinków można jednak śmiało stwierdzić, że jest to również, a może przede wszystkim, serial o tym jak człowiek może się zmienić, choćby był niewinny.

Obok Johna Turturro, na największe uznanie zasługuje Riz Ahmed (za tę rolę otrzymał nagrodę Emmy), który wcielił się w Khana. Jego kreacji nie brakuje dojrzałości oraz zagadkowości. W dużym stopniu pomógł w tym Michael Kenneth Williams, znany choćby z „Zakazanego Imperium”, który odegrał rolę Freddiego, szefa jednego z gangów, który ląduje z Nasirem w więzieniu i prowadzi go przez jego nowe życie.

Mogłoby się wydawać, że filmów z Nowym Jorkiem w tle nakręcono już miliony i nic już nie da się z niego wyciągnąć, ale także tutaj ważnym elementem fabuły jest miasto. Twórcy chcą pokazać nam te jego części, w których wolelibyśmy się nie znaleźć i pieczołowicie się na nich skupiają.
Co ważne, żaden z bohaterów tak naprawdę nie owija w bawełnę. Nie licząc kwestii zagadkowego morderstwa, wszystko wyłożone jest jak na tacy. Z każdym odcinkiem napięcie narasta, a widz nie ma pojęcia czy Nasir to zrobił i czy zostanie skazany. Co może niektórych znudzić, to tempo akcji. Nie jest to serial sensacyjny, pełen pościgów i walk. Powoli, przez osiem godziny, serwowane jest studium morderstwa i droga młodego chłopaka przez mękę, przynajmniej z początku.

Sukces serialu nie powinien dziwić. Odpowiadają bowiem za niego Richard Price oraz Steven Zaillian. Ten pierwszy współtworzył hit HBO „Prawo ulicy”. Drugi pracował z kolei przy takich filmach jak „Moneyball”, „Dziewczyna z tatuażem” czy „Przebudzenia”. Panowie postarali się żeby każdy szczegół został dopięty na ostatni guzik.

Według mnie, osiem odcinków to niezbyt wygórowana ilość i każdy może raz obejrzeć „Długą noc”, nie tracąc przy tym zbyt wiele czasu. Samo zakończenie może niektórych rozczarować, ale jest to limitowana seria, więc wszystko zostaje dopięte w jedną spójną całość. Serial to dobra odmiana dla tego co zazwyczaj serwuje nam HBO. Nie zobaczycie tam epickich walki, graczy futbolu amerykańskiego, pani wiceprezydent czy geniuszy z Sillicon Valley i choćby dlatego warto zostawić sobie trochę wolnego czasu i spędzić razem z HBO długą noc.

Ocena: 9/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s