„Pokój” (2015) – Małe może być naprawdę wielkie

Właśnie miałem okazję obejrzeć film pt. „Pokój”. Jedna z oscarowych rewelacji zapowiadała się dla mnie jako film poważny, a przez tę powagę może nawet nudny. Na szczęście się myliłem.

„Pokój” to adaptacja powieści Emmy Donaghue o tym samym tytule. Opowiada historię pięcioletniego Jacka i jego mamy uwięzionych w niewielkim pomieszczeniu, które nazywają pokojem. Z początku chłopiec nie wie o istniejącym na zewnątrz świecie. Jak sam mówi, gdy miał cztery lata nie wiedział nic, gdy skończył pięć wiedział już wszystko.

Historia może wydawać się nieprawdopodobna. Matka uwięziona z dzieckiem. Przecież nikt normalny by czegoś takiego nie zrobił. Jednak prawda jest taka, że filmy służą przecież jako swego rodzaju katalizator dla tematów skrajnych, o których na co dzień byśmy nie pomyśleli. Po prostu wywołują dyskusję. W tym przypadku chodzi o macierzyństwo i poznawanie świata.

Młody Jack, świetnie zagrany przez czarującego Jacoba Tremblaya, uczy się wszystkiego w specyficzny sposób. W końcu znajduje się w specyficznej sytuacji. Trzeba jednak zaznaczyć, że dla dziecka jest to normalność, nie uważa, że coś jest nie tak, a matka aż do piątego roku życia trzyma go w niewiedzy o stanie rzeczy. Robi to oczywiście żeby go chronić.

Brie Larson wcielająca się w matkę w pełni poświęciła się swojej roli. Musiała nie tylko zagrać osobę mentalnie zniszczoną przez porwanie i bycie przetrzymywaną razem z dzieckiem w szopie, ale przede wszystkim opiekunkę, która jest jedyną podporą dla rosnącego syna. Jak najbardziej zasłużenie otrzymała nagrodę Akademii za przedstawiony w filmie portret.

Czas na SPOILERY! Film dzieli się na dwie części. Pierwsza dzieje się w tytułowym pokoju, druga opowiada o wydarzeniach, które mają miejsce po jego opuszczeniu. Spokojnie można by zrobić z tego dwa różne filmy, oba bardzo dobre. Oczywiście ta dwoistość może się komuś nie spodobać. Aż do momentu uwolnienia matki i syna, napięcie cały czas rośnie, widz zastanawia się czy kiedykolwiek opuszczą to miejsce. Gdy im się udaje, to napięcie opada, a to dopiero połowa filmu.

W drugiej części obserwujemy jak matka, Joy mierzy się z powrotem do rzeczywistości, a jej syn otwiera się na ogromny świat, który przed nim stoi. Tak więc reżyser nie tylko dzieli film na dwie połówki, ale dodatkowo w każdej z nich główni bohaterowie walczą z innymi problemami. Lenny Abrahamson świetnie podróżuje przez malutkie obszary pokoju, żeby później pokazać nam otwarte przestrzeni i pierwsze kroki Jacka w świecie.

Przeczuwałem, że film będzie bardzo poważny i w pewnym sensie był. Nie spodziewałem się jednak tak optymistycznego i pogodnego przesłania. Abrahamson próbuje nam przekazać następujące przesłanie: w świecie jest wiele niesprawiedliwości i zła, a niewinni cierpią. Nie należy się jednak poddawać. Z drugiej strony autor wskazuje na istotę relacji matki i syna. Jack dorasta bez ojca, a matka jest dla niego całym światem. Z czasem jednak jego świat się powiększa, a Joy musi dać mu wolność. Najlepiej podsumuje to fragment ich rozmowy:

Joy: Nie jestem wystarczająco dobrą matką.
Jack: Ale jesteś matką.

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s