„Formuła 1: Jazda o życie” sezon 1. i 2. – Więcej niż tylko wyścigi

Przez lata zastanawiałem się co ciekawego ludzie widzą w wyścigach Formuły 1. Superszybkie bolidy jadące kilkadziesiąt okrążeń wokół toru, tak przez długi czas postrzegałem tę dyscyplinę sportu. Dopiero niedawno, gdy trafiłem na biografię Ayrtona Senny, a następnie na film „Wyścig” Rona Howarda moje zdanie zaczęło się zmieniać. Dziś chciałbym wam opowiedzieć o produkcji, która sprawiła, że kompletnie dałem się wciągnąć w niezwykły świat najszybszych wyścigów świata.

Tytuł, o którym myślę, to „Formuła 1: Jazda o życie”. Jest to liczący sobie jak na razie dwa 10-odcinkowe sezony oryginalny serial dokumentalny Netflixa. Zabiera on widza za kulisy wyścigów, zdradzając wiele tajemnic, przybliżając sylwetki poszczególnych kierowców oraz ich teamów, a przede wszystkim obrazując zasady jakimi rządzi się ten sport.

Każdy odcinek skupia się na jakiejś historii, jakimś teamie, jakimś zawodniku. Co ciekawe, autorzy poświęcają tyle samo miejsca i czasu zarówno najbardziej utytułowanym zespołom, tym które starają się powrócić na szczyt po latach posuchy oraz kierowcom, którzy dopiero przebijają się do elity.

Można by pomyśleć, że jest to serial skierowany w szczególności do pasjonatów Formuły 1, ale jego twórcy (m. in. James Gay-Rees, Paul Martin i Sophie Todd) w bardzo przystępny i klarowny sposób opowiadają o podstawach funkcjonowania wyścigów, często nawiązując do ich historii, a tym samym przedstawiając obraz ich rozwoju, który miał miejsce przez ostatnie kilkadziesiąt lat.

Tym co najbardziej zafascynowało mnie w Formule 1 za sprawą dokumentu Netflixa jest rywalizacja. Rywalizacja między zespołami oraz rywalizacja między kierowcami – nawet w obrębie jednego teamu – która potrafi być naprawdę zacięta. Emocje towarzyszące tym zmaganiom wręcz wylewają się z ekranu. Twórcy uchwycili bohaterów zarówno w momentach zwycięskich jak i tych, które wiążą się z negatywnymi odczuciami. Co więcej, w trakcie wielu wywiadów czuć szczerość, a sportowcy, kierownicy teamów i wszystkie zaangażowane osoby nie gryzą się w język, często wbijając szpilki w swoich przeciwników.

Tytuł serialu jest nieprzypadkowy. Po pierwsze, odnosi się on do faktu, że wyścigi bolidów są niezwykle niebezpieczne. Kierowcy ryzykują swoim życiem i nawet przy zachowaniu pełnej koncentracji oraz idealnej jeździe mogą stać się częścią kraksy i odnieść stały uszczerbek na zdrowiu. Maszyny, co zostało zresztą nakreślone w jednym z odcinków, są konstruowane w taki sposób by zapewnić jak największą prędkość, a często ma to miejsce kosztem zabezpieczeń.

Po drugie, tytuł odnosi się również do elitarności tych wyścigów. Jeden zły dzień, jeden słabszy wyścig może sprawić, że dany kierowca już nigdy nie zasiądzie w bolidzie Formuły 1! Sam dokument daje nam przykłady osób, które dostały ogromną szansę i ją zaprzepaściły przez co ich powrót do zawodów stanął pod znakiem zapytania. Jakże niewielka jest granica między sukcesem, a porażką!

Wracając już do samej formy serialu. Pierwszy sezon przedstawia nam sezon 2018, a drugi sezon 2019 Formuły 1. Odcinki nie kierują się chronologią Grand Prix, a kręcą się wokół określonego tematu, zawodnika, zespołu, nierzadko skacząc od jednych zawodów do następnych. To sprawia, że osoby nie śledzące na bieżąco tego sportu mogą z początku poczuć się nieco zagubieni.

Ciężko jest ocenić którykolwiek z sezonów jako lepszy od drugiego. Ja traktuję tę serię jako jedną całość, do której co jakiś czas dodawane są kolejne historie. Zresztą, w ciągu 10 odcinków twórcom nie udało się opowiedzieć o każdym zespole. By dać przykład, dopiero w drugim sezonie poświęcono czas najlepszemu teamowi ostatnich lat, czyli Mercedesowi i sześciokrotnemu mistrzowi świata, Lewisowi Hamiltonowi, a w pierwszej serii większy akcent postawiono na debiutantów.

„Formuła 1: Jazda o życie”, to dokument wypełniony pasją. Pasją, która udzieliła mi się jako widzowi i przekonała mnie by dać szansę tej dyscyplinie sportu. Szczegółowość z jaką opowiadane są zdarzenia z poszczególnych Grand Prix oraz wszystko to, co działo się pomiędzy nimi, robi ogromne wrażenie. Ani przez chwilę nie czułem się znudzony, choć jak wspominałem na samym początku, Formuła 1 nie była dla mnie interesującym sportem. Skoro taki laik jak ja dał się wciągnąć, to wy też możecie!

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s