„Pokemon Indigo League” – Początek pięknej przygody z kieszonkowymi stworkami

Ostatnio wspominałem sobie stare dobre czasy i postanowiłem wrócić do serii, na której się wychowałem. Musiałem cofnąć się w czasie o całe dziewiętnaście lat. Wszystko zaczęło się we wrześniu 2000 r. gdy stacja Polsat wyemitowała pierwszy odcinek anime „Pokemon”. Szybko dałem się wciągnąć i chciałem złapać je wszystkie!

Fani wiedzą, że kieszonkowe stworki zadebiutowały w grach na konsolę Game Boy Color – Pokemon Red i Pokemon Blue. Jako dzieciak nie wiedziałem jednak o grze, dopóki anime nie stało się w Polsce popularne. Dopiero po jakimś czasie dowiedziałem się, że istnieje gra – swoją drogą świetna – ale tym razem chciałbym skupić się na pierwszym sezonie serialu, opowiedzieć wam o moich wrażeniach z dzieciństwa, o tym jak oceniam serię dziś i jakie dziwności i głupotki dostrzegam, a na które kiedyś nie zwracałem uwagi. Zapraszam.

Zacznijmy od tego, o czym właściwie jest ten serial. Opowiada on historię Asha, 10-latka, który rozpoczyna swoją podróż i chce zostać największym mistrzem Pokemon. W trakcie swojej drogi poznaje nowych przyjaciół, łapie kolejne stworki oraz zdobywa odznaki, które mają później pozwolić mu uczestniczyć w lidze Pokemon.

Pamiętam, że już pierwszy odcinek był dla mnie bardzo specjalny i to nie tylko ze względu na fakt, że świat Pokemonów prezentował się niesamowicie, ale także przez niezwykłe relacje między stworkami, a ich właścicielami, na czele z Ashem i Pikachu. Nie brakowało wzruszenia i szczerze powiedziawszy, nawet dzisiaj łza kręci mi się w oku gdy oglądam powtórki wybranych odcinków.

W gruncie rzeczy można powiedzieć, że Pokemon to serial komediowy. Humoru jest tu bowiem co nie miara. Dostarczają go charakterystyczne postacie oraz stworki, mnóstwo sucharów, a także zabawne fabuły poszczególnych epizodów. Kto nie śmiał się gdy Pikachu elektryzował Asha i gdy z początku miał na niego zupełnie wywalone? Albo oglądając co odcinek jak Zespół R kompromituje się i zbiera bęcki od dzieciaków? I nie zapominajmy o ciągłym zakochiwaniu się Brocka w co ładniejszych dziewczynach!

Pokemonów jest 151. Wiele z nich przypomina zwierzęta, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Rattata to szczurek, Meowth to kot, a Growlithe to pies. Myślę, że te wizerunki pierwszych stworków tak bardzo przemawiają do widza, bo łatwo kojarzą nam się z prawdziwym światem, bo wiele osób ma własne zwierzaki, a w pewnym sensie tym właśnie są Pokemony.

Siła tej pierwszej generacji Pokemonów tkwi w prostocie. Jeśli dokładniej przyjrzeć się niektórym z nich, zauważymy że nie wymagały one ogromnego wysiłku artystycznego. Spójrzcie choćby na Ditto, który jest małą galaretką albo na Digletta, który jest główką wystającą z ziemi. Ta prostota działa jednak na naszą wyobraźnię i jesteśmy w stanie uwierzyć, że sami moglibyśmy stworzyć takie stworki.

Siła anime są jej charakterystyczni bohaterowie. Ash, który czasem bywa zarozumiały i zbyt pewny siebie, jest świetnym dzieciakiem, a w głębi serca bardzo zależy mu na jego przyjaciołach. Misty też jest zadziorna, nie da sobie w kaszę dmuchać, a jej kłótnie z Ashem to prawdziwe złoto. No, a Brock to genialny opiekun, dojrzały gość i trochę erotoman. 

Do tego dochodzi jeszcze Zespół R, bez którego wybryków seria mogła wyglądać zupełnie inaczej. Jessie, James i Meowth. Zależy im na kasie, sławie oraz przypodobaniu się szefowi. Jednocześnie każde z nich ma swoje „małe” wady, które czynią ich mieszanką wybuchową.

Poza tym pojawia się także mnóstwo postaci epizodycznych, a każda jest z krwi i kości. Jedni potrafią mieć złote serce, inni są źli do szpiku kości, a pomimo tego fantastycznego świata, to wszystko wydaje się być bardzo wiarygodne!

Pierwszy sezon Pokemonów, to niezapomniana czołówka i piosenka o marzeniu. W jej trakcie oglądamy bohaterów, same Pokemony i mnóstwo akcji, a jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że relacja między człowiekiem, a Pokemonem może pomóc nam zmienić świat na lepsze. W angielskiej wersji językowej piosenkę śpiewa John Loeffler, a w polskiej Janusz Radek i w obu wykonaniach jest ona świetna.

Pokemony, to także mnóstwo melodii w trakcie samego odcinka. Część muzyki pochodzi z samej gry i została odpowiednio podrasowana na potrzeby serialu, a część jest oryginalna. Każdy utwór świetnie pasuje do danej sytuacji, podkreślając chwile wzruszenia, śmiechu, czy powagi. To po prostu jest jedno z tych anime, w których wszystko wydaje się być na swoim miejscu.

Jest kilka rzeczy, nad którymi dorosła osoba musi się zastanowić, oglądając Pokemon. Po pierwsze, gdzie są zwierzęta? Bohaterowie od czasu do czasu wspominają, że zjedliby hamburgera czy pizzę i boję się pomyśleć, że niezbędne mięso pochodzi od Pokemonów skoro normalnych zwierząt tam nie widać.

A co powiedzieć o tym, że matka puszcza swojego dziesięcioletniego syna w samodzielną podróż po świecie? Oczywiście dobrze o niego zadbała, a Ash po drodze spotyka wspierających go przyjaciół, ale sama idea jest co najmniej kontrowersyjna. No, a sam dzieciak nie chodzi nawet do szkoły! Wyobraźcie sobie, że wasze dziecko, co kilka dni śpi samo w lesie pełnym groźnych istot!

Zawsze zastanawiał mnie także wiecznie napalony Brock. W jego przypadku zrozumiałem jednak, że młody chłopak, który całe swoje życie mieszkał w jednym małym miasteczku, opiekując się swoim młodszym rodzeństwem, uwolniony od tych zobowiązań mógł podkochiwać się w każdej ślicznotce.

Jest ich mnóstwo. Zacznijmy od samego języka. Większość nazw miast, imion bohaterów i nazw bohaterów została przetłumaczona z języka japońskiego. Pikachu, to jeden z nielicznych stworków, który przetrwał bez żadnych zmian.

Ash – Satoshi Brock – Takeshi Misty – Katsumi Abra – Casey Magmar – Boober Venonat – Kongpang

Jeśli chodzi o ilość odcinków pierwszego sezonu anime, to było ich 85. Poza Japonią nie wytransmitowano jednak trzech z nich. Najbardziej popularna jest historia związana z epizodem o Porygonie, który swego czasu wywołał w Kraju Kwitnącej Wiśni mnóstwo ataków epilepsji u najmłodszych widzów, przez co od tamtej pory przed każdym odcinkiem wyświetlana jest tam ostrzeżenie oraz wiadomość o odpowiednim oświetleniu pomieszczenia i zachowaniu odległości od ekranu.

W Polsce, pierwszą serię obejrzycie na Netflix, choć dostępne są tam tylko 52 epizody. Dodatkowo brakuje tam kultowego, polskiego dubbingu, a do wyboru macie tylko polskie napisy. Nie bójcie się jednak, bo wszystkie odcinki w anglojęzycznej wersji możecie obejrzeć na stronie Pokemon.com w zakładce Pokemon TV.

Pod każdym względem pierwszy sezon Pokemon bardzo dobrze się trzyma pomimo upływu lat. To nadal jest najlepszy i najciekawszy sezon w historii serii. Nadal ogląda się to z ekscytacją i wypiekami na twarzy i nie da się nie zauważyć edukacyjnego waloru animacji. Porusza ona bowiem tematy przyjaźni, miłości, czy odpowiedzialności. Polecam każdemu, kto nie miał jeszcze z Pokemonami do czynienia, a także wszystkim, którzy wychowali się na serii.

Ocena: 9/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s