„Star Wars Resistance” sezon 1. – Poznajcie przystań dla gwiezdnych pilotów

Od czasu przejęcia przez Disneya marki Star Wars pojawiły się nie tylko kolejne części gwiezdnej sagi, ale także sporo nowych produkcji telewizyjnych. Od serialu „Gwiezdne Wojny: Rebelianci”, przez mnóstwo animacji LEGO, aż po krótsze formy takie jak „Star Wars: Forces of Destiny”. W zeszłym roku do tego grona dołączył tytuł, który wywołał mieszane uczucia wśród wielu fanów, a mowa o „Star Wars: Resistance”.

Premiera serialu miała miejsce w październiku ubiegłego roku. W Stanach Zjednoczonych wyemitowano już wszystkie 20 odcinków pierwszego sezonu (wiadomo już, że będzie drugi), a w Polsce powoli zmierza on do końca. Wszystkie epizody obejrzycie na antenie Disney XD.

Akcja serialu toczy się jakieś sześć miesięcy przed wydarzeniami z filmu „Gwiezdne Wojny Przebudzenie Mocy”, a jej głównym bohaterem jest młody pilot Nowej Republiki, Kazuda Xiono. Zostaje on zrekrutowany przez Ruch Oporu, a następnie trafia na stację Colossus znajdującą się na wodnej planecie Castillon. Tam, wśród śmietanki jednych z najlepszych pilotów w galaktyce, ma dowiedzieć się kto pracuje dla Najwyższego Porządku.

Fabuła brzmi bardzo ciekawie przede wszystkim ze względu na fakt, że nie mieliśmy jeszcze bliżej do czynienia z tą częścią kosmosu, a szczególnie z pilotami, którzy często stanowili ważne ogniwo gwiezdnej sagi, ale nie poświęcano im zbyt wiele czasu. 

Widzowie, podobnie jak Kaz, trafiają zatem w zupełnie nowe otoczenie, do tej pory nie eksplorowane w gwiezdnym uniwersum. Są piloci, są sprzedawcy części, złomiarze i mechanicy. Jest też oczywiście kantyna. Przykrywką dla naszego bohatera jest warsztat Jareka Yeagera, który co nieco o walce z siłami zła już wie.

Nowe miejsce, to także nowe bohaterowie, a jest tu ich mnóstwo. Są znane nam rasy jak choćby Rodianie, Twi’lekowie, no i oczywiście ludzie, ale trafiają się również kosmici, których do tej pory mogliście nie mieć okazji zaobserwować, np. rasa Gilliand czy Gozzo. Są też postacie, łączące całość z najnowszymi filmami Star Wars, czyli BB-8 i Poe Dameron (głosu użyczył mu sam Oscar Isaac!) oraz żołnierze Najwyższego Porządku. No i jeszcze przeróżne statki! Jest czym i kim nacieszyć oczy.

Większość odcinków opowiada oddzielne historie, które mają miejsce na stacji Colossus. Z czasem wyodrębniają się jednak dwa wątki przewodnie. Pierwszym jest pojawienie się kosmicznych piratów, a drugim współpraca kapitana Dozy z Najwyższym Porządkiem. Bohaterowie nie stoją jednak w miejscu, a z każdym epizodem poznajemy ich coraz lepiej, nawet jeśli ich przygody szybko się kończą. Generalnie jest w czym wybierać.

Słyszałem wiele głosów niezadowolenia ze względu na rodzaj animacji jaki oglądamy w „Star Wars Resistance”. Jest on inspirowany japońskim anime, ale posiada domieszkę disneyowskiej animacji cyfrowej. Mi to zupełnie nie przeszkadza, tym bardziej, że nie widzieliśmy jeszcze Gwiezdnych Wojen w takiej odsłonie, a osłodą dla wszystkich malkontentów powinien być fakt, że za serial odpowiada Dave Filoni, czyli naczelny twórca kreskówek spod szyldu Star Wars.

Niektórzy wydają się mieć problem z faktem, że serial jest skierowany głównie do najmłodszych widzów, co przejawia się w jego pogodniejszym i weselszym tonie niż „Wojny Klonów”, czy „Rebelianci”. Tej komedii jest rzeczywiście bardzo dużo. Dość powiedzieć, że Kaz jest prawdopodobnie największym fajtłapą w galaktyce tuż za Jar-Jar Binksem. Czasem ten ton i niefrasobliwość głównego bohatera psują niektóre epizody o potencjale na mroczne historie. 

W zasadzie w każdym odcinku musi mieć miejsce scenka, w której Kaz się wywala albo coś psuje, albo z własnej głupoty wpada w tarapaty. Do tego nie jest on jedynym bohaterem o tak komediowym wydźwięku. Jest też Neeku, który często dosłownie interpretuje słowa innych czy lubiący sobie pożartować i mający wywalone na wszystko sprzedawcy Flix i Orka. Mnie ta ilość humoru troszkę przerosła i odbiła się na moim odbiorze serialu.

Zakończenie pierwszego sezonu zwiastuje zupełnie nieznany, nowy kierunek w jakim serial może podążyć. W niektórych epizodach twórcy zdążyli nam zademonstrować, że jest tu miejsce na więcej mroku i powagi jak choćby we wspomnianym wyżej finale, tym bardziej że związku z Epizodem VII są coraz większe, ale nie będę wam niczego spoilerował. Powiem tylko, że zapowiedziano już sezonu drugi, który będzie miał premierę jesienią tego roku.

Świetnie bawiłem się oglądając pierwszą serię „Star Wars Resistance”. Świetnie bawić się powinni także ci starsi fani, tym bardziej jeśli mają okazję oglądać kolejne odcinki w towarzystwie swojego potomstwa, bo „Gwiezdne Wojny: Ruch Oporu” to idealna pozycja familijna, która sprawi dużo frajdy najmłodszym i jest w stanie zaspokoić najzagorzalszych fanatyków sagi. Wystarczy, że otworzycie się na nowe przygody, nowych bohaterów, a czasami odrobinę przymrużycie oczy. Polecam wam z ręką na sercu.

Ocena: 7/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s