„Superman: The Animated Series” – Człowiek ze Stali w najlepszym wydaniu

Superman, to jedna z tych komiksowych postaci, które od dawna pozostawiają wiele do życzenia jeśli chodzi o jego aktorskie wcielenia. Od dawna nie udało się zrobić filmu o człowieku ze stali, który zadowoliłby zarówno fanów jak  krytykę. Inaczej jest jednak z animacjami i o jednej z nich chciałbym wam dziś opowiedzieć.

Cofamy się do 1996 r. Na fali popularności serialu „Batman: The Animated Series”, Warner Bros. Animation postanowiło zwrócić swoją uwagę na kolejną kultową postać z uniwersum DC i w ten sposób doczekaliśmy się serii „Superman: The Animated Series”, na którą składają się trzy sezony i 54 odcinki przygód ostatniego syna Kryptonu.

Zaczynamy od trzyodcinkowego wstępu, który przedstawia nam co stało się z Kryptonem, jak główny bohater trafił na Ziemię oraz początek jego superbohaterskiej kariery. Następnie przyglądamy się zmaganiom Supermana z kolejnymi złoczyńcami, wśród których znaleźli się jego najbardziej znani rywale jak Lex Luthor, Bizarro, czy Darkseid, ale także ci mniej popularni, by wspomnieć choćby o Livewire czy Volcanie.

Od samego początku można dostrzec, że animacja znalazła równowagę między wątkami komediowymi i dramatycznymi. Ponadto, główny bohater nie został przedstawiony jako ideał. Superman nie jest niezniszczalny, nie pokonuje z łatwością każdego przeciwnika i nie wstydzi się poprosić o pomoc innych, co czyni z niego postać, z którą widzowie mogą lepiej się utożsamić. Kal-El dysponuje wieloma mocami, ale widać, że musi wkładać sporo sił oraz swojego intelektu by rozprawić się ze złoczyńcami, czego według mnie nie dało się zbytnio odczuć w ostatnich filmach kinowych.

Serial powstawał w latach 90. więc dziś może nie być najpiękniejszą animacją, ale wówczas stał pod tym względem na bardzo wysokim poziomie, dorównując choćby wspomnianemu wcześniej Batmanowi. Wrażenie robi Metropolis, łączące w sobie styl lat 90. i futurystyczny wygląd, a niemal każda postać, która pojawia się na ekranie zapada w pamięć widza. Klimat animacji świetnie oddaje intro z motywem przewodnim, patetyczne i optymistyczne jednocześnie. 

Zdecydowanie najlepszy jest według mnie sezon pierwszy, który odkrywa kolejne moce oraz cechy charakteru bohatera, wprowadza jego przeciwników, a także nakreśla większe wątki, które powrócą w przyszłości, związane choćby z pojawieniem się Brainiaca (w tej wersji jest odpowiedzialny za zagładę Kryptonu) czy planowany najazd Darkseida na Ziemię. Odcinki potrafią bawić i trzymać w napięciu, przede wszystkim zaś czuć optymistyczny ton serialu, nawet w trudnych i ciężkich chwilach.

Wraz z drugim sezonem coś się jednak popsuło, a do fabuły wkradło się nieco chaosu. Z początku struktura serialu jest taka jak w pierwszej serii, ale powoli widać, że albo twórcom brakuje pomysłów, albo ograniczono ich możliwości. W tym sezonie wielu złoczyńców pojawia się co najmniej dwa razy, co mnie zaskoczyło, a w pewnym momencie zaczęło nużyć. Dopiero co Superman zmierzył się z Livewire, a ta za chwilę powróciła. Podobnie było z Parasite czy Metallo. Na szczęście te problemy zostały zrekompensowane widzowi pojawieniem się znanych partnerów Człowieka ze Stali oraz głębszymi, bardziej rozbudowanymi historiami, np. w przypadku pojawienia się Batmana w Metropolis.

Mam wrażenie, że serial skończył się zbyt szybko, tym bardziej, że jego zakończenie zwiastowało nieco inny kierunek, w którym Superman nie byłby już tak doceniony wśród ludzi jak to miało miejsce wcześniej. Tym bardziej byłoby to ciekawe, gdyż „Superman: The Animated Series” był w stanie zminimalizować ilość często bezsensownych dziur w fabule jakie zdarzają się w tego typu produkcjach. Wydarzenia układały się w sposób logiczny, a twórcy czasami dawali nam podpowiedź co do tego jak Człowiek ze Stali wygra, a czasami nie, przez co ciężko było przewidzieć przebieg większości odcinków.

„Superman: The Animated Series” zaspokoi każdego fana komiksów DC, ale sprawi również mnóstwo frajdy dzieciakom, które nie znają tego uniwersum. Bycie Supermanem wcale nie jest takie łatwe i przyjemne, a pożyczając hasło od Marvela „wielka moc, to wielka odpowiedzialność” i oprócz tych wszystkich niezwykłych walk, podróży w kosmos i obrony Metropolis, serial uczy dojrzałości i roztropności w korzystaniu z naszych umiejętności.

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s