„Ucieczka z Dannemory” – Jak to się mogło wydarzyć?

Nie od dziś prawdziwe historie stanowią źródło dla wielu filmów i seriali. Nie wszystkie są udane, wiele z nich jest po prostu przeciętna, ale w przypadku nie których widz łapie się za głowę i myśli „jakim cudem to mogło się wydarzyć naprawdę?!!”. I do tej ostatniej kategorii musimy zaliczyć „Ucieczkę z Dannemory”.

Dwóch osadzonych planuje uciec z więzienia, a najważniejszym elementem ich planu okazuje się być kierowniczka zakładu krawieckiego, w którym pracują. Tak w dużym skrócie przedstawia się fabuła produkcji stacji Showtime. Jest to jednak o wiele głębsza historia niż mogłoby się wydawać.

Osiem odcinków, niecałe osiem godzin i miesiące przygotowań Richarda Matta i Davida Sweata do opuszczenia murów więzienia o zaostrzonym rygorze. A to wszystko w całość ubrał Ben Stiller, którego większość z was może kojarzyć jako komediowego aktora, choć na swoim koncie ma już kilka wyreżyserowanych filmów i to z wysokiej półki – „Jaja w tropikach”, „Telemaniak”, czy „Zoolander”.

Obserwujemy trójkę głównych bohaterów – wspomnianych już Matta i Sweata oraz Tilly Mitchell, szefową zakładu krawieckiego. Z jednej strony przyglądamy się codziennemu życiu więźniów. Momentami naprawdę ciężko uwierzyć, że ci ludzie popełnili jakieś przestępstwa, bo sprawiają wrażenie odizolowanych od świata pracowników. Z czasem jednak w subtelny sposób odsłaniane są kolejne informacje dotyczące tego za co i na jak długo poszli „siedzieć”, czy w jakim bloku zostali osadzeni. Historia rozwija się w bardzo dobrym tempie, a przywiązanie do detali jest tu niezwykłe.

Niesamowite są kreacje aktorskie. Benicio del Toro i Paul Dano są niesamowici jako dwójka więźniów, ale show skradła Patricia Arquette. W roli Tilly jest wręcz nie do poznania. Zmieniła się nie tylko pod względem wyglądu, który sam w sobie robi wrażenie. Opanowała akcent, gesty i manieryzmy postaci, świetnie zbudowała ją pod względem psychologii i niech nikogo nie dziwi fakt, że za swoją pracę otrzymała Złoty Glob. Do tego w obsadzie znaleźli się choćby David Morse, Jeremy Bobb, czy Eric Lange.

Z początku może wam się wydawać, że jest to tylko kolejna historia ucieczki, ale produkcja porusza bardzo ważne kwestie. Jest tu mowa o lukach w bezpieczeństwie w więzieniach, ale także o ludzkiej psychice, o tym że pozory mylą. Tilly jest najciekawszym elementem tej opowieści. Dlaczego pomagała więźniom? Dlaczego w ogóle się z nimi spoufalała? Po pierwszym odcinku myślałem, że odpowiedź na to i wiele innych pytań jest prosta, ale ostatecznie okazała się być bardziej skomplikowana i ciekawsza.

Zachwyciły mnie zarówno ciasne przestrzenie więzienia, w których przez większość czasu znajdują się bohaterowie jak i ogrom tej placówki i wszystkiego co znajduje się poza nią. Ten kontrast nie tylko robi świetne wrażenie, ale również uświadamia widzowi jak skalę wyzwania, które narzucili sobie Matt i Sweat.

„Ucieczka z Dannemory”, to dla mnie produkcja bez wad. Ogląda się to świetnie, a po ośmiu odcinkach nie musisz oczekiwać nic więcej, bo dostałeś wszystko czego chciałeś. Sama historia i bohaterowie na długo zapadają w pamięć, tym bardziej, że to wszystko miało miejsce w rzeczywistości. Radzę wam nie zwlekać i sięgnąć po HBO GO, gdzie miniserial jest dostępny.

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s