„Nomen Omen Tom 1: Całkowite zaćmienie serca” – Śmierć początkiem fantastycznej przygody.

Każdy z nas ma takie chwile gdy marzy o tym by uciec od szarej codzienności, by dodać kolorytu swojemu życiu. A co jeśli ktoś dosłownie nie może uciec od tej szarości, a konkretnie od czerni i bieli, bo cierpi na achromatopsję uniemożliwiającą widzenie barw? Becky Kumar przekonała się, że kolory zawsze mogą się pojawić i to w najbardziej nieoczekiwany sposób, a przez to życie może wywrócić się do góry nogami.

Ten krótki wstęp wprowadza nas do pierwszego tomu komiksu „Nomem Omen” autorstwa włoskiego duetu – Jacopo Camagni, Marco Bucci. W Polsce możemy przeczytać go za sprawą wydawnictwa Non Stop Comics, specjalizującego się w oryginalnych historiach obrazkowych.

Wszystko zaczyna się w kolorze. Poznajemy dwie najlepsze przyjaciółki, będące w drodze. Dobrze się bawią, a w ich życiu zachodzą zmiany na czele z przeprowadzką na Manhattan. Przyglądamy się pięknym amerykańskim krajobrazom, górom, lasom, aż tu nagle trafiamy na wypadek. Po chwili dowiadujemy się, że nie jest to zwykła stłuczka samochodowa, a gdzieś spośród drzew, pod gwieździstym niebem zaczynają działać tajemnicze, nadprzyrodzone moce, które sprawiają, że poszkodowana, ciężarna podróżniczka przekazuje swoje nienarodzone dziecko do jednej z naszych bohaterek, Meery!

Z tej przeszłości przenosimy się do teraźniejszości i na tym etapie czeka na nas kolejna niespodzianka. Komiks czytamy już bowiem w czerni i bieli, a nie w kolorze. Chwilę później rozumiemy już, że to wszystko przez perspektywę głównej bohaterki, o której przypadłości wspomniałem już na samym wstępie. Wszystko jest czarno-białe do czasu gdy niespodziewanie w życiu Becky pojawiają się mroczne moce, postaci rodem z mitów i baśni, a ona sama by odzyskać swoje poprzednie, zwyczajne życie zawiera pakt.

źródło

„Nomen Omen”, to nie jest kolejny komiks z gatunku fantasy, który tylko i wyłącznie zabiera nas w magiczne miejsca pełne nieszablonowych, charyzmatycznych postaci, nadprzyrodzonych umiejętności i epickich walk. Nie. To także komiks o przyjaźni i miłości, o perspektywie młodych ludzi na otaczających ich świat. Młodzieńcza niedojrzałość miesza się tutaj z brutalnością dorosłego świata, a twórcy właściwie niczym się nie ograniczają. Jest przemoc, krew i seks, ale są też uczucia.

„Całkowite zaćmienie serca”, to dobre wprowadzenie do ciekawej historii, ale nie zdradza nam zbyt wiele na temat bohaterów, świata oraz pochodzenia magicznych mocy. Ten element tajemniczości tym bardziej zachęca czytelnika do dalszej lektury i wyczekiwania na to co wydarzy się dalej. A w utrzymaniu tego balansu pomiędzy światem magii i światem śmiertelników zdecydowanie pomaga oprawa graficzna komiksu.

Zakochałem się w dynamice jaką zaprezentował nam Jacopo Camagni. Gdy zachodzi taka potrzeba czujemy jak tempo przyspiesza, gdy obserwujemy zupełnie zwyczajną scenę z życia wziętą jest bardzo spokojnie. Włoch zawsze trafia w odpowiednie tempo. Co więcej, świetnie wypadają często straszne, groteskowe fragmenty, w których do głosu dochodzi zło. Generalnie, aspekty dobra i zła to jedne z elementów komiksu, które zostały dobitnie podkreślone przez użycie kolorów i mocno zapadają one w pamięć. Jako, że akcja pierwszego tomu przede wszystkim toczy się w Nowym Jorku, twórcy pozwalają nam nacieszyć oczy widokami takimi jak cmentarzysko statków na Staten Island czy zaśnieżonymi ulicami Wielkiego Jabłka.

Kolejną rzeczą jaka zaimponowała mi w pierwszym tomie „Nomen Omen” jest zagłębienie się twórców w folklor magicznego świata. Ród Banshee i Taranis, Maeve, Lady Makbet, Fer Doirich, to tylko czubek góry lodowej na jaką tu natrafiamy. Jak już wcześniej wspomniałem, nie wszystko zostaje wyjaśnione, tym samym zachęcając nas do samodzielnego zasięgnięcia wiedzy na temat znanych z baśni czy mitów postaci.

Fajne jest też to, że akcja toczy się w czasach nam współczesnych, a część bohaterów często nawiązuje do popkultury i te nawiązania mogą czytelnikowi wiele mówić i są dla niego zrozumiałe, by jako przykład podać chociażby „Porę na przygodę”, o której magiczne istoty nie mają pojęcia czy fakt, że główna bohaterka ma własne konto na Instagramie, a pewne zjawisko nazywa „megacrossoverem”.

„Nomen Omen” zaczyna się spokojnie, a następnie w tej magicznej podróży, w którą zabierają nas Camagni i Bucci nic nie jest już zwyczajne. Czekają na was niespodzianki, magia, ale także refleksje na temat własnego życia, dojrzewania młodych ludzi i poszukiwania odpowiedzi na trapiące nas pytania. „Całkowite zaćmienia serca” zaciekawia czytelnika, zachęca go do podążenia ścieżką w nieznane oraz do podziwiania piękna i strachu przed złem.

Ocena: 8/10

W Polsce ukazały się do tej pory dwa tomy serii „Nomen Omen”, które znajdziecie na stronie wydawnictwa Non Stop Comics.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s