„Rycerze Zodiaku” sezon 1. – Netflix psuje kultowy tytuł

Spoglądając w przeszłość i skupiając się na moim dzieciństwie, zauważyłem, że było kilka seriali, którym podporządkowywałem cały wolny czas. Pokemony, Dragon Ball, czy Power Rangers, to tylko kilka z nich. Pewne tytuły pozostawały w cieniu ówczesnych hitów pomimo tego, że były równie ciekawe. Wśród nich znalazła się animacja, która niedawno została przywrócona do życia za sprawą Netflixa.

Osoby, które miały kiedyś okazję oglądać kanał RTL7, z pewnością kojarzą „Rycerzy Zodiaku”. Serial opowiadał historię młodych mężczyzn, którzy zostają wojownikami i przywdziewają specjalne zbroje (zgodne ze znakami zodiaku) by stanąć w obronie reinkarnacji bogini Ateny. Korzenie serii sięgają 1986 r. i mangi, która szybko została zaadaptowana na potrzeby serialu telewizyjnego. Przez ostatnie 30 lat pojawiło się kilka komiksowych serii oraz animacji, a „Rycerze” w mniejszym lub większym stopniu pozostawali w wyobraźni fanów.

Jako, że Netflix od jakiegoś już czasu mocno inwestuje w anime, odświeżenie takiego klasyka wydaje się być logicznym posunięciem. „Saint Seiya: Rycerze Zodiaku” powróciło z sześcioodcinkowym pierwszym sezonem, przede wszystkim odznaczając się zupełnie nową, komputerową animacją 3D.

Podobnie jak przed laty, śledzimy losy młodego chłopaka imieniem Seiya, który chcąc odnaleźć swoją siostrę zostaje wmieszany w walkę o obronę świata przed zniszczeniem, odkrywając w sobie niezwykłą moc, która zostaje wzmocniona za sprawą niezwykłej zbroi Pegaza. Tutaj także najważniejsza jest ochrona nowego wcielenia Ateny, a głównemu bohaterowi towarzyszy trójka Rycerzy  Magnus, Long i Shauna.

Akcja posuwa się do przodu naprawdę szybko, a twórcy nie wdają się specjalnie w szczegóły. Fabułę do przodu posuwa szczęście głównego bohatera, który przypadkowo znajduje się we właściwym miejscu i o właściwym czasie. Wydarzeniami tego króciutkiego pierwszego sezonu z pewnością nie rządzi logika. Nie ma czasu by nacieszyć się walkami, niezwykłymi mocami, ani nawet samymi bohaterami.

Seiya szybko daje się nam poznać jako postać o nieskalanej złem duszy. Zawsze możemy liczyć na to, że postąpi słusznie, stanie w obronie słabszych i nigdy się nie podda. Rycerz Smoka, Long to z kolei bardzo światły człowiek, świetnie wyszkolony i potrafiący zachować spokój w każdej sytuacji. Mamy też Magnusa, bardzo pewnego siebie, nieco oschłego i jakby pozbawionego emocji. Na koniec wspomnę jeszcze o Shaunie, jedynej Rycerce, która nie przepada za używaniem swoich mocy i samą walką, a w misji bierze udział dla swojego brata, który jest dla niej wzorem oraz ideałem.

Teraz słów kilka od fana serii, który miał okazję oglądać anime z 1986 r.  Wiem, że niektóre osoby krytykują japońskie animacje, czy śmieją się z nich z powodu rozwlekania niektórych wątków „w nieskończoność” gdy, np. jeden pojedynek potrafi trwać kilka odcinków, a główne wątki rozwijają się miesiącami czy latami. Potrafię zrozumieć te zarzuty, ale z drugiej strony trzeba zaznaczyć, że taka formuła pozwala na dokładne eksplorowanie postaci i świata, a m. in. tego zabrakło w netflixowej wersji anime.

Skrócenie i spłycenie historii, to dla mnie największy minus „Saint Seiya: Rycerze Zodiaku”. W ciągu tych sześciu odcinków zawarto fabułę z 15. epizodów oryginalnej serii, pomijając niektóre wątki. Smuci również fakt, że sama mitologia Rycerzy Zodiaku została ledwo napoczęta, na boczny tor odstawiając związane z nią tajemnice. Serial wydawał mi się zbyt prosty by zachęcić do dalszego oglądania osoby, które nie znają oryginału. Jeśli zatem, podobnie jak ja, wychowaliście się na anime, możecie zerknąć na propozycję Netflixa z czysto nostalgicznych powodów, bo tę nostalgię da się tu wyczuć. Jeśli jednak jesteście z tematem zupełnie nie zaznajomieni, to radzę nie tracić czasu. Szkoda, bo można to było o wiele lepiej odświeżyć.

Ocena: 4/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s