„Blood of Zeus” sezon 1. – Grecka mitologia w nowym wydaniu

Już od dłuższego czasu okres starożytności nie pojawia się w filmach czy serialach. Jako ostatnie tytuły na myśl przychodzą mi „Spartakus” od HBO, „300” czy „Starcie Tytanów”, a od ich premiery minęły lata. Jako, że sam dorastałem zafascynowany czasami antycznymi, a przede wszystkim mitami o bóstwach, potworach i herosach, mojej uwadze nie mogła umknąć jedna z najnowszych animacji Netflixa opowiadająca taką zapomnianą historię.

„Blood of Zeus” liczy sobie osiem odcinków, trwających około 30. minut i jest niezwykłym doświadczeniem telewizyjnym. Oglądając ma się skojarzenia z wielkimi, epickimi filmami takimi jak Władca Pierścieni czy Gwiezdne Wojny, ale także takimi tytułami jak Spartakus czy polskie Quo Vadis. Wszystko od samej fabuł i animacji, przez muzykę i dubbing zostało dokładnie rozplanowane i dopieszczone do najmniejszych detali. Nie oznacza to jednak, że jest to pozycja idealna, choć dla mnie w zaproponowanej przez twórców (Charley i Vlas Parlapanides) formie stanowiła idealną rozrywkę.

Serial opowiada historię Herona, młodego chłopaka mieszkającego ze swoją matką w małym, greckim polis. Dwójka ledwo wiąże koniec z końcem, choć często pomaga im starzec Eliasz, i jest napiętnowana przez resztę mieszkańców, którzy uważają, że ich pojawienie się przed laty przyniosło wiosce tylko nieszczęście. Bohater nie zdaje sobie sprawy, że jego matka oraz jego krew skrywają wielką tajemnice, która może wpłynąć na dalsze losy starożytnego świata.

W międzyczasie, w stronę miasteczka nadciąga niebezpieczeństwo. Amazonka Alexia ściga niebezpieczne demony, które chcą zabić wszystkich ludzi, a jak się nieco później okazuje przede wszystkim zemścić się na bogach. Wkrótce drogi bohaterki oraz wcześniej wspomnianego Herona przetną się i powoli rozpocznie się walka mająca na celu ocalenie ludzkości przed zagładą.

Zanim do tego jednak dojdzie, muszę wspomnieć jeszcze o jednym ważnym elemencie fabuły, czyli o postaci Zeusa, od której wszystko się zaczęło. Jak możecie pamiętać lub przynajmniej kojarzyć z mitologii, Zeus był najpotężniejszym z bogów, co nie oznacza że nie miał słabości, a jego największą słabością były kobiety. Nie wnikając w szczegóły tego problemu powiem po prostu, że wielokrotnie zdradzał swoją małżonkę Herę, zarówno z boginiami jak i śmiertelniczkami czego najbardziej znanym przykładem jest jego syn Herkules. S serialu nikt nie wspomina o herosie, ale historia jest bardzo podobny, bo nasz Zeus pod postacią króla Koryntu, kochał się z Elektrą, późniejszą marką Herona. Możecie domyślić się jak wydarzenia potoczyły się dalej.

„Blood of Zeus”, to serial który ma w sobie to co najlepsze i najciekawsze w mitach. Walka dobra ze złem, ułomni bogowie, często bardziej przypominający ludzi niż nadprzyrodzone postacie, walki na śmierć i życie oraz będące na szali losy naszego świata. Już pierwsze minuty, świetna choreografia walk oraz wszechobecny patos sprawiły, że dałem się wciągnąć i niemalże od razu poczułem jakbym przeniósł się do czasów starożytnych.

Jednym z najbardziej fantastycznych aspektów tego tytułu jest muzyka, która sama w sobie jest niezwykłym doświadczeniem. Nie bez powodu wspominałem na wstępie o podobieństwach do Władcy Pierścieni czy Gwiezdnych Wojen, przejawiają się one w dużym stopniu w ścieżce dźwiękowej skomponowanej przez Paula Edwarda-Francisa, która potrafi idealnie wzmocnić każdą scenę, zdarzenie, emocję. Gdy bohaterowie zbliżają się do mroku, słysząc ciężkie i coraz głośniejsze brzmienie na myśl przyszedł mi motyw muzyczny z Mordoru. Gdy obserwujemy jak funkcjonuje ten starożytny świat słyszymy melodię, która może przypomnieć nam polską wersję Quo Vadis. Takich skojarzeń jest mnóstwo, ale nie wynikają one z podkradania pomysłów innych, ale z faktu, że dźwięki które słyszymy po prostu idealnie pasują do opowiadanej historii.

Dzięki „Blood of Zeus” możemy obcować z panteonem greckich bóstw oraz mitologicznych postaci. Hera, Ares, Hermes, Cerber, Tytani, Olimp. Dla każdego widza, który szkołę ma już za sobą stanowi to bardzo przyjemny powrót do czasów starożytności zapamiętanych z lekcji historii czy języka polskiego. Tylko, że tutaj nikt już od nas niczego nie wymaga i możemy spokojnie napawać się tym światem, tymi postaciami, tymi wydarzeniami.

Sama forma poszczególnych odcinków również jest ciekawa. Fabuła nie zawsze jest linearna. Często wysłuchujemy mitów czy wspomnień, które uzupełniają wydarzenia, w których biorą udział bohaterowie i wyjaśniają nam ich sekrety i tajemnice, jesteśmy wyprowadzani w pole przez sny wywoływane przez sługi Hery. Sprawia to, że opowieść jest nieprzewidywalna, pomimo tego, że znając wiele mitów zdajemy sobie sprawę z tego w jakim kierunku ona zmierza.

Netflix reklamuje serial jako oryginalne anime, ale im dłużej go oglądałem tym mniej przypominał on japoński gatunek. Bliżej mu było do innej produkcji platformy streamingowej, „Castlevanii”. Być może to przez fakt, że twórcy bardzo mocno postawili na realizm, a anime często kojarzy nam się ze specyficznym wyglądem bohaterów oraz dynamiką opowiadanej historii. Zupełnie mi to nie przeszkadza, ale nazwa „anime” po prostu mi tu nie pasuje.

„Blood of Zeus” pomimo interesującego i barwnego starcia mroku ze światłem, niesamowitych zwrotów akcji, wciągających krwawych i brutalnych walk oraz poruszającej, pełnej emocji historii nie jest jednak tytułem idealnym. Pod koniec tempo nieco siada i momentami ma się wrażenie, że twórcy zapychają wolny czas jaki im pozostał, nie wnosząc już zbyt wiele do samej fabuły. Poza tym, serialowi zabrakło humoru, znajdziemy go jedynie w śladowych ilościach, a to sprawia, że czasami ciężko wysiedzieć w trakcie oglądania animacji o tak poważnym i podniosłym tonie. Znalazło się też kilka fabularnych wyborów, które nie są przedstawione w sposób dla widza wiarygodny nawet jeśli dotyczy to greckich bóstw.

Stworzona dla Netflixa animacja, to prawdziwa gratka dla miłośników mitów, starożytnej Grecji, a przede wszystkim porywających historii, które z miejsca potrafią przenieść nas do innego świata i sprawić, że choćby przez te kilka godzin oglądania poczujemy się jego częścią. Jest to serial, który śmiało mogą oglądać zarówno dzieciaki, młodzież jak i dorośli, a nawet całe rodziny, rozprawiając o tym jakim to Zeus był kochankiem, jakie potwory zaprezentowały nam mity, jak żyli ludzie w czasach antycznych, a przy okazji podziwiając niezwykłe dzieło, które garściami czerpie z mitologii i robi to w sposób przemyślany, dopracowany i ciekawy.

Ocena: 7,5/10

Jedna myśl w temacie “„Blood of Zeus” sezon 1. – Grecka mitologia w nowym wydaniu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s