„Bo to grzech” – Zabawny, bolesny i wzruszający obraz epidemii AIDS

Ważnych tematów do poruszenia w formie filmów czy seriali nie brakuje. Nadal pozostają takie obszary naszego życia, o których wiele z nas nie ma większego pojęcia, by nie powiedzieć, że wykazujemy się często w ich przypadku zwykłą ignorancją. Na przestrzeni lat tak właśnie było w przypadku stosunku społeczeństwa do homoseksualistach oraz epidemii AIDS, którą początkowo przypisywano tylko i wyłącznie gejom. Na szczęście wiele w tej kwestii się zmieniło, co nie oznacza, że wszyscy wykazują zrozumienie i tolerancję. Być może zmieni to najnowszy mini-serial Russella T. Daviesa.

Brytyjska pięcio-odcinkowa produkcja, którą w Polsce możemy oglądać na platformie HBO Max śledzi losy grupki przyjaciół, w większości homoseksualistów, którzy w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku odkrywają swoją seksualność, mierzą się ze społecznym ostracyzmem w trakcie gdy żniwa zbiera nowa, nieznana choroba, która uśmierca głównie gejów, a przynajmniej tak prezentują to media i rząd.

Z jednej strony, twórcy serialu prezentują nam jak bohaterowie w pełni korzystają z życia, opuszczają swoje rodzinne domy by móc poczuć się tym kim są naprawdę, by poczuć się w pełni wolnymi jako homoseksualiści. Rodziny w większości sprzeciwiają się ich orientacji seksualnej i nie okazują im wsparcia. Niektórzy nie mają odwagi by przyznać się przed matką i ojcem, że są gejami, inni są bardzo bezpośredni i dzielni, ale wszyscy muszą żyć z faktem, że nie są w pełni akceptowani i tolerowani przez społeczeństwo.

Wśród bohaterów tej historii poznajemy Ritchiego, aspirującego piosenkarza/aktora, który cały czas emanuje pozytywną energią i optymizmem i w ogóle nie przejmuje się jakimikolwiek ostrzeżeniami dotyczącymi AIDS i bezpiecznego uprawiania seksu. Roscoe ucieka z domu, ogłaszając wszem i wobec całej rodzinie, że jest gejem i nikt nie będzie go ograniczał, ani czegokolwiek mu narzucał, jest on najlepszą personifikacją słowa „wolny”. Jest też Simon, bardzo grzeczny i uprzejmy młody chłopak, najbardziej skryty i wycofany z całej grupy. Bardzo ważną rolę odgrywa także Jill, wyrozumiała i tolerancyjna dziewczyna, najlepsza przyjaciółka chłopaków, która w pełni akceptuje to kim są oraz wspiera ich z całych sił. To właśnie ona jako pierwsza spośród grupki dostrzega zagrożenie AIDS i stara się coś z tym zrobić.

Mini-serial świetnie pokazuje zarówno te momenty radości i wolności oraz panujący w latach 80. ostracyzm wobec gejów w Wielkiej Brytanii, a przede wszystkim z jednej strony strach większości społeczeństwa, a z drugiej strony nie dostrzeganie problemu przez homoseksualistów z AIDS, niezrozumienie, a wręcz olewanie tej choroby, dopóki przyjaciele nie zaczynają na nią chorować. Twórcy balansują między komedią i tragedią, potrafią przerazić widza obrazami umierających gejów, ich cierpienia i samotności oraz rozśmieszyć charakterystycznymi dla poszczególnych postaci cechami, bezpruderyjnością, bezpośredniością i niepohamowaną zabawą. Jak korzystać z życia, to chyba właśnie tak jak bohaterowie „Bo to grzech”.

Obraz tej produkcji idealnie uzupełnia muzyka utrzymana w klimacie lat 80. Pet Shop Boys, Duran Duran, Quuen czy Wham!, to tylko niektóre z zespołów, których utwory usłyszycie oglądając kolejne odcinki serialu. Jest tu miejsce na dużo zabawy, a pozytywna energia bohaterów jaką na początku mamy okazję obserwować bardzo się nam udziela i daje wielkiego powera, co sprawia że cały tytuł oglądamy za jednym zamachem.

Serial to popis aktorski zarówno młodych aktorów/aktorek wcielających się w główne role jak i tych bardziej doświadczonych. Błyszczą szerzej nieznani Nathaniel Curtis (Ash), Omari Douglas (Roscoe), czy Callum Scott Howells (Simon), ale na pierwsze miejsce zdecydowanie wysuwa się dwójka Olly Alexander i Lydia West w rolach Ritchiego i Jill. Na ekranie jest między nimi chemia, grają naturalnie i bez oporów. Bardzo fajnie wypadają tutaj wszystkie, nawet najmniejsze role, chociażby epizod Neila Patricka Harrisa! Jedną z najlepszych scen „Bo to grzech” jest konfrontacja chorującego Ritchiego ze swoją niczego nieświadomą, upartą jak osioł matką, która nie chce zaakceptować stanu faktycznego i cały czas szuka jakichś głupich uzasadnień dla zachowań swojego synka, odrzucając jego orientację i chorobę. Naprawdę warto czekać na ten moment.

Produkcja nie jest ani za krótka, ani za długo. Po seansie odniosłem wrażenie, że twórcy w punkt opowiedzieli o jakże ważnym temacie epidemii AIDS, nie pomijając żadnego istotnego faktu, przedstawiając perspektywę homoseksualistów i nietolerancyjnego społeczeństwa, choć także tych nielicznych, wspierających wówczas środowisko LGBT. Są momenty gdy uśmiejecie się do rozpuku, ale są także takie sceny gdy będziecie płakać jak bobry. „Bo to grzech”, to emocjonalny roller-coaster, o którym długo nie zapomnicie i który czyni zadość tym wszystkim młodym, chcącym po prostu swobodnie korzystać z życia homoseksualistom wyklętym przez nietolerancyjne społeczeństwo, zostawionym na pewną śmierć w obliczu tajemniczej choroby.

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s